Jawbone UP, czyli inteligentna opaska na rękę - recenzja

Siedzieliśmy w piątek z EliząTomkiem przy sushi i doszliśmy do wniosku, że gdyby ktoś żyjący dwadzieścia lat temu podsłuchał naszą rozmowę, uznałby, że żyje w świecie science fiction. Inteligentne telefony, implanty i opaski na rękę, które analizują nasz sposób życia, pomagając go poprawić. Dziś będzie o tym ostatnim.

Od tygodnia jestem posiadaczem UP firmy Jawbone. Na pierwszy rzut oka wygląda jak hipsterska, kolorowa opaska – podobna do tych silikonowych, rozdawanych przy okazji różnych akcji społecznych. Ale nie dajcie się zwieść pozorom – w środku jest wypchana zestawem czujników i połączona z aplikacją na smartfonie, która ułatwia nam kontrolę nad tym jak się odżywiamy, ile się poruszamy, jak śpimy etc.

Jako early adopter, który dodatkowo ma problemy ze zmuszeniem się do zdrowego trybu życia, nie mogłem sobie odmówić jej zakupu. Po tygodniu jestem w niej absolutnie zakochany, chociaż nie jest to opinia kompletnie bezkrytyczna.

Sporo się rozpisałem przy tej recenzji, jeśli Ci się podoba, podziel się nią na Facebooku :)

Z czym to się je?

Na początek kilka informacji, które są najbardziej kluczowe na temat tego produktu. Po pierwsze: UP jest trochę inne niż konkurencyjne urządzenia w tej kategorii. Pozostałe (np. Nike FuelBand) są przeznaczone typowo dla ludzi uprawiających sporty, np. biegających.

UP jest bardziej produktem lajfstajlowym. Poprawia jakość naszego snu, pozwala kontrolować dietę i aktywność ruchową, ale też zapisywać wszelkiego typu wysiłek fizyczny począwszy od biegania i jazdy na rowerze, po spacery i… granie w gry na konsoli (przy użyciu Wii czy PS Move). Spis funkcji będzie nieco niżej.

image

To co musicie wiedzieć na początek to fakt, że opaska nie jest czymś, co jest niezbędne do życia. Nie jest też produktem dla każdego. Ale dla wielu z Was może być strasznie praktyczna a do tego dawać bardzo dużo zabawy.

Ja mam o tyle problem, że nigdy nie udawało mi się przekonać do w miarę zdrowego trybu życia. Trudno mi było kontrolować ile jem, co jem, ile kalorii spalam a ile spożywam. A jak nie kontrolowałem, to z dbania o siebie nic nie wychodziło.

Tymczasem teraz, dzięki UP, mam do tego wygodne, niemalże zautomatyzowane narzędzie, do tego będące fajnym gadżetem i przede wszystkim zmieniające perspektywę samego dbania o siebie. Dzięki opasce przestaje to być nudnym obowiązkiem wymagającym samozaparcia, a zaczyna być opartą o grywalizację zabawą z samym sobą i przyjaciółmi.

Design

Zacznijmy od tego, jak cała zabawa wygląda na zewnątrz. Całość składa się z dwóch elementów – samej opaski i aplikacji na iOS/Androida, za pomocą której konfigurujemy ją i synchronizujemy.

Fizyczny design samego urządzenia jest świetny. Przypomina te klasyczne, silikonowe opaski na rękę, tylko jest grubsza. Do tego nie jest “zamknięta” – na jednym końcu mamy metalowy kawałek z logo (po którego zdjęciu znajdziemy mini-jacka), a na drugim: przycisk do sterowania opaską.

UP nawet nie stara się być skromna i nierzucające w oczy. To kolorowa, designerska opaska.

Obok przycisku znajdują się dwie kolorowe diody za pomocą których UP komunikuje się z użytkownikiem. Są kompletnie niewidoczne kiedy nie świecą, co ma ten plus, że nie psują designu i ten minus, że w ostrym świetle też ich nie widać.

Korzystanie z opaski przy pomocy jednego jedynego przycisku wymaga zapamiętania kilku skrótów (przytrzymanie, klik-przytrzymanie, dwuklik-przytrzymanie), ale przyzwyczaiłem się bardzo szybko. Możecie to zobaczyć na wideo tutaj.

Aplikacja jest przygotowana bardzo dobrze. Jest śliczna, czytelna, ma fantastyczne ikony i kolorowe, animowane wykresy. Nie mam jej nic do zarzucenia – wszystko w niej jest logiczne i sensowne. Na iPhone i Androidzie z tego co wiem wygląda identycznie.

Synchronizacja całości odbywa się poprzez podłączenie opaski do minijacka i odpalenia aplikacji. To dość kontrowersyjna sprawa: z jednej strony mogłoby to być robione po Bluetooth i nie wymagałoby w ogóle ściągania opaski, ale z drugiej: zżerałoby baterię w tempie ekspresowym.

A’propos baterii – UP ładujemy za pomocą krótkiego kabelka minijack-USB. Trwa to dosłownie chwilę (po kwadransie opaska ma 100% baterii) i wystarczy to robić raz na dziesięć dni.

UP jest wodoodporna i ogólnie wszystkoodporna. Mimo posiadania dość precyzyjnej technologi w środku, da się ją prawie dowolnie wyginać. Można ją też brać pod prysznic – ba, w zasadzie to nawet trzeba. Jedynym wyjątkiem podanym na stronie jest pływanie – o ile nie ma problemu z deszczem, prysznicem czy kąpielą, to już basen albo morze mogą zrobić urządzeniu krzywdę.

image

Spotkałem się z opiniami, że noszenie takiej opaski jest średnio wygodne, ale nie zauważyłem niczego takiego. Sądzę, że u mnie to kwestia noszenia zegarka – jestem do tego przyzwyczajony, a UP jest od niego wygodniejsza bo jest węższa i trzyma się bardziej luźno (“otwarte” zakończenie pozwala nam swobodnie ruszać nadgarstkiem). Dla wielu może to jednak wymagać przyzwyczajenia.

Opaska jest teoretycznie dostępna w wielu kolorach, ale w praktyce nie jest tak fajnie. Za pośrednictwem rodzimego Apple Store można zamówić jedynie niebieską, czarną i miętową, a o prześlicznej czerwonej nikt za bardzo niczego nie wie, oprócz tego, że nie jest jeszcze dostępna nawet w Stanach.

Idziemy spać z UP

Przejdźmy do opisu funkcjonalnego. Co konkretnie potrafi robić UP? Podzieliłem ten punkt na kilka sekcji. Po pierwsze: z opaską możemy iść spać. Wymaga to przełączenia się na tryb nocny przez przytrzymanie przycisku na urządzeniu. Co nam to daje?

  • Cele: sen i ruch – UP sugeruje nam ile aktywności ruchowej i snu potrzebujemy w naszym wieku. Wartości te można zmienić, ale te podane przez ekspertów brzmią całkiem rozsądnie. W aplikacji widzimy cały czas jak idzie nam realizacja naszych celów – słupki pokazują ile procent naszego celu osiągnęliśmy.
  • Analiza snu – w trybie nocnym opaska analizuje nasz sen i pokazuje szczegółowe podsumowanie – jego fazy, liczbę pobudek, czas zasypiania i tak dalej.
  • Budzik – niby taki prosty dodatek, ale to jedna z bardziej przydatnych funkcji. UP analizuje nasz sen, może więc nas obudzić w odpowiednim jego momencie. Działa to tak: ustalamy sobie w jakie dni i o której godzinie chcemy wstać, a do tego wybieramy okienko czasowe, w którym opaska ma nas obudzić. Standardowo jest to 30 minut. Czyli: jeśli ustawimy budzik na 8:00, to UP zacznie wibrować w najbardziej optymalnym momencie pomiędzy 7:30 a 8:00. Można ustawić wiele budzików, w zależności od dnia tygodnia.
  • Power Nap – być może nie wiecie, ale istnieje taki sposób na szybki odpoczynek. Polega on na tym, żeby wstać w odpowiednim momencie po zaśnięciu – pomiędzy fazami snu. Dzięki temu po 20-30 minutowej drzemce czujemy się jak po kilku godzinach odpoczynku. Z tym, że ciężko to wyliczyć zwykłym budzikiem – ale mając opaskę na rękę analizującą fazy snu jest to znacznie prostsze. UP na podstawie analizy naszego snu z kilku ostatnich dni wylicza optymalny czas obudzenia i zaczyna w odpowiednim momencie wibrować.

Ruszamy się!

Niczym Batman zmieniający się w Bruce’a Wayne, UP kompletnie inne możliwości daje w dzień. Po pierwsze: związane z ruchem.

  • Zabezpieczenie przed bezczynnością – jakkolwiek głupio to brzmi po naszemu. Zabawa polega na tym, że możemy sobie ustalić, że jeżeli w danych godzinach (np. w czasie pracy) przez określony czas (np. 30 minut) kompletnie nic nie robimy (co w moim przypadku oznacza zwykle siedzenie przy komputerze), to opaska zacznie wibrować. Bardzo fajny motywator, jest tylko jeden problem – konfiguracja jest globalna, w przeciwieństwie do budzika nie można ustalić wielu alarmów w zależności od dni tygodnia czy pory dnia. Szkoda.
  • Analiza aktywności ruchowej – opaska analogicznie do snu analizuje nasz ruch przez cały dzień. Wynik pokazuje w postaci dość dokładnych statystyk: liczby wykonywanych kroków, czasu kiedy jesteśmy aktywni a kiedy nie, spalonych kalorii (aktywnie i nieaktywnie). Widzimy też oczywiście procent w jakim wykonaliśmy ustalony sobie wcześniej cel.
  • Zapisywanie treningów – klikając i przytrzymując przycisk zaczynamy zapisywać aktywność – spacer, bieganie, taniec, jazdę na rowerze etc. Potem w ten sam sposób kończymy jej logowanie. Po zsynchronizowaniu możemy dodać szczegóły – przede wszystkim wybrać jaki to był typ aktywności, bo UP niestety nie odróżnia np. jazdy na rowerze od biegania. W zależności od tego co wybierzemy zobaczymy inne statystyki (słupki pokażą kiedy wykonywaliśmy największy wysiłek, zobaczymy ile czasu nam to zajęło, z jaką prędkością się poruszaliśmy, ile spaliliśmy kalorii etc.)

Om nom nom nom…

Osobna sekcja to jedzenie. Coś, co daje bardzo dobre i praktyczne wyniki, ale jednocześnie ze wszystkich funkcji opaski wymaga najwięcej od użytkownika.

  • Analiza spożywanych kalorii – prosta sprawa, widzimy ile jemy i możemy to porównywać z tym, ile spalamy. Jest tylko jeden problem: opaska nie potrafi magicznie zgadnąć, co mieliśmy na śniadanie. Dlatego musimy dodawać posiłki ręcznie w aplikacji. Pół biedy w USA, gdzie mamy bazę kodów kreskowych. U nas jest nieco gorzej, ale nie tak źle, jak można byłoby się spodziewać. Przede wszystkim: jest całkiem duża baza produktów. Po drugie: możemy bez problemu tworzyć własne. Czyli: jeśli pijemy Colę, to na pewno jest w bazie. Klikamy, wybieramy liczbę szklanek i jest. Jeśli pijemy nasz ulubiony soczek i nie ma go w bazie: możemy go dodać. Jeśli jemy jakieś połączenie produktów możemy je sobie stworzyć z gotowych składników (czyli np. połączyć dwie kromki, plaster szynki, trochę keczupu, masło i dwa plastry pomidora, a potem zapisać to jako “moja ulubiona kanapka”).
  • Analiza spożywanych składników spożywczych – to jest jeszcze lepsze. Oprócz samej liczby kalorii, aplikacja pokazuje nam co dokładnie zawierają zjadane przez nas posiłki. Podobnie jak w przypadku ruchu i snu, mamy tu zasugerowane cele (które jednak możemy dowolnie zmieniać, np. według swojej diety). Niektórych rzeczy potrzebujemy jak najwięcej (witaminy, tłuszcze nienasycone), innych nie powinniśmy przekraczać (cukier, cholesterol). Z reguły niestety te pierwsze nabija się ciężko a te drugie w oka mgnieniu.

Statystyki i grywalizacja

Dobra, podstawowe funkcje mamy za sobą, ale to nie koniec. Przede wszystkim: aplikacja jest wypchana różnymi statystykami związanymi z wszelkimi zebranymi przez opaskę danymi. Oprócz tych już opisanych (które – podkreślam jeszcze raz – są śliczne, kolorowe i obdarzone świetną ikonografii), możemy porównywać w zasadzie dowolne wartości – np. sprawdzić, jak ilość snu wpływa na nasze samopoczucie (które też możemy sobie logować), albo aktywność w trakcie dnia. Widzimy też naszą “linię życia” – możemy za pomocą prostego interfejsu oglądać historię naszej aktywności dzień po dniu.

Kolejną istotną rzeczą jest cały mechanizm grywalizacji ze znajomymi. Do wewnętrznej społeczności UP możemy dodawać innych posiadaczy opaski, za pomocą Facebooka i Twittera. Potem widzimy na jakim poziomie udaje im się osiągać cele, możemy im kibicować i porównywać nasze statystyki. Do dyspozycji mamy też dość dokładne ustawienia prywatności, dzięki którym decydujemy o czym informować nie chcemy.

image

Póki co z UPa korzysta dwójka moich znajomych (w tym Wojtek u którego też możecie czytać wrażenia), więc trudno mi powiedzieć więcej, ale element społecznościowy wydaje się być zrobiony sympatycznie, choć nie bez możliwości rozwoju. Aktywnościami możemy też się dzielić na Facebooku, co jest o tyle ciekawe, że oprócz linka do podsumowania serwis wyświetla bardzo fajną i ładną tabelkę.

To co ja mam robić, żeby lepiej żyć?

UP daje swojemu użytkownikowi indywidualne porady. Jest to całkiem sympatyczne rozwiązanie, ale nie tak rozwinięte jak mogłoby być, a przy tym jest zmarnowaniem marketingowego potencjału.

Na czym polegają tipy? Ot, jeśli za mało śpisz to możesz przeczytać jak to wpływa na samopoczucie czy apetyt. Jeśli za mało się ruszasz w trakcie pracy, dostajesz rady w jaki sposób nadrobić trochę aktywności.

UP na pewno nie jest urządzeniem dla każdego.

Przy czym porad możemy dostać najwyżej 2-3 dziennie. Aż by się chciało, żeby było ich więcej, a przede wszystkim – żeby były bardziej spersonalizowane. Byłoby cudnie, gdyby opaska miała taką markę i osobowość jak na przykład Siri w iPhone. Żeby zwracała się do właściciela po imieniu i nieco bardziej na luzie.

Urządzenie noszone na nadgarstku w zasadzie przez 24 godziny na dobę ma bardzo duży potencjał do stania się “przyjacielem” noszącego, ale to wymaga dobrego marketingu ze strony twórców. Tu według mnie potencjał został zmarnowany.

Ale czy to w ogóle działa?

No właśnie – czy wszystkie te opisane przeze mnie bajery w zasadzie działają?

Po pierwsze: tryb nocny. To najlepszy budzik z jakiego kiedykolwiek korzystałem. Zawsze miałem problemy z porannym wstawaniem a teraz w zasadzie otwieram oczy i uświadamiam sobie, że w sumie to już nie śpię. Są podobne aplikacje na telefon oparte o akcelerometr, ale nie wydają się być tak dokładne i przede wszystkim trudno na nie liczyć nie śpiąc samemu albo mając kota biegającego w nocy po głowie.

Funkcja Power Nap również działa świetnie, chociaż zauważyłem bardzo dużą zależność pomiędzy częstotliwością jej wykorzystywania a efektywnością odpoczynku – ale to kwestia fizjologii a nie technologii ;)

Zadziwiająco fajną rzeczą jest wibrowanie jeśli nie robimy nic przez określony czas. Jasne, wymaga to nieco samozaparcia, ale autentycznie zacząłem np. w firmie chodzić do kuchni nalać sobie trochę wody, kiedy opaska dała znać, że od kilkudziesięciu minut nie ruszyłem się sprzed komputera.

Podobnie w kwestii spożywanych posiłków: po raz pierwszy zacząłem regularnie analizować co jem i starać się unikać czerwonych ikonek i zbierać te zielone. To połączenie dwóch rzeczy: grywalizacji z samym sobą i tego, że w końcu jest to sposób na tyle wygodny, czytelny i mało intruzywny, że mi się chce.

To nie jest urządzenie, bez którego nie można żyć. Ale zdecydowanie żyje się z nim przyjemniej.

Jeśli chodzi o analizę ruchu to w testach, które wykonałem zdaje się być bardzo dokładna. Przy trzystu zrobionych krokach opaska myli się o 1-2, przy czym nie chodziłem w żaden specjalny sposób, nie machałem rękami, w międzyczasie coś robiłem na telefonie itd.

W skrócie: nie zauważyłem żadnych oznak tego, żeby statystyki były w jakiś sposób przekłamane. Kiedy nie mogę zasnąć, widzę odwzorowanie tego w aplikacji. Jeśli w środku nocy obudzi mnie biegająca po szafkach kotka, rano widzę dokładnie o której to było godzinie. Jeśli poszedłem na spacer i w połowie zrobiłem sobie przerwę, to widzę dokładnie kiedy wykonywałem największy wysiłek a kiedy się zatrzymałem.

W kwestii obsługi i statystyk brakuje jednego: interfejsu webowego. Wykresy możemy oglądać na smartfonie a jeśli podzielimy się nimi na Facebooku albo Twitterze, to dostajemy link do podobnego podsumowania w przeglądarce – ale nie możemy zalogować się na stronie i zobaczyć swojego timeline. Szkoda.

image

Podsumowanie

UP nie jest produktem niezbędnym. Ba, wielu może się w ogóle do niczego nie przydać. Ale jednocześnie znam masę ludzi, dla których jest świetnym rozwiązaniem. Ja osobiście mam ambicję zmiany swojego trybu życia i bardziej świadomego analizowania tego co jem, co robię i jak śpię – a takie urządzenie bardzo mi to ułatwia, do tego w przyjaznej, sympatycznej, “grywalizacyjnej” formie.

To czego mi najbardziej brakuje to elementy bardziej spersonalizowane, albo nawet wbudowanie w UP pozornej sztucznej inteligencji, podobnej jak w Siri. Może w którejś z kolejnych wersji?

Póki co jestem w mojej opasce absolutnie zakochany. Zacząłem wstawać bez żadnego wysiłku, wiem ile czego jem (i dlaczego źle) i jak moje aktywności fizyczne wpływają codziennie na moje zdrowie i samopoczucie – to pierwsza rzecz na świecie, która była w stanie mnie przekonać do czegoś takiego.

W Polsce UP możecie kupić najprościej przez Apple Store, ewentualnie przez brytyjski Amazon, ale tam będziecie musieli czekać znacznie dłużej. Opaska kosztuje $130 i występuje w trzech wersjach wielkościowych – na stronie producenta dowiecie się, w jaki sposób dobrać model do obwodu nadgarstka.

Kilka dni po napisaniu przeze mnie tej recenzji, opaska otrzymała aktualizację dodającą do jej oprogramowania API. Dzięki temu z danych przez nią dostarczanych może korzystać masa innych programów. Przeczytacie o tym więcej tutaj!

W międzyczasie pojawiła się nowa wersja opaski zwana UP 24, łącząca się z telefonem przez Bluetooth – przeczytacie o niej tutaj.

01

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

02

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

03

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

04

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

05

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

06

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

07

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

08

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

09

Władze Torunia właśnie odkryły internet (są zniesmaczone)

Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia, na temat filmu Maćka Dąbrowskiego o tym mieście:

Film jest nam znany i jak zawsze w takich sytuacjach zostanie zgłoszony właścicielowi serwisu jako naruszający regulamin, wulgarny i uderzający w dobre imię miasta. Pragnę zauważyć, że każda informacja na temat tego filmu czy komentarz z naszej strony jest jego promocją, czego chcemy uniknąć.

Dobra, rozumiem, że stylistyka programu Maćka jest specyficzna, wymaga dużego dystansu i niektórym może się zwyczajnie nie podobać, ale żeby potraktować takie wideo zupełnie na poważnie i jeszcze ogłosić, że będzie się prowadziło w tej sprawie wojnę?! Czy władze Torunia spędzają właśnie swój pierwszy dzień w internecie?

Więcej podobnych wypowiedzi w podlinkowanym niżej tekście. Dowiemy się m.in., że stworzenie kanału podobnej wielkości jest „nietrudne przy dzisiejszych standardach” i że wideo Maćka jest… przewodnikiem po Toruniu stworzonym prawdopodobnie po jednodniowym pobycie.

Kontrowersyjny youtuber o Toruniu. Antyreklama miasta?

10

YouTube wprowadza tablicę w stylu Facebooka

Zawsze mi tego brakowało – tablica na YouTube to pomysł tak oczywisty, że dziwi mnie, że dopiero teraz się za to porządnie zabrali.

11

Intel udaje, że uruchomienie przez nich Instant Articles to coś specjalnego

Bzdurny artykuł dnia dostarcza Digiday. Lucia Moses pisze (tłumaczenie moje):

Różnice pomiędzy sprzedawcami i wydawcami stają się coraz mniej widoczne. (…) Jak dotąd Intel jest jedyną marką, która publikuje treści w formie Instant Articles, ale Facebook nie ma wyraźnych zasad ograniczających korzystanie z narzędzia przez podmioty niebędące wydawcami.

Ehh… Instant Articles to narzędzie, które pozwala na czytanie tekstów ze stron internetowych „wewnątrz” mobilnej aplikacji Facebooka, dzięki czemu ładują się błyskawicznie. Może z niego korzystać każdy, działa to m.in. na moim blogu.

Intel prowadzi po prostu internetowy magazyn o nazwie iQ i uruchomił na nim tę funkcję. Ktoś uznał jednak, że dołączenie kolejnej firmy do milionów stron korzystających z Instant Articles jest mało sexy, więc staje na głowie, żeby udowodnić, że są tam „pierwszą marką”. Dotąd bowiem nie było tam „marek” tylko „wydawcy”. A więc rewolucja!

Autentycznie, to największy bullshit jaki dziś przeczytałem.

Intel becomes the first brand to publish on Facebook’s Instant Articles

12

List otwarty do Pana Boga w sprawie meczu z Niemcami

Make life harder:

Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość.

Nie jestem ani kibicem ani wierzącym, ale podpisuję się pod tym listem obiema rękami. Koniecznie przeczytajcie całość!

List otwarty do Pana Boga

13

Apple pozwoli na ukrywanie systemowych aplikacji w iOS 10

W nowej wersji swojego mobilnego systemu operacyjnego Apple pozbywa się jednego z drobnych, ale upierdliwych problemów – braku możliwości usunięcia domyślnie zainstalowanych programów.

14

CD Projekt rejestruje logo komputerowej wersji Gwinta

Kto by się spodziewał! Twórcy „Wiedźmina” zarejestrowali w urzędzie patentowym logo gry „Gwent: The Witcher Card Game”.

Jeśli nie wiecie, Gwint to fikcyjna gra karciana ze świata „Wiedźmina”. W trzeciej części growej adaptacji przygód Geralta można było nawet kolekcjonować karty i toczyć pojedynki z innymi postaciami. Ta bonusowa zabawa stała się na tyle kultowa, że fani zechcieli porządnej, zbalansowanej, samodzielnej adaptacji.

Teraz CD Projekt zarejestrował logo, które sugeruje, że posłuchali tych głosów. Kategorie których wniosek dotyczy sugerują, że będzie to gra komputerowa dostępna również na urządzenia mobilne. Ja się jaram, bo Gwint ma bardzo fajną mechanikę minimalizującą rolę szczęścia w drodze do sukcesu – gramy kartami wylosowanymi na początku, wiec musimy rozplanować od razu strategię na całą partię. Do tego pojedynki są bardzo krótkie, w sam raz do tego typu adaptacji.

Gwent: The Witcher Card Game – EUIPO

15

Absolutnie doskonała recenzja „X-Men: Apocalypse”

Tak naprawdę powinniście ją przeczytać już po obejrzeniu filmu – w innym wypadku wytykanie jego głupotek nie sprawi Wam tyle radości.

[Apocalypse] choć mówi o zniszczeniu, nowym porządku (facet ewidentnie przeżywa że Egipcjanie nie podbili świata), to jego największa demonstracja mocy polega na budowaniu Piramid. Ja nie chce nic mówić, ale jawi się nam jako zły z lekką architektoniczną obsesją.

Henryku, proszę cię, nie rób tego, czyli o miłości silniejszej niż Apokalipsa

16

Recenzje kakao na Lubimy Czytać

To jest absolutnie doskonała akcja i mam jedynie nadzieję, że portal nie usunie tej strony – to byłaby wielka strata dla ludzkości. Trudno powiedzieć, czy to oddolna inicjatywa czy współpraca marketingowa (pozycję do katalogu dodał niejaki Rychu, nie jest też oznaczona jako reklama), ale jeśli to drugie to tym bardziej czapki z głów. Poczytajcie sobie recenzje. Cudne.

Najwyższa jakość – Cacao DecoMorreno – Lubimyczytać.pl

17

Ubisoft zapowiada zapowiedź „Watch Dogs 2”

Yay! Pierwsza część „Watch Dogs” była tytułem mającym tyle samo ciekawych pomysłów co upierdliwych bugów i oklepanych pomysłów. Liczę, że kontynuacja będzie dla tej serii tym, czym „Assassin’s Creed II” dla historii Altaira: lepszym, dopieszczonym ciągiem dalszym. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.

Na razie mamy teaser, na którym widać… pośladki bohatera? W każdym razie nie ma na sobie absurdalnego płaszcza, a to już plus. Oficjalna prezentacja już w środę o 18:00 naszego czasu.

Explore the future of Watch Dogs

18

Nie lubię, nie umiem, nie chcę tańczyć – i mam do tego prawo

Wróciłem z imprezy z kończynami wyrwanymi ze stawów przez ludzi, którzy chcieli mnie „nawrócić” na taniec, więc postanowiłem napisać o tym parę słów.

19

Świetny koncept iOS 10

Fanowskie koncepty nowości w iPhone z reguły do mnie nie przemawiają. Ich twórcy puszczają bowiem wodze fantazji i prezentują coś, co stanowi raczej ich wymarzoną wersję smartfona, a nie realne pomysły. W tym przypadku jest inaczej: Federico Viticci i Sam Beckett przygotowali świetne wideo zawierające bardzo rozsądne poprawki do iOS.

Sprawdźcie, zwłaszcza, że to ostatni moment na takie zabawy: na konferencji WWDC, 13 czerwca dowiemy się prawdopodobnie jak naprawdę będzie wyglądał iOS 10. Tradycyjnie spodziewajcie się jej podsumowania na blogu.

iOS 10 Concept

20

Latające doniczki

Sprawdźcie koniecznie ten projekt na Kickstarterze: sam zachciałem nagle hodować roślinki. To lewitująca za pomocą magnesów doniczka, w której można umieścić małe sadzonki – takie, które nie potrzebują zbyt wiele przestrzeni pod ziemią. Powiedzmy sobie szczerze, nie różni się to nijak od zwykłej doniczki, ale po prostu wygląda super.

Zniechęca tylko nieco cena zaczynająca się od $170.

LYFE – Set your plants free

21

Złe książki: „Harry Potter” #1

Najnowszy odcinek „Złych książek” jest dość nietypowy, bo analizuję w nim jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa.

22

Mophie prezentuje obudowę do iPhone z baterią i bezprzewodowym ładowaniem

To jest jedna z tych informacji, w której tytuł opowiada cała historię.

Juice Pack Wireless to nowa wersja obudowy na smartfona z dodatkową baterią od Mophie. Główną nowością jest dodatkowa podstawka do bezprzewodowego ładowania. Całość nie kosztuje mało, bo ceny zaczynają się od $99 i rosną wraz z rozmiarem telefonu (dostępne są wersje na iPhone 6, 6 Plus, Galaxy S7 i S7 Edge), ale całość prezentuje się naprawdę fajnie. Brakuje mi tylko wersji kolorystycznych.

Juice Pack Wireless for iPhone 6s Plus /6 Plus

23

Facebook pokazuje już mapę publicznych transmisji na żywo

Facebookowy mechanizm do transmisji wideo na żywo nie jest może szczególnie rozbudowany, ale szybko się rozwija. Wprowadzono niedawno dość istotną rzecz: mapę pozwalającą podejrzeć, gdzie na świecie możemy coś obejrzeć. Świetnie sprawdzało się to na Periscope więc fajnie, że i tu będzie można śledzić ciekawe, publiczne transmisje.

Facebook Live Map

24

Dlaczego kobiety nie powinny programować?

Oczywiście dlatego, że są kobietami – ale nie wszystkich ten argument przekonuje. W końcu powstał materiał, który dokładniej wyjaśnia sytuację.

Why can’t girls code?

25

Czy sport elektroniczny jest sportem?

Marcin Jakubowski poruszył dziś na Twitterze bardzo ciekawy temat w bardzo głupi sposób: czy e-sport jest sportem?

26

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase, zmieniająca Apple Watcha w wyczynowy zegarek w stylu G-Shocków od Casio.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po produkcie za 13 euro nie spodziewałem się zbyt wiele, tymczasem całość wypada naprawdę dobrze. Jasne, w tej cenie nie ma co się spodziewać drogich materiałów (poza metalowymi zatrzaskami wszystko jest zrobione z gumy), ale wizualnie Supcase wypada naprawdę dobrze. Apple Watch w tej obudowie wygląda jak sportowy smartwatch.

Jeśli macie smartwatcha Apple i potrzebujecie dla niego dodatkowej ochrony (albo po prostu podoba Wam się stylistyka G-Watchów) to zdecydowanie warto.

Obudowę zamówiłem w tym miejscu na Amazonie

27

Statystyka to nie kłamstwo, po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

28

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską jest jeszcze super algorytm dający podobno niezłą jakość nawet przy słabym połączeniu, ale to nie jest coś, co zwykły użytkownik zauważy.

Inna sprawa, że skopiowanie tego przez konkurencję wydaje się być kwestią czasu.

Wideo prezentujące Google Duo znajdziecie tutaj.

29

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

30

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

31

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

32

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

33

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

34

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany do tablicy.

35

Listy do Pawła #2: Niezawodny sposób na trądzik

Przed Wami kolejny odcinek „Listów do Pawła” – programu, w którym adresuję problemy młodzieży z kolorowych magazynów. Zapraszam!

36

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #3

Na YouTube znajdziecie kolejną, trzecią już część analizy „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak!

37

Listy do Pawła #1: Dramat nastolatki – jej chłopak jest botem w CS!

Sprawdźcie pierwszy odcinek mojej serii na YouTube, w trakcie którego odpowiadam na trudne pytania z „Bravo” (i nie tylko).

38

Dlaczego „Warcraft” prawdopodobnie będzie złym filmem?

Jestem wielkim fanem „Warcrafta” i jak na szpilkach czekam na premierę jego ekranizacji. Jednocześnie jestem przekonany, że obiektywnie nie będzie to zbyt dobry film. Widzę ku temu przynajmniej kilka powodów.

39

Prosto z Pyrkonu: cała prawda o cosplayerach

W ramach mojej wizyty na Pyrkonie nagrałem w sumie 1,5 godziny materiału na Facebooku. Tu znajdziecie 5-minutowe podsumowanie moich „wywiadów” z cosplayrami.

40

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #2

Ukazał się drugi epizod serii „Złych książek” na temat bestsellerowej powieści Katarzyny Michalak i zarazem jeden z moich ulubionych. Sprawdźcie koniecznie.

41

Czekam na Eurowizję!

Eurowizja to impreza, która z jednej strony ma niesamowitą oglądalność, ale z drugiej jest uważana za symbol kiczu, taniochy i obciachu. Zupełnie niesłusznie. Ja już nie mogę się doczekać!

42

Recenzja: „Batman v Superman”

Wróciłem właśnie z kina po obejrzeniu „Batman v Superman” i natychmiast siadam do recenzji. Chcę to mieć za sobą i jak najszybciej zapomnieć o tym filmie.

43

Jedna z najlepszych funkcji iPhone i Maca, z której prawdopodobnie nie korzystasz

Dziś będzie o czymś bardzo prostym – a przynajmniej tak mi się wydawało. Korzystam z tej funkcji codziennie, ale kolejne osoby robią wielkie oczy, kiedy podrzucam im pomysły na jej wykorzystanie.

44

Ależ Apple dziś przynudzało…

„Co oni w zasadzie dziś pokazali?” było pierwszym, co nasunęło mi się na myśl po zakończeniu dzisiejszej prezentacji Apple.

45

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #1

W końcu nadszedł ten moment: w najnowszych „Złych książkach” mierzę się z powieścią obyczajową Katarzyny Michalak… choć momentami brzmi to jednak jak science fiction.

46

Sąsiadka mi skacze

Mam pewien problem. Otóż sąsiadka mieszkająca nade mną chce, zdaje się, schudnąć. To znaczy nie to jest problemem – no ale sąsiadka ćwiczy. To technicznie też nie jest problemem, tyle że sąsiadka skacze.  A to już problem.

47

Osiem stylowych, minimalistycznych gier na iPhone

Nie gram zbyt często na telefonie, ale jeśli już się do czegoś zabieram, musi to być nie tylko grywalne, ale też ładne i stylowe. Dziś zestawienie kilku moich ulubionych pozycji.

48

Koszulki „Złych książek”

Jeśli śledzicie na bieżąco fanpage to ta informacja nie powinna być dla Was zaskoczeniem – można już kupić koszulki związane z moją youtubową serią „Złe książki”.

49

Historia o dzieciach, drzwiach i logice

Dziś szybki konkurs bez nagród w formie quizu o ludzkich zachowaniach w przestrzeni publicznej.

50

Recenzja: Maria Peszek, „Karabin”

Moja relacja z Marią Peszek była dotąd bardzo trudna, ale chyba będziemy się musieli przeprosić.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img