Karolina Korwin-Piotrowska wyrocznią blogosfery

Kurcze, mam pewną wątpliwość co do pisania tego tekstu, bo chociaż analizowanie zaczepnych felietonów Karoliny Korwin-Piotrowskiej to w pewnym stopniu moje hobby, to z drugiej strony: jest wstydliwie banalne. Wiecie, jak to mówią: dowcipy wymyślają się same.

Tym razem Karolina wróciła do tematu blogerek modowych. Jeśli nie jesteście na bieżąco to przypomnę: autorka w skrócie uważa, że blogosfera to „epidemia świńskiej grypy”, a dziewczęta śmieją zdobywać popularność, chociaż są „głupiutkie”. Bo internet to bagno, w przeciwieństwie do telewizji, która zawsze stoi na wysokim poziomie i promuje wyłącznie artystów najwyższego szczebla (na przykład Trybsona).

W każdym razie: w swoim nowym felietonie Karolina postanowiła wrócić do swojego hobby: domorosłej psychoanalizy. Tym razem wzięła na warsztat Jessikę Mercedes. Lećmy więc po kolei, tak jak lubię:

Niedawno rozmawiałam z moim znajomym o fenomenie niezbyt mądrych, niezbyt rozgarniętych czy urodziwych, acz zaiste pracowitych dziewczątek, które niemal z dnia na dzień awansowały do rangi wyroczni, a media wmawiają im, że znaczą cokolwiek.

Ło, nieźle! Jak ktoś zaczyna felieton od nazwania kogoś „niezbyt mądrym” i „niezbyt rozgarniętym” (bo tak!), to już mniej-więcej wiadomo czego się spodziewać. Ot, wrzućmy wszystkich do jednego wora. Swoją drogą: mnie zastanawia fenomen niezbyt rozgarniętych gwiazdek telewizyjnych i programów modowych dla mas.

No dobra, tak naprawdę nie zastanawia, to było złośliwe – ale bawi mnie udawanie, że internet to ściek a media: synonim wysokiego poziomu i jakości.

Niejaka Jessica Mercedes, młodziutka dziewczyna, o niewątpliwym zaangażowaniu w swoją pracę, ale również niewątpliwym, wręcz chorobliwym tupecie.

Niejaka Karolina Korwin-Piotrowska zniża się do poziomu wstawiania słowa „niejaka” przed nazwiskiem krytykowanej osoby, żeby ja zdyskredytować. Takie rzeczy to ja mogę robić, bo jestem prostakiem – ale ktoś, kto rzekomo próbuje walczyć o wysoki poziom mediów czy czegoś tam?

Nie wspominam już o paradoksie w postaci zasugerowania, że się kogoś niezbyt dobrze zna („niejaka, czyli nie jestem pewna kto to…”) po to, żeby zaraz potem zasugerować, że się go zna całkiem dobrze („…ale wiem czym się zajmuje, z jakim zaangażowaniem i z jakim tupetem”).

Dobra, przejdźmy do mięsa. Oto wypowiedź Jess, która tak zszokowała Karolinę. Przyjrzyjmy jej się dokładnie.

Większość tych polskich celebrytów nie ma fanpage. Albo nie maja Instagrama, albo dopiero, co go założyli i mają tylko 500 obserwatorów, co jest mega kichą, bo ja mam 120 tysięcy, a są cały czas na okładkach, a ja nigdy nie byłam na żadnej okładce. Jakaś tam pani prowadzi program, jest na okładkach gazet, ale jakby zrobiła spotkanie z fanami, to by nikt nie przyszedł, a jak dodaje zdjęcie na fejsa to ma dwa lajki. (…)

Czuję, że za 10 lat, wszyscy znikną, którzy są po znajomości w mediach i mają swoje posady, dzięki temu, że ktoś tam był ojcem i tam kogoś wcisnął, ja z tego się strasznie cieszę, że wszystko zawdzięczam sobie. Mnie się nie łączy z nikim, tylko ja to zrobiłam i koniec.

Podsumowując: blogerka zwraca uwagę na to, że większość celebrytów nie ma bezpośredniego kontaktu z fanami. To jest fakt i to całkiem naturalny. Jessica dochodzi do poziomu sezonowej (póki co!) celebrytki – ale dociera do niego od dołu. Nie dlatego, że została zaproszona z dupy do Tańca z Gwiazdami, tylko dlatego że wchodziła po schodkach kariery. Krok po kroczku. Ona nie jest osobą, która ma fanpage, bo jest znana. Jest osobą, która jest znana bo ma fanpage.

Jeśli zastanawiacie się po co Wam streściłem i wyjaśniłem wypowiedź zacytowaną zaraz obok, to odpowiadam: bo Karolina wyciągnęła z niej wnioski absolutnie abstrakcyjne i byłoby dobrze, gdybyście to dostrzegli.

To ta sama dziewczyna, która nie potrafi niestety na swoim blogu napisać poprawnie sekwencji zdań złożonych, bez błędów merytorycznych, ale jak widać krytykuje innych, bo poczuła się pewnie.

Nie jestem w stanie ocenić merytorycznie wiedzy modowej Jess, ale Karolina nie podaje żadnych przykładów więc w sumie nie ma takiej potrzeby. Zwróćcie jednak uwagę na logikę tej wypowiedzi. To znaczy: blogerka robi (podobno) błędy merytoryczne, więc nie powinna krytykować niskiego zaangażowania celebrytów w kontaktach z fanami. Widzicie tu jakiś ciąg przyczynowo skutkowy? Bo ja nie.

To ta sama dziewczyna, która owszem, zrobiła już wiele, czego nikt nie neguje, ale powoli zatapia się w chorobliwym samozadowoleniu.

Co jest „chorobliwego” w byciu dumnym z tego, że się coś osiągnęło? Bo sama Karolina przyznaje, że Jess „zrobiła już wiele”.

Bo nikt nie pokocha cię tak mocno jak ty sam.

Istnienie tego zdania sprawia mi ból.

Ale jest jedna podstawowa, niezależna od ilości torebek Chanel w szafie, lajków na Insta i rachunków, za które nie trzeba płacić, cecha, która naprawdę, poza butą i histerycznym samozadowoleniem daje szansę na karierę.

I to niby Jessica nie potrafi napisać zdania złożonego?

To magiczne słowo na „p” i nie są to, co zapewne pomyśli sobie panna JM, pieniądze. To magiczne słowo to „POKORA”. Panna JM go nie zna.

Ojej, od czego mam zacząć! Po pierwsze: Karolina sugeruje, że ktoś myśli wyłącznie o pieniądzach na podstawie cytatu, w którym nie ma ani słowa o pieniądzach (ale za to jest o tym jak ważny jest kontakt z fanami). Po drugie: Karolina sugeruje, że „pieniądze” mogą być uznane za „cechę”. Po trzecie: „pokora” nie ma nic wspólnego z niechwaleniem się swoimi sukcesami. Po czwarte: „pokora” nie ma też nic wspólnego z uznawaniem wyższości wszystkich wokół.

Nie wie, gdzie znaleźć je w Google.

Istnienie tego zdania sprawia mi ból.

Od paru tygodni, może pod wpływem swojskiego powietrza z Manhattanu, które tak kocha, jakby oszalała. Jakby poczuła się Anną Wintour i Anją Rubik w jednym.

A co, Anna Wintour i Anja Rubik też krytykują celebrytów, którzy nie mają fanpage? A jeśli nie: to skąd takie porównanie?

Jeśli w ogóle ktokolwiek, za parę lat, będzie pamiętał o chorobliwie zarozumiałej pannie, której na razie jedynym osiągnięciem są lajki na Insta, torebka Chanel i podróże, za które nie płaci.

Hej, parę zdań temu czytałem, że Jessika „osiągnęła wiele”, a teraz czytam, że „jedynie lajki na Insta”. Czyżbym nieświadomie przeskoczył do zupełnie innego felietonu?

Zrób dziewczyno cokolwiek, co będzie ważne, potrzebne, mądre, zostawi jakiś inny ślad poza kwasem i zażenowaniem, a potem się chwal, krytykuj „inne celebrytki”, te z Instagramem i bez niego, z lajkami za fotki i nie…

Tylko daj znać wcześniej Karolinie: domorosłej wyroczni określającej co jest wystarczająco ważne i mądre, żeby zapewniło licencję na krytykowanie innych ludzi. A do tego czasu siedź cicho!

Swoją drogą, na początku tekstu autorka krytykuje kogoś za to, że „awansuje do rangi wyroczni”, ale sama rości sobie prawo do decydowania kto o czym może mówić w mediach. Bo tak.

O tym, kto przetrwa, mimo braku lajków na Instagramie czy lajków na Facebooku, pogadamy za parę lat. Bo to nie lajki decydują o tym, kto żyje dłużej niż kolekcja wiosna-lato.

To nie jest ostatnie zdanie tego tekstu, ale zostawiłem je na koniec, bo jest jego świetnym podsumowaniem. Otóż: wręcz przeciwnie – tyle, że trzeba wiedzieć co te „lajki” znaczą. To nie są cyferki, tylko ludzie, którzy postanowili powiedzieć: „lubię cię”.

Karolina obniża wagę relacji z nami – odbiorcami – do poziomu „mało istotnych cyferek”.

Wypowiedź Jess, do której przyczepiła się Karolina, można streścić w jednym zdaniu: „celebryci ignorują to, jak ważni są ich odbiorcy”. Tę opinię potwierdza autorka felietonu, która dyskredytuje nas – odbiorców treści – stwierdzając, że kontakt z nami, nasze zaangażowanie, relacje z nami… są w sumie nieważne i nic nie warte. Bo liczy się trudna do zdefiniowania „mądrość” w połączeniu z „pokorą”, która w rozumieniu Karoliny sprowadza się do tego, że prawo do bycia dumnym ze swoich osiągnięć mają tylko wybrane – niestety, nie wiadomo według jakiego klucza – osoby.

Powiem Wam jak ja to widzę. Przez lata w mediach obserwowaliśmy model, który stawiał celebrytów na piedestale. Byli tam wysoko, mówili głośno co zwykli ludzie mają myśleć, ale nie zwracali na nich uwagi. Internet umożliwił odwrócenie tej sytuacji. W tłumie na dole pojawiły się jednostki, których również ktoś chciał słuchać, ale które przede wszystkim: chciały rozmawiać z pozostałymi, zamiast tylko mówić.

Jess nadal brakuje sporo do bycia osobą szeroko znaną, ale pnie się do góry. A takiej Karolinie nie mieści się w głowie, że ktoś „z ludu” może odbierać celebrytom monopol na bycie słuchanym. Albo, że tego kogoś ktoś śmie słuchać, mimo jego „braku pokory”. Bo wiecie, te „lajki” o których mówi blogerka to nie cyferki – to dowód relacji z fanami, ich sympatii i zaangażowania.

Jeszcze coś na koniec, tak prywatnie. Nie mówcie nikomu. O Jess mogę napisać wiele rzeczy – na przykład, że zwykle mówi zanim zdąży pomyśleć co chce powiedzieć, albo nie potrafi powstrzymać nieco dziecinnej radości z każdego najmniejszego sukcesu. Ale na pewno nie powiedziałbym o niej, że nie ma świadomości tego gdzie jest i co jeszcze ma przed sobą. Rozmawiałem z nią nie dalej jak dwa dni temu i uwierzcie: doskonale wie, że to co osiągnęła to jeszcze niewiele. Dlatego tym bardziej szkoda, że na początku tej drogi „prawdziwi” celebryci, którzy podobno robią coś „ważnego i mądrego” walą do niej z dział.

Ale może te parę tysięcy znaków powyżej to moja nadinterpretacja, a cały felieton wziął się z tego, że na fanpage Karoliny faktycznie wpisy mają po kilkanaście lajków…

01

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

02

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

03

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

04

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

05

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

06

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

07

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

08

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

09

Władze Torunia właśnie odkryły internet (są zniesmaczone)

Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia, na temat filmu Maćka Dąbrowskiego o tym mieście:

Film jest nam znany i jak zawsze w takich sytuacjach zostanie zgłoszony właścicielowi serwisu jako naruszający regulamin, wulgarny i uderzający w dobre imię miasta. Pragnę zauważyć, że każda informacja na temat tego filmu czy komentarz z naszej strony jest jego promocją, czego chcemy uniknąć.

Dobra, rozumiem, że stylistyka programu Maćka jest specyficzna, wymaga dużego dystansu i niektórym może się zwyczajnie nie podobać, ale żeby potraktować takie wideo zupełnie na poważnie i jeszcze ogłosić, że będzie się prowadziło w tej sprawie wojnę?! Czy władze Torunia spędzają właśnie swój pierwszy dzień w internecie?

Więcej podobnych wypowiedzi w podlinkowanym niżej tekście. Dowiemy się m.in., że stworzenie kanału podobnej wielkości jest „nietrudne przy dzisiejszych standardach” i że wideo Maćka jest… przewodnikiem po Toruniu stworzonym prawdopodobnie po jednodniowym pobycie.

Kontrowersyjny youtuber o Toruniu. Antyreklama miasta?

10

YouTube wprowadza tablicę w stylu Facebooka

Zawsze mi tego brakowało – tablica na YouTube to pomysł tak oczywisty, że dziwi mnie, że dopiero teraz się za to porządnie zabrali.

11

Intel udaje, że uruchomienie przez nich Instant Articles to coś specjalnego

Bzdurny artykuł dnia dostarcza Digiday. Lucia Moses pisze (tłumaczenie moje):

Różnice pomiędzy sprzedawcami i wydawcami stają się coraz mniej widoczne. (…) Jak dotąd Intel jest jedyną marką, która publikuje treści w formie Instant Articles, ale Facebook nie ma wyraźnych zasad ograniczających korzystanie z narzędzia przez podmioty niebędące wydawcami.

Ehh… Instant Articles to narzędzie, które pozwala na czytanie tekstów ze stron internetowych „wewnątrz” mobilnej aplikacji Facebooka, dzięki czemu ładują się błyskawicznie. Może z niego korzystać każdy, działa to m.in. na moim blogu.

Intel prowadzi po prostu internetowy magazyn o nazwie iQ i uruchomił na nim tę funkcję. Ktoś uznał jednak, że dołączenie kolejnej firmy do milionów stron korzystających z Instant Articles jest mało sexy, więc staje na głowie, żeby udowodnić, że są tam „pierwszą marką”. Dotąd bowiem nie było tam „marek” tylko „wydawcy”. A więc rewolucja!

Autentycznie, to największy bullshit jaki dziś przeczytałem.

Intel becomes the first brand to publish on Facebook’s Instant Articles

12

List otwarty do Pana Boga w sprawie meczu z Niemcami

Make life harder:

Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość.

Nie jestem ani kibicem ani wierzącym, ale podpisuję się pod tym listem obiema rękami. Koniecznie przeczytajcie całość!

List otwarty do Pana Boga

13

Apple pozwoli na ukrywanie systemowych aplikacji w iOS 10

W nowej wersji swojego mobilnego systemu operacyjnego Apple pozbywa się jednego z drobnych, ale upierdliwych problemów – braku możliwości usunięcia domyślnie zainstalowanych programów.

14

CD Projekt rejestruje logo komputerowej wersji Gwinta

Kto by się spodziewał! Twórcy „Wiedźmina” zarejestrowali w urzędzie patentowym logo gry „Gwent: The Witcher Card Game”.

Jeśli nie wiecie, Gwint to fikcyjna gra karciana ze świata „Wiedźmina”. W trzeciej części growej adaptacji przygód Geralta można było nawet kolekcjonować karty i toczyć pojedynki z innymi postaciami. Ta bonusowa zabawa stała się na tyle kultowa, że fani zechcieli porządnej, zbalansowanej, samodzielnej adaptacji.

Teraz CD Projekt zarejestrował logo, które sugeruje, że posłuchali tych głosów. Kategorie których wniosek dotyczy sugerują, że będzie to gra komputerowa dostępna również na urządzenia mobilne. Ja się jaram, bo Gwint ma bardzo fajną mechanikę minimalizującą rolę szczęścia w drodze do sukcesu – gramy kartami wylosowanymi na początku, wiec musimy rozplanować od razu strategię na całą partię. Do tego pojedynki są bardzo krótkie, w sam raz do tego typu adaptacji.

Gwent: The Witcher Card Game – EUIPO

15

Absolutnie doskonała recenzja „X-Men: Apocalypse”

Tak naprawdę powinniście ją przeczytać już po obejrzeniu filmu – w innym wypadku wytykanie jego głupotek nie sprawi Wam tyle radości.

[Apocalypse] choć mówi o zniszczeniu, nowym porządku (facet ewidentnie przeżywa że Egipcjanie nie podbili świata), to jego największa demonstracja mocy polega na budowaniu Piramid. Ja nie chce nic mówić, ale jawi się nam jako zły z lekką architektoniczną obsesją.

Henryku, proszę cię, nie rób tego, czyli o miłości silniejszej niż Apokalipsa

16

Recenzje kakao na Lubimy Czytać

To jest absolutnie doskonała akcja i mam jedynie nadzieję, że portal nie usunie tej strony – to byłaby wielka strata dla ludzkości. Trudno powiedzieć, czy to oddolna inicjatywa czy współpraca marketingowa (pozycję do katalogu dodał niejaki Rychu, nie jest też oznaczona jako reklama), ale jeśli to drugie to tym bardziej czapki z głów. Poczytajcie sobie recenzje. Cudne.

Najwyższa jakość – Cacao DecoMorreno – Lubimyczytać.pl

17

Ubisoft zapowiada zapowiedź „Watch Dogs 2”

Yay! Pierwsza część „Watch Dogs” była tytułem mającym tyle samo ciekawych pomysłów co upierdliwych bugów i oklepanych pomysłów. Liczę, że kontynuacja będzie dla tej serii tym, czym „Assassin’s Creed II” dla historii Altaira: lepszym, dopieszczonym ciągiem dalszym. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.

Na razie mamy teaser, na którym widać… pośladki bohatera? W każdym razie nie ma na sobie absurdalnego płaszcza, a to już plus. Oficjalna prezentacja już w środę o 18:00 naszego czasu.

Explore the future of Watch Dogs

18

Nie lubię, nie umiem, nie chcę tańczyć – i mam do tego prawo

Wróciłem z imprezy z kończynami wyrwanymi ze stawów przez ludzi, którzy chcieli mnie „nawrócić” na taniec, więc postanowiłem napisać o tym parę słów.

19

Świetny koncept iOS 10

Fanowskie koncepty nowości w iPhone z reguły do mnie nie przemawiają. Ich twórcy puszczają bowiem wodze fantazji i prezentują coś, co stanowi raczej ich wymarzoną wersję smartfona, a nie realne pomysły. W tym przypadku jest inaczej: Federico Viticci i Sam Beckett przygotowali świetne wideo zawierające bardzo rozsądne poprawki do iOS.

Sprawdźcie, zwłaszcza, że to ostatni moment na takie zabawy: na konferencji WWDC, 13 czerwca dowiemy się prawdopodobnie jak naprawdę będzie wyglądał iOS 10. Tradycyjnie spodziewajcie się jej podsumowania na blogu.

iOS 10 Concept

20

Latające doniczki

Sprawdźcie koniecznie ten projekt na Kickstarterze: sam zachciałem nagle hodować roślinki. To lewitująca za pomocą magnesów doniczka, w której można umieścić małe sadzonki – takie, które nie potrzebują zbyt wiele przestrzeni pod ziemią. Powiedzmy sobie szczerze, nie różni się to nijak od zwykłej doniczki, ale po prostu wygląda super.

Zniechęca tylko nieco cena zaczynająca się od $170.

LYFE – Set your plants free

21

Złe książki: „Harry Potter” #1

Najnowszy odcinek „Złych książek” jest dość nietypowy, bo analizuję w nim jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa.

22

Mophie prezentuje obudowę do iPhone z baterią i bezprzewodowym ładowaniem

To jest jedna z tych informacji, w której tytuł opowiada cała historię.

Juice Pack Wireless to nowa wersja obudowy na smartfona z dodatkową baterią od Mophie. Główną nowością jest dodatkowa podstawka do bezprzewodowego ładowania. Całość nie kosztuje mało, bo ceny zaczynają się od $99 i rosną wraz z rozmiarem telefonu (dostępne są wersje na iPhone 6, 6 Plus, Galaxy S7 i S7 Edge), ale całość prezentuje się naprawdę fajnie. Brakuje mi tylko wersji kolorystycznych.

Juice Pack Wireless for iPhone 6s Plus /6 Plus

23

Facebook pokazuje już mapę publicznych transmisji na żywo

Facebookowy mechanizm do transmisji wideo na żywo nie jest może szczególnie rozbudowany, ale szybko się rozwija. Wprowadzono niedawno dość istotną rzecz: mapę pozwalającą podejrzeć, gdzie na świecie możemy coś obejrzeć. Świetnie sprawdzało się to na Periscope więc fajnie, że i tu będzie można śledzić ciekawe, publiczne transmisje.

Facebook Live Map

24

Dlaczego kobiety nie powinny programować?

Oczywiście dlatego, że są kobietami – ale nie wszystkich ten argument przekonuje. W końcu powstał materiał, który dokładniej wyjaśnia sytuację.

Why can’t girls code?

25

Czy sport elektroniczny jest sportem?

Marcin Jakubowski poruszył dziś na Twitterze bardzo ciekawy temat w bardzo głupi sposób: czy e-sport jest sportem?

26

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase, zmieniająca Apple Watcha w wyczynowy zegarek w stylu G-Shocków od Casio.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po produkcie za 13 euro nie spodziewałem się zbyt wiele, tymczasem całość wypada naprawdę dobrze. Jasne, w tej cenie nie ma co się spodziewać drogich materiałów (poza metalowymi zatrzaskami wszystko jest zrobione z gumy), ale wizualnie Supcase wypada naprawdę dobrze. Apple Watch w tej obudowie wygląda jak sportowy smartwatch.

Jeśli macie smartwatcha Apple i potrzebujecie dla niego dodatkowej ochrony (albo po prostu podoba Wam się stylistyka G-Watchów) to zdecydowanie warto.

Obudowę zamówiłem w tym miejscu na Amazonie

27

Statystyka to nie kłamstwo, po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

28

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską jest jeszcze super algorytm dający podobno niezłą jakość nawet przy słabym połączeniu, ale to nie jest coś, co zwykły użytkownik zauważy.

Inna sprawa, że skopiowanie tego przez konkurencję wydaje się być kwestią czasu.

Wideo prezentujące Google Duo znajdziecie tutaj.

29

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

30

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

31

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

32

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

33

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

34

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany do tablicy.

35

Listy do Pawła #2: Niezawodny sposób na trądzik

Przed Wami kolejny odcinek „Listów do Pawła” – programu, w którym adresuję problemy młodzieży z kolorowych magazynów. Zapraszam!

36

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #3

Na YouTube znajdziecie kolejną, trzecią już część analizy „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak!

37

Listy do Pawła #1: Dramat nastolatki – jej chłopak jest botem w CS!

Sprawdźcie pierwszy odcinek mojej serii na YouTube, w trakcie którego odpowiadam na trudne pytania z „Bravo” (i nie tylko).

38

Dlaczego „Warcraft” prawdopodobnie będzie złym filmem?

Jestem wielkim fanem „Warcrafta” i jak na szpilkach czekam na premierę jego ekranizacji. Jednocześnie jestem przekonany, że obiektywnie nie będzie to zbyt dobry film. Widzę ku temu przynajmniej kilka powodów.

39

Prosto z Pyrkonu: cała prawda o cosplayerach

W ramach mojej wizyty na Pyrkonie nagrałem w sumie 1,5 godziny materiału na Facebooku. Tu znajdziecie 5-minutowe podsumowanie moich „wywiadów” z cosplayrami.

40

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #2

Ukazał się drugi epizod serii „Złych książek” na temat bestsellerowej powieści Katarzyny Michalak i zarazem jeden z moich ulubionych. Sprawdźcie koniecznie.

41

Czekam na Eurowizję!

Eurowizja to impreza, która z jednej strony ma niesamowitą oglądalność, ale z drugiej jest uważana za symbol kiczu, taniochy i obciachu. Zupełnie niesłusznie. Ja już nie mogę się doczekać!

42

Recenzja: „Batman v Superman”

Wróciłem właśnie z kina po obejrzeniu „Batman v Superman” i natychmiast siadam do recenzji. Chcę to mieć za sobą i jak najszybciej zapomnieć o tym filmie.

43

Jedna z najlepszych funkcji iPhone i Maca, z której prawdopodobnie nie korzystasz

Dziś będzie o czymś bardzo prostym – a przynajmniej tak mi się wydawało. Korzystam z tej funkcji codziennie, ale kolejne osoby robią wielkie oczy, kiedy podrzucam im pomysły na jej wykorzystanie.

44

Ależ Apple dziś przynudzało…

„Co oni w zasadzie dziś pokazali?” było pierwszym, co nasunęło mi się na myśl po zakończeniu dzisiejszej prezentacji Apple.

45

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #1

W końcu nadszedł ten moment: w najnowszych „Złych książkach” mierzę się z powieścią obyczajową Katarzyny Michalak… choć momentami brzmi to jednak jak science fiction.

46

Sąsiadka mi skacze

Mam pewien problem. Otóż sąsiadka mieszkająca nade mną chce, zdaje się, schudnąć. To znaczy nie to jest problemem – no ale sąsiadka ćwiczy. To technicznie też nie jest problemem, tyle że sąsiadka skacze.  A to już problem.

47

Osiem stylowych, minimalistycznych gier na iPhone

Nie gram zbyt często na telefonie, ale jeśli już się do czegoś zabieram, musi to być nie tylko grywalne, ale też ładne i stylowe. Dziś zestawienie kilku moich ulubionych pozycji.

48

Koszulki „Złych książek”

Jeśli śledzicie na bieżąco fanpage to ta informacja nie powinna być dla Was zaskoczeniem – można już kupić koszulki związane z moją youtubową serią „Złe książki”.

49

Historia o dzieciach, drzwiach i logice

Dziś szybki konkurs bez nagród w formie quizu o ludzkich zachowaniach w przestrzeni publicznej.

50

Recenzja: Maria Peszek, „Karabin”

Moja relacja z Marią Peszek była dotąd bardzo trudna, ale chyba będziemy się musieli przeprosić.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img