Snapchat, Periscope, Vine: o co chodzi w nowej fali social media?

Internet po raz kolejny się zmienia i po raz kolejny trzeba zrozumieć kilka kluczowych rzeczy, żeby nie zostać w tyle.

Snapchat, Periscope, Vine. Co łączy te serwisy? Są zapowiedzią nowej fali social media. Przykładów jest więcej. Facebook bardzo chciałby, żeby jednym z nich był ich nowy, uniezależniony już od większego brata Messenger. Zasięgi w tych miejscach nie są duże. Ale to one (i podobne do nich) są przyszłością.

To nie pierwsza duża zmiana w podejściu do internetu. Niektóre trendy rozwijają się sinusoidalnie: wracają i odchodzą na zmianę. Wpływa to tak naprawdę na wszystkich, którzy tworzą coś w Sieci – czy tego chcemy, czy nie. Z każdą rewolucją pojawiają się nowi twórcy, a odchodzi część z tych, którzy nogami i rękami bronili się przed zmianami. Tak będzie i tym razem.

Już dziś słyszymy, że Snapchat jest dla dzieci, że wszystko to nie ma przyszłości ani sensu. Nie będę z tym dyskutował. Zawsze ktoś będzie tak robić. Kiedyś mówili, że Facebook to zło i nie powinno się na niego przenosić swoich odbiorców. Wolno im tak myśleć, jeśli mają ochotę. Dzisiejszy tekst jest adresowany do tych, którzy wolą jednak podjąć próbę zrozumienia zmieniającej się rzeczywistości.

Czym jest nowa fala social media i jak może wpłynąć na nasze życie?

Każdy jest twórcą

Pamiętam, jak lata temu podkreślaliśmy, że blogerzy są ludźmi, którzy wyszli z tłumu i zdecydowali się mówić głośniej. Być może nawet tak głośno jak media, dotychczas mające monopol w przekazywaniu informacji. Blogerzy byli odznaczającymi się jednostkami, które nie bały się zostać medium.

Dziś wyrażanie swojej opinii i tworzenie treści to w internecie codzienność. Bycie medium również. Jasne, nadal blogi i liderzy opinii wyróżniają się, ale wyłącznie tym, że mają duże grono odbiorców. Nawet stare media zaczęły sprzedawać emocje, zbliżając swoją treść do tego, co kiedyś oferowały jedynie blogi.

Dowolny człowiek z telefonem może stać się źródłem treści, jeśli tylko w odpowiednim momencie zrobi zdjęcie, włączy kamerę albo wyśle tweeta. Blogerzy odebrali mediom monopol na generowanie treści w internecie. To jednak przeszłość. Dziś nie ma nawet sensu o tym dyskutować. Treść może tworzyć każdy. Bycie twórcą przestało być ekskluzywne. Skończyła się era jednostronnej komunikacji z mediami.

Snapchat został stworzony w roku 2011, ale prawdziwy boom zaczął się w naszym kraju zaledwie parę miesięcy temu. Pomysł: tworzenie treści, która znika po jakimś czasie. Zdjęcia i filmy wysyłane do konkretnych użytkowników mogą istnieć maksymalnie dziesięć sekund, te dodane do streamu znikają po dobie.

Na całym świecie użytkownicy każdego dnia wysyłają ponad miliard zdjęć za pomocą Snapchata.

W USA użytkownicy mogą nawet… przesyłać sobie pieniądze za pomocą wiadomości. Kilka miesięcy temu Snapchat wprowadził też możliwość tworzenia na nim ekskluzywnych treści przez media, choć na razie dostęp do niej ma zaledwie kilku wybranych dostawców.

Komunikacja to treść

Przez lata podział w internecie był wyraźny: najważniejszymi gałęziami były komunikacja i treść. Klient e-mailowy i czat służyły do komunikacji. Po treść wchodziliśmy na portale, później na blogi.

Facebook zaczął zacierać granicę pomiędzy tymi dwoma rodzajami aktywności. Treść zaczęła stanowić komunikację. Wklejając linka i dając lajka, nie tylko dzieliliśmy się informacją, lecz także generowaliśmy komunikat: „Zgadzam się z tym”, „Polecam to”.

Dziś jeszcze bardziej się to pogłębia. Nie ma podziału pomiędzy treścią i komunikatem. Jak pisałem wcześniej, skończyła się era jednostronnej komunikacji z mediami: zaczynamy się więc przyzwyczajać do tego, że na każdą informację możemy jakoś zareagować, czyli rozpocząć dialog. Jednocześnie np. na Snapchacie obrazki stanowią formę wypowiedzi. Dodajcie do tego emoji, naklejki w komunikatorach itd. – komunikujemy się za pomocą zdjęć, obrazków, memów.

Treść ważniejsza niż platforma

W związku z wszystkimi tymi zmianami jeszcze jedno staje się mało istotne: platforma. Już Facebook był zapowiedzią podobnych zmian. Klikając tam w link, nie zastanawialiśmy się, skąd pochodzi – ważniejsze było to, kto z naszych znajomych go polecił.

Blogerzy zastanawiają się dziś: czy mam umieścić moją treść na blogu? A może jest zbyt krótka i powinienem ją wrzucić na Facebooka? Albo wręcz przeciwnie: może lepiej nie marnować energii na Fejsa i zrobić u siebie sekcję z krótszymi wpisami? Siedzą nad tym mądre głowy i dyskutują, w co lepiej inwestować.

Dla większości użytkowników jest to temat zupełnie abstrakcyjny. Każda treść jest na wyciągnięcie ręki. Nie ma dla nich znaczenia, w którym kierunku muszą tę rękę skierować. Liczy się to, co jest dla nich ciekawe i co ich angażuje.

Nie można się na ten stan rzeczy obrażać. Trzeba go zaakceptować – zwłaszcza że w nowej fali social media, o której piszę, to treść jest na pierwszym miejscu.

Porównajcie liczbę funkcji Facebooka do tej np. na Snapchacie albo Periscope. Niebieski kombajn Zuckerberga odwiedzamy z wielu powodów: by sprawdzić, co u znajomych, odezwać się na komunikatorze, wylać swoje żale względem marki albo zasiać wirtualną marchewkę. Na Snapchata wchodzimy, by oglądać treść – tylko i wyłącznie.

Periscope to aplikacja do streamingu wideo, kupiona w marcu tego roku przez Twittera. Zamysł jest prosty: w ciągu kilku sekund możemy odpalić wideo na żywo i pokazać widzom coś ciekawego. Na bieżąco możemy otrzymywać również komentarze.

Aplikacja jest zintegrowana z Twitterem, który nie jest w naszym kraju za bardzo popularny, więc ma u nas nieco pod górkę. W momencie, gdy to piszę, jestem prawdopodobnie najbardziej popularnym polskim użytkownikiem Periscope. Bardzo aktywny jest też Jarek Kuźniar, a swój pierwszy stream właśnie dziś odpalił Janusz Palikot.

W przeciwieństwie do Snapchata treści z Periscope można oglądać też za pomocą komputera, ale bez możliwości dodawania komentarzy.

Świadomość

Rośnie również świadomość odbiorców względem tego, co chcą oglądać. Podam Wam przykład. Pomyślcie: w jaki sposób ludzie mogą się dowiadywać, że warto polubić fanpage na Facebooku?

Mogą zajrzeć na niego i sprawdzić, czy jest ciekawy. Mogą dowiedzieć się o nim, bo ktoś ze znajomych podzielił się pochodzącym z niego statusem. Sposobów jest masa. Nowe social media wymagają znacznie więcej świadomości. Ich najcenniejszą walutą jest uwaga. Nawet jeśli namówimy kogoś do obserwowania nas na Periscope, to musimy jeszcze tworzyć tam treści na tyle ciekawe, żeby ktoś w ogóle zdecydował się na ich oglądanie.

Jeśli nie będziemy utrzymywać uwagi, zginiemy w tłumie.

Jeszcze bardziej widać to na Snapchacie. Tam wejście w interakcję z twórcą wymaga dania mu kredytu zaufania. Nie możemy wcześniej podejrzeć jego streamu, musimy podjąć świadomą decyzję.

Być może zabrzmi to dziwnie, ale nowa fala social media wprowadza zupełnie nowe pojęcie jakości. Nie pod względem długości treści albo rozdzielczości zdjęć, tylko pod względem poziomu zaangażowania. Jeśli nie będziemy utrzymywać uwagi, zginiemy w tłumie. Musimy tworzyć rzeczy wciągające, zachęcające do interakcji – co wcale nie jest takie proste, bo mówimy o krótkich wideo i niewielkich, widocznych przez zaledwie kilka sekund obrazkach.

To wielki błąd ludzi wchodzących dziś na Snapchata. Wrzucają tam gówno, bo przecież i tak zniknie. Traktują go jak śmietnik. A to tak nie działa. Treść na Snapchacie jest widoczna tylko chwilę, więc mamy niewiele czasu na utrzymanie uwagi. Wszystko znika po 24 godzinach, dlatego wymagamy od odbiorcy regularnego inwestowania czasu w naszą twórczość. Jeśli nie nauczymy go, że warto – odejdzie. Tu nie ma EdgeRanka.

Rozproszenie i specjalizacja

To jedna z tych rzeczy, które w internecie odchodzą i wracają. Po trwającej pewien czas modzie na zintegrowane usługi i treści wracamy do mody na rozproszenie i specjalizację. To już kiedyś było, ale za każdym razem wygląda nieco inaczej. Tym razem może być szczególnie ważne dla internetowych twórców.

Jakiś czas temu Facebook próbował stworzyć konkurencję dla Snapchata. To nie był jedyny ich podobny projekt. Kiedyś wychodziły, dziś nie. Nic nie wskazuje również na to, żeby próby zrobienia z Messengera zupełnie osobnej platformy miały sens. To znaczy: jasne, to komunikator o ogromnym zasięgu – ale ludzie wiedzą, że jest elementem Facebooka. Zwłaszcza dla młodych odbiorców potrzeba integracji i unifikacji różnych usług nie jest tak istotna. Ba, czasem stanowi ich minus. Wprowadzenie wideo na Instagrama nie spowolniło w żaden sposób rozwoju Vine.

Kiedyś jeden serwis do wszystkiego pozwalał na oszczędzenie czasu. Dziś użytkownicy wcale nie chcą tego robić i mniej korzystać z Sieci. Wręcz przeciwnie. To tak jak z restauracjami: oczywiście w McDonaldzie znajdziemy wszystko, ale najlepsza kawa jest w tej jednej kawiarni na końcu ulicy. Wiecie, do czego dążę?

Vine to również aplikacja należąca do Twittera. Pomysł jest prosty: użytkownicy tworzą maksymalnie sześciosekundowe, zapętlone wideo. Wydaje Wam się, że w tym czasie nie da się zrobić nic ciekawego? Nawet nie wiecie, jak się mylicie.

Aplikacja zaprezentowała innowacyjny sposób montażu wideo „na bieżąco”, dzięki któremu użytkownicy mogą bez wysiłku tworzyć relatywnie rozbudowane scenki albo animacje poklatkowe.

Na Vine najważniejszą wartością jest kreatywność. Jak w ciągu sześciu sekund zrobić coś, co zaciekawi, rozbawi albo czegoś nauczy?

Tu i teraz

Nie mamy czasu na zaglądanie w przeszłość. Treść stanowi komunikację, a komunikacja z wczorajszą treścią jest nudna. „Real-time web” jest dziś tak „real”, jak to tylko możliwe.

Treść stanowi komunikację, a komunikacja z wczorajszą treścią jest nudna.

Masa ludzi reaguje na to źle. Uważają, że jeżeli coś jest istotne tylko przez krótki czas, to można to robić byle jak – i że nie ma to żadnej wartości. To błąd. Internet zaczyna przypominać telewizję informacyjną. Liczy się tu i teraz, ale to nie znaczy, że można pominąć jakość.

Oczywiście nie jest tak, że bardziej rozbudowane, ponadczasowe treści znikną. Jednak musicie nauczyć się myśleć obecną chwilą. Jak Jedi. Życie online płynie coraz szybciej.

Wyobrażacie sobie, by ktoś był zdziwiony tym, że Onet nie produkuje wersji drukowanej i nie wysyła jej do swoich czytelników pocztą? To byłby absurd, prawda? Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że istnieją firmy wyłącznie internetowe. Po prostu. Teraz będą istnieć firmy wyłącznie mobilne. Liczba użytkowników smartfonów jest taka, że można sobie pozwolić na tworzenie biznesu (nawet opartego na treści) wyłącznie w komórkach – a te mamy zawsze przy sobie i w ich przypadku znacznie istotniejsze jest natychmiastowe odbieranie informacji.

Powrót do długich treści

Nie wiem, czy to dostrzegacie, ale wszystko, o czym piszę, tworzy pewien spójny obraz. Specjalizacja, komunikacja i informacja w jednym, czas rzeczywisty. Nie oznacza to jednak, że odejdziemy zupełnie od nieco głębszych treści. Wręcz przeciwnie.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy stopniowe upraszczanie i skracanie informacji generowanych przez media. Przewiduję odwrót od tego trendu. Niewiele rzeczy może być prostszych i krótszych niż pojedynczy snap, niewiele rzeczy może być bardziej prostolinijnych niż komunikacja przez Periscope. Szansą dla twórców treści jest budowanie czegoś, co będzie mieć konkretną wartość i spełniać inną potrzebę niż te nowe, superszybkie, emocjonalne media.

Te potrzeby i wartości mogą być różne, ale zasada „wyróżnij się lub zgiń” może działać tak mocno jak nigdy dotąd. Treść, która jest na tyle długa, że nie zmieści się na Snapchacie, ale na tyle krótka, że nie wyczerpuje tematu, może po prostu być do niczego. Mam wrażenie, że w tej kwestii nastąpi polaryzacja: z jednej strony rzeczy maksymalnie pełne i dopracowane, z drugiej – ekstremalnie szybkie i żyjące chwilę.

Nadchodzą zmiany

Nowa fala oznacza zmiany. Być może nawet sztorm. Masa ludzi będzie zaciskać powieki, wpychać palce do uszu i udawać, że jej nie ma. Ale to nie sprawi, że nie dosięgną ich jej efekty.

Zdecydowanie w takim momencie najlepiej tę falę wykorzystać i rozpędzać się, płynąc dalej. Jeżeli jesteście internetowymi twórcami, to powinniście wiedzieć, że jedną z najważniejszych zasad nami rządzących jest dostosowywanie się do zmieniających się warunków. Od tego jesteśmy – żeby robić rzeczy zupełnie nowe i wyjątkowe.

Możecie oczywiście obrażać się na ewoluujący świat… ale możecie też spróbować go zrozumieć i się z nim zaprzyjaźnić. Czego Wam serdecznie życzę. Powodzenia.

P.S. Snapnijcie mnie na @popydo

01

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

02

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

03

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

04

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

05

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

06

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

07

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

08

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

09

Władze Torunia właśnie odkryły internet (są zniesmaczone)

Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia, na temat filmu Maćka Dąbrowskiego o tym mieście:

Film jest nam znany i jak zawsze w takich sytuacjach zostanie zgłoszony właścicielowi serwisu jako naruszający regulamin, wulgarny i uderzający w dobre imię miasta. Pragnę zauważyć, że każda informacja na temat tego filmu czy komentarz z naszej strony jest jego promocją, czego chcemy uniknąć.

Dobra, rozumiem, że stylistyka programu Maćka jest specyficzna, wymaga dużego dystansu i niektórym może się zwyczajnie nie podobać, ale żeby potraktować takie wideo zupełnie na poważnie i jeszcze ogłosić, że będzie się prowadziło w tej sprawie wojnę?! Czy władze Torunia spędzają właśnie swój pierwszy dzień w internecie?

Więcej podobnych wypowiedzi w podlinkowanym niżej tekście. Dowiemy się m.in., że stworzenie kanału podobnej wielkości jest „nietrudne przy dzisiejszych standardach” i że wideo Maćka jest… przewodnikiem po Toruniu stworzonym prawdopodobnie po jednodniowym pobycie.

Kontrowersyjny youtuber o Toruniu. Antyreklama miasta?

10

YouTube wprowadza tablicę w stylu Facebooka

Zawsze mi tego brakowało – tablica na YouTube to pomysł tak oczywisty, że dziwi mnie, że dopiero teraz się za to porządnie zabrali.

11

Intel udaje, że uruchomienie przez nich Instant Articles to coś specjalnego

Bzdurny artykuł dnia dostarcza Digiday. Lucia Moses pisze (tłumaczenie moje):

Różnice pomiędzy sprzedawcami i wydawcami stają się coraz mniej widoczne. (…) Jak dotąd Intel jest jedyną marką, która publikuje treści w formie Instant Articles, ale Facebook nie ma wyraźnych zasad ograniczających korzystanie z narzędzia przez podmioty niebędące wydawcami.

Ehh… Instant Articles to narzędzie, które pozwala na czytanie tekstów ze stron internetowych „wewnątrz” mobilnej aplikacji Facebooka, dzięki czemu ładują się błyskawicznie. Może z niego korzystać każdy, działa to m.in. na moim blogu.

Intel prowadzi po prostu internetowy magazyn o nazwie iQ i uruchomił na nim tę funkcję. Ktoś uznał jednak, że dołączenie kolejnej firmy do milionów stron korzystających z Instant Articles jest mało sexy, więc staje na głowie, żeby udowodnić, że są tam „pierwszą marką”. Dotąd bowiem nie było tam „marek” tylko „wydawcy”. A więc rewolucja!

Autentycznie, to największy bullshit jaki dziś przeczytałem.

Intel becomes the first brand to publish on Facebook’s Instant Articles

12

List otwarty do Pana Boga w sprawie meczu z Niemcami

Make life harder:

Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość.

Nie jestem ani kibicem ani wierzącym, ale podpisuję się pod tym listem obiema rękami. Koniecznie przeczytajcie całość!

List otwarty do Pana Boga

13

Apple pozwoli na ukrywanie systemowych aplikacji w iOS 10

W nowej wersji swojego mobilnego systemu operacyjnego Apple pozbywa się jednego z drobnych, ale upierdliwych problemów – braku możliwości usunięcia domyślnie zainstalowanych programów.

14

CD Projekt rejestruje logo komputerowej wersji Gwinta

Kto by się spodziewał! Twórcy „Wiedźmina” zarejestrowali w urzędzie patentowym logo gry „Gwent: The Witcher Card Game”.

Jeśli nie wiecie, Gwint to fikcyjna gra karciana ze świata „Wiedźmina”. W trzeciej części growej adaptacji przygód Geralta można było nawet kolekcjonować karty i toczyć pojedynki z innymi postaciami. Ta bonusowa zabawa stała się na tyle kultowa, że fani zechcieli porządnej, zbalansowanej, samodzielnej adaptacji.

Teraz CD Projekt zarejestrował logo, które sugeruje, że posłuchali tych głosów. Kategorie których wniosek dotyczy sugerują, że będzie to gra komputerowa dostępna również na urządzenia mobilne. Ja się jaram, bo Gwint ma bardzo fajną mechanikę minimalizującą rolę szczęścia w drodze do sukcesu – gramy kartami wylosowanymi na początku, wiec musimy rozplanować od razu strategię na całą partię. Do tego pojedynki są bardzo krótkie, w sam raz do tego typu adaptacji.

Gwent: The Witcher Card Game – EUIPO

15

Absolutnie doskonała recenzja „X-Men: Apocalypse”

Tak naprawdę powinniście ją przeczytać już po obejrzeniu filmu – w innym wypadku wytykanie jego głupotek nie sprawi Wam tyle radości.

[Apocalypse] choć mówi o zniszczeniu, nowym porządku (facet ewidentnie przeżywa że Egipcjanie nie podbili świata), to jego największa demonstracja mocy polega na budowaniu Piramid. Ja nie chce nic mówić, ale jawi się nam jako zły z lekką architektoniczną obsesją.

Henryku, proszę cię, nie rób tego, czyli o miłości silniejszej niż Apokalipsa

16

Recenzje kakao na Lubimy Czytać

To jest absolutnie doskonała akcja i mam jedynie nadzieję, że portal nie usunie tej strony – to byłaby wielka strata dla ludzkości. Trudno powiedzieć, czy to oddolna inicjatywa czy współpraca marketingowa (pozycję do katalogu dodał niejaki Rychu, nie jest też oznaczona jako reklama), ale jeśli to drugie to tym bardziej czapki z głów. Poczytajcie sobie recenzje. Cudne.

Najwyższa jakość – Cacao DecoMorreno – Lubimyczytać.pl

17

Ubisoft zapowiada zapowiedź „Watch Dogs 2”

Yay! Pierwsza część „Watch Dogs” była tytułem mającym tyle samo ciekawych pomysłów co upierdliwych bugów i oklepanych pomysłów. Liczę, że kontynuacja będzie dla tej serii tym, czym „Assassin’s Creed II” dla historii Altaira: lepszym, dopieszczonym ciągiem dalszym. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.

Na razie mamy teaser, na którym widać… pośladki bohatera? W każdym razie nie ma na sobie absurdalnego płaszcza, a to już plus. Oficjalna prezentacja już w środę o 18:00 naszego czasu.

Explore the future of Watch Dogs

18

Nie lubię, nie umiem, nie chcę tańczyć – i mam do tego prawo

Wróciłem z imprezy z kończynami wyrwanymi ze stawów przez ludzi, którzy chcieli mnie „nawrócić” na taniec, więc postanowiłem napisać o tym parę słów.

19

Świetny koncept iOS 10

Fanowskie koncepty nowości w iPhone z reguły do mnie nie przemawiają. Ich twórcy puszczają bowiem wodze fantazji i prezentują coś, co stanowi raczej ich wymarzoną wersję smartfona, a nie realne pomysły. W tym przypadku jest inaczej: Federico Viticci i Sam Beckett przygotowali świetne wideo zawierające bardzo rozsądne poprawki do iOS.

Sprawdźcie, zwłaszcza, że to ostatni moment na takie zabawy: na konferencji WWDC, 13 czerwca dowiemy się prawdopodobnie jak naprawdę będzie wyglądał iOS 10. Tradycyjnie spodziewajcie się jej podsumowania na blogu.

iOS 10 Concept

20

Latające doniczki

Sprawdźcie koniecznie ten projekt na Kickstarterze: sam zachciałem nagle hodować roślinki. To lewitująca za pomocą magnesów doniczka, w której można umieścić małe sadzonki – takie, które nie potrzebują zbyt wiele przestrzeni pod ziemią. Powiedzmy sobie szczerze, nie różni się to nijak od zwykłej doniczki, ale po prostu wygląda super.

Zniechęca tylko nieco cena zaczynająca się od $170.

LYFE – Set your plants free

21

Złe książki: „Harry Potter” #1

Najnowszy odcinek „Złych książek” jest dość nietypowy, bo analizuję w nim jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa.

22

Mophie prezentuje obudowę do iPhone z baterią i bezprzewodowym ładowaniem

To jest jedna z tych informacji, w której tytuł opowiada cała historię.

Juice Pack Wireless to nowa wersja obudowy na smartfona z dodatkową baterią od Mophie. Główną nowością jest dodatkowa podstawka do bezprzewodowego ładowania. Całość nie kosztuje mało, bo ceny zaczynają się od $99 i rosną wraz z rozmiarem telefonu (dostępne są wersje na iPhone 6, 6 Plus, Galaxy S7 i S7 Edge), ale całość prezentuje się naprawdę fajnie. Brakuje mi tylko wersji kolorystycznych.

Juice Pack Wireless for iPhone 6s Plus /6 Plus

23

Facebook pokazuje już mapę publicznych transmisji na żywo

Facebookowy mechanizm do transmisji wideo na żywo nie jest może szczególnie rozbudowany, ale szybko się rozwija. Wprowadzono niedawno dość istotną rzecz: mapę pozwalającą podejrzeć, gdzie na świecie możemy coś obejrzeć. Świetnie sprawdzało się to na Periscope więc fajnie, że i tu będzie można śledzić ciekawe, publiczne transmisje.

Facebook Live Map

24

Dlaczego kobiety nie powinny programować?

Oczywiście dlatego, że są kobietami – ale nie wszystkich ten argument przekonuje. W końcu powstał materiał, który dokładniej wyjaśnia sytuację.

Why can’t girls code?

25

Czy sport elektroniczny jest sportem?

Marcin Jakubowski poruszył dziś na Twitterze bardzo ciekawy temat w bardzo głupi sposób: czy e-sport jest sportem?

26

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase, zmieniająca Apple Watcha w wyczynowy zegarek w stylu G-Shocków od Casio.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po produkcie za 13 euro nie spodziewałem się zbyt wiele, tymczasem całość wypada naprawdę dobrze. Jasne, w tej cenie nie ma co się spodziewać drogich materiałów (poza metalowymi zatrzaskami wszystko jest zrobione z gumy), ale wizualnie Supcase wypada naprawdę dobrze. Apple Watch w tej obudowie wygląda jak sportowy smartwatch.

Jeśli macie smartwatcha Apple i potrzebujecie dla niego dodatkowej ochrony (albo po prostu podoba Wam się stylistyka G-Watchów) to zdecydowanie warto.

Obudowę zamówiłem w tym miejscu na Amazonie

27

Statystyka to nie kłamstwo, po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

28

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską jest jeszcze super algorytm dający podobno niezłą jakość nawet przy słabym połączeniu, ale to nie jest coś, co zwykły użytkownik zauważy.

Inna sprawa, że skopiowanie tego przez konkurencję wydaje się być kwestią czasu.

Wideo prezentujące Google Duo znajdziecie tutaj.

29

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

30

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

31

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

32

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

33

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

34

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany do tablicy.

35

Listy do Pawła #2: Niezawodny sposób na trądzik

Przed Wami kolejny odcinek „Listów do Pawła” – programu, w którym adresuję problemy młodzieży z kolorowych magazynów. Zapraszam!

36

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #3

Na YouTube znajdziecie kolejną, trzecią już część analizy „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak!

37

Listy do Pawła #1: Dramat nastolatki – jej chłopak jest botem w CS!

Sprawdźcie pierwszy odcinek mojej serii na YouTube, w trakcie którego odpowiadam na trudne pytania z „Bravo” (i nie tylko).

38

Dlaczego „Warcraft” prawdopodobnie będzie złym filmem?

Jestem wielkim fanem „Warcrafta” i jak na szpilkach czekam na premierę jego ekranizacji. Jednocześnie jestem przekonany, że obiektywnie nie będzie to zbyt dobry film. Widzę ku temu przynajmniej kilka powodów.

39

Prosto z Pyrkonu: cała prawda o cosplayerach

W ramach mojej wizyty na Pyrkonie nagrałem w sumie 1,5 godziny materiału na Facebooku. Tu znajdziecie 5-minutowe podsumowanie moich „wywiadów” z cosplayrami.

40

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #2

Ukazał się drugi epizod serii „Złych książek” na temat bestsellerowej powieści Katarzyny Michalak i zarazem jeden z moich ulubionych. Sprawdźcie koniecznie.

41

Czekam na Eurowizję!

Eurowizja to impreza, która z jednej strony ma niesamowitą oglądalność, ale z drugiej jest uważana za symbol kiczu, taniochy i obciachu. Zupełnie niesłusznie. Ja już nie mogę się doczekać!

42

Recenzja: „Batman v Superman”

Wróciłem właśnie z kina po obejrzeniu „Batman v Superman” i natychmiast siadam do recenzji. Chcę to mieć za sobą i jak najszybciej zapomnieć o tym filmie.

43

Jedna z najlepszych funkcji iPhone i Maca, z której prawdopodobnie nie korzystasz

Dziś będzie o czymś bardzo prostym – a przynajmniej tak mi się wydawało. Korzystam z tej funkcji codziennie, ale kolejne osoby robią wielkie oczy, kiedy podrzucam im pomysły na jej wykorzystanie.

44

Ależ Apple dziś przynudzało…

„Co oni w zasadzie dziś pokazali?” było pierwszym, co nasunęło mi się na myśl po zakończeniu dzisiejszej prezentacji Apple.

45

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #1

W końcu nadszedł ten moment: w najnowszych „Złych książkach” mierzę się z powieścią obyczajową Katarzyny Michalak… choć momentami brzmi to jednak jak science fiction.

46

Sąsiadka mi skacze

Mam pewien problem. Otóż sąsiadka mieszkająca nade mną chce, zdaje się, schudnąć. To znaczy nie to jest problemem – no ale sąsiadka ćwiczy. To technicznie też nie jest problemem, tyle że sąsiadka skacze.  A to już problem.

47

Osiem stylowych, minimalistycznych gier na iPhone

Nie gram zbyt często na telefonie, ale jeśli już się do czegoś zabieram, musi to być nie tylko grywalne, ale też ładne i stylowe. Dziś zestawienie kilku moich ulubionych pozycji.

48

Koszulki „Złych książek”

Jeśli śledzicie na bieżąco fanpage to ta informacja nie powinna być dla Was zaskoczeniem – można już kupić koszulki związane z moją youtubową serią „Złe książki”.

49

Historia o dzieciach, drzwiach i logice

Dziś szybki konkurs bez nagród w formie quizu o ludzkich zachowaniach w przestrzeni publicznej.

50

Recenzja: Maria Peszek, „Karabin”

Moja relacja z Marią Peszek była dotąd bardzo trudna, ale chyba będziemy się musieli przeprosić.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img