Maturzystka ma pretensje do świata, bo nie zdała matematyki

Wbrew tytułowi dramatycznego listu, który napisała, chyba jednak jest „głupia albo leniwa”.

Podobno jedna czwarta tegorocznych maturzystów nie zdała egzaminu. To fantastyczna wiadomość. Nie wiem kto wpadł na to, że „matura” to takie coś, co trzeba zdać lepiej lub gorzej, ale bardzo trudno jest tego nie zdać. W ostatnich latach te minimalne 30% stało się czymś, co jest osiągalne dla każdego przeciętnie inteligentnego jamochłona.

Mimo to w Wyborczej ukazał się właśnie uroczy list od młodej czytelniczki, która ubolewa nad swoim losem, gdyż okazało się, że jeżeli chodzi o podstawowe umiejętności matematyczne jest jednak poniżej poziomu jamochłona. Zatytułowano go dramatycznie „Nie jestem głupia czy leniwa”. Nie mogę się powstrzymać, muszę autorce odpowiedzieć.

Matura taka straszna…

Jestem maturzystką. Największym przekleństwem jest dla mnie obowiązkowa matura z matematyki. Nie zdałam jej, choć na 100 proc. zdałam z rozszerzonego polskiego.

Ustalmy fakty. Matura to nie jest takie coś, co świadczy o wysokich umiejętnościach w danej dziedzinie. O tym świadczy – a przynajmniej takie jest założenie – praca magisterska. Matura stanowi egzamin z podstawowej wiedzy na temat logicznego myślenia, społeczeństwa, kultury, historii i języka. Minimum to 30% (co i tak stanowi wynik mocno poniżej przeciętnej – jak dla mnie spokojnie mogłoby to być 50% i wcale by nam to nie zaszkodziło).

Nieważne ile miałaś punktów z polskiego. Nie zdałaś matematyki, to znaczy, że nie masz podstaw logicznego myślenia. Co zresztą widać już w powyższym fragmencie, bo stosujesz jakąś wziętą z dupy logikę pod tytułem „nie zdałam matmy, a przecież zdałam polski na sto procent”. To ma mniej-więcej tyle sensu co jakbym powiedział „nie mam prawa jazdy, a przecież umiem zrobić bardzo dobre tosty z serem”

Pewnie marzysz o pisaniu książki, sądząc po zainteresowaniach. Podpowiadam: jednym z najważniejszych elementów pracy nad nią będzie logika, a ty nie zdałaś z niej matury.

„Po co nam to”, grzmiała moja klasa, wszyscy przyszli dziennikarze, poloniści, kulturoznawcy, którzy po prostu nie odnajdują się w liczbach. Tak, też jestem wśród nich.

Bueheheheh, „przyszli dziennikarze, poloniści, kulturoznawcy”. Jasne, kwiat narodu. Nie są w stanie dopasować załączonych wzorów do zadań, nawet na 30%. Zanim prawdziwy świat wyleje wam na łeb kubeł zimnej wody podpowiem, że matma może być przydatna przy kasie w McDonaldzie.

Okrutne obrzydzenie do „królowej nauk” towarzyszyło mi przez wszystkie lata szkoły. Pochłaniałam książki, wygrywałam konkursach z polskiego, lecz matematyka to zawsze był dla mnie tylko przykry obowiązek. W liceum zaczęło się robić ciężej, trzy czwarte mojej klasy chodziło na korepetycje, bez tego ciężko było w ogóle cokolwiek rozumieć

Przypadkiem też chodziłem do liceum i serio: jeżeli „ciężko było cokolwiek rozumieć” z matmy w szkole średniej (jak rozumiem: nie o profilu mat-fiz) to przykro mi – prawdopodobnie byliście kretynami, albo (co bardziej prawdopodobne) byliście leniami a ty ubarwiasz. Ale wiem, że masz te 18 lat i to taki okres, gdzie ci się cały czas wydaje, że wszyscy wokół (a nauczyciele zwłaszcza) robią ci ogromną krzywdę.

Przede wszystkim widzę tutaj pretensje do świata o to, że zmusza cię do rozumienia matematyki, którą uważasz za niepotrzebną w życiu. No i tu się w pewnym stopniu zgadzam, to znaczy: faktycznie, nie musisz jej lubić, możesz to mieć w dupie. Tylko w tym momencie nie miej pretensji o to, że nie zdajesz matury. Obowiązkiem Wszechświata nie jest zapewnienie ci, że ją zdasz.

A ja nie mogłam znieść, że mogę zrobić tyle ciekawych, wspaniałych rzeczy, że mam jeszcze tyle książek do przeczytania, tyle możliwości, ale MUSZĘ obliczać prawdopodobieństwo zdarzenia A, które polega na tym, że w pierwszym rzucie sześcienną kostką do gry otrzymamy parzystą ilość oczek i iloczyn liczby oczek w obu rzutach będzie podzielny przez 12.

O jej, ktoś zmusił cię do ćwiczenia prawdopodobieństwa – jednej z najbardziej potrzebnych w życiu umiejętności, z której korzystasz cały czas, nawet o tym nie wiedząc.

Zdolne dusze

Błagam, to jest wiedza życiowa?! Ja po prostu nie wierzę, nie pojmuję, jak można zmusić tyle młodych, zdolnych dusz do zajmowania się czymś takim, do robienia czegoś, co nikogo z nas zupełnie nie interesuje i wręcz odrzuca.

To, że nie pojmujesz to prawdopodobnie twój problem, nie systemu edukacji. Może gdybyś bardziej przykładała się do nauki, to znalazłabyś pewną logikę w tym wszystkim, ale widocznie wolałaś intelektualnie rozwijać swoją „zdolną duszę”, która dzięki temu na pewno znajdzie sobie miejsce w dziale warzywnym Tesco.

Poza tym: z tego co pamiętam chodzenie do szkoły zasadniczo polegało na „robieniu czegoś, co nikogo z nas nie interesuje i wręcz odrzuca”.

No dobra, pierwiastki, sinusy, mnożenie, dzielenie, okej, są to jakieś podstawy (chociaż w XXI wieku i tak wszystko zrobią za nas maszyny) ale dlaczego MUSIMY umieć obliczać prawdopodobieństwo, wielomiany, ciągi, logarytmy, wariacje, po co.

Po pierwsze, mnożenie i dzielenie powinnaś znać w miarę dobrze z podstawówki. Po drugie, korzystanie z technologii wymaga podstaw logiki (co jest udowodnione – ludzie lepsi w tej dziedzinie łatwiej „łapią” nowe urządzenia, interfejsy, aplikacje, a np. artyści uczą się każdej prawie od zera), których ty nie masz, bo nie zdałaś matury. Po trzecie za taki tekst rodzice powinni ci zabrać telefon, komputer i odtwarzacz mp3, dać podręcznik do matmy i kazać napierdalać zadania przez najbliższy rok.

Nie chodzi mi o to, że jestem głupia, leniwa i nie chce mi się uczyć matematyki, po prostu walczę o wolny wybór.

Ależ masz wolny wybór i z niego skorzystałaś. Wybrałaś wersję „mam to w dupie” i nie zdałaś matmy. Wolny wybór wiąże się z konsekwencjami tego wyboru.

Ktoś to lubi, kogoś to pasjonuje, dobrze, potrafię to zrozumieć, niech sobie oblicza deltę, gdzie i kiedy mu się tylko podoba, niech sobie zdaje tą matematykę. Nie była obowiązkowa tyle czasu, i co, komuś przez to było źle? Ktoś ucierpiał? Nie.

A teraz? Ktoś ucierpiał? Też nie. Chyba, że niezdanie matury z matmy to cierpienie? Idąc tym tropem matura powinna się składać tylko z pytania o imię i nazwisko, wtedy na pewno nikt by nie cierpiał.

Tym bardziej, że dzisiejsza matura z matematyki wcale nie uczy logicznego myślenia i nie otwiera horyzontów, jeśli takie było założenie. UCZY SCHEMATU.

Czy ktoś jest w stanie wskazać gdzie jest rozbieżność pomiędzy logicznym myśleniem i korzystaniem ze schematów w określonych sytuacjach? Swoją drogą: czekam na inne przykłady. Czy jak dostaniesz kiedyś prawo jazdy to będziesz łamać przepisy, żeby nie korzystać ze schematów?

Problemy z logiką

Sprawia, że przestajemy myśleć. Nauczyciele tłuką nam do głów: „Zobaczysz takie zadanie, w treści będzie takie słowo to używasz tego wzoru.” Zabraknie słowa, przestawiony szyk i wszyscy zaczynają się gubić. Dlaczego? Hm, dobre pytanie. Oczywiście, nie mogę obwiniać nikogo za to, że nie lubię i nie potrafię matematyki, ale chcę tylko uświadomić, że OBOWIĄZKOWA matura dla WSZYSTKICH to kajdany, kraty, to dla wielu zrujnowana przyszłość (och, cóż za patos).

Najpierw napisałaś, że matura uczy tylko schematów, a potem, że pojawiają się zadania niezgodne ze schematem i się gubisz. To w końcu ich uczy czy wręcz przeciwnie? Masz chyba problemy z logiką… Aaa, racja, nie zdałaś matury.

Tak, mimo korków, mimo tysiąca rozwiązanych arkuszy po prostu spanikowałam widząc zadania zupełnie inne niż rok wcześniej.

Następnym razem kiedy znajdziesz się w podobnej sytuacji: włącz mózg. Przydaje się.

Przecież tak naprawdę matura to loteria.

No to moment, albo system edukacji jest do dupy i nic nie rozumiałaś, albo to jest loteria, czyli gra losowa. Jeżeli to drugie, to system edukacji nie ma nic do rzeczy i liczy się tylko szczęście. Poza tym: dopiero co matematyka była schematyczna, teraz nagle okazuje się, że jest losowa. Chyba masz problemy z logiką… Aaa, no tak, racja, nie jest ci do niczego potrzebna.

Zabrakło dwóch punktów.

Uściślając: zabrakło dwóch punktów do 30%, czyli wyniku będącego w zasięgu każdej logicznie myślącej istoty ludzkiej niebędącej pod wpływem środków odurzających.

W pierwszym momencie, patrząc na kolumnę tabeli, w której jak wyrok widniało 26 proc., rozpłakałam się. Mama przytulając mnie, powiedziała: „Brałaś to pod uwagę, przecież na tym się świat nie kończy, zobacz masz 100 proc. z rozszerzonego polskiego”.

No jasne, bo jak jesteś dobra z polskiego to nie musisz mieć żadnych umiejętności matematycznych, tak jak matematyk nie musi mówić w żadnym języku ani znać kanonu literatury.

Szczerze, mimo, że z polskiego zawsze miałam piątki, liczyłam na jakieś 60 proc., bo nie wierzyłam, ze klucz będzie aż tak mi przychylny, nigdy nie robiłam arkuszy, nie wiedziałam nawet do końca co biorą pod uwagę przy ocenianiu tych prac.

Czyli ogólnie: nie tylko traktowałaś matematykę jako „grę losową”, ale też nie przygotowałaś się do egzaminu ze swojego „ukochanego” polskiego – ale to wina systemu edukacji? Chyba masz problemy z…

Zobaczyłam temat, zapomniałam o świecie, napisałam, wyszłam… A przy tym niezdana matematyka. Ironia losu jest tym większa, że wybierałam się na polonistykę.

Jeżeli dobrze rozumiem znaczenie związku frazeologicznego „ironia losu”, to ponieważ wybierasz się na polonistykę, to spodziewałaś się zdać matematykę bardzo dobrze, ale jednak niespodziewanie się nie udało? Wydaje mi się, czy masz problemy z logicznym myśleniem?

Zawsze chciałam pisać i mieć styczność z literaturą. Z moimi wynikami, bez ZUPEŁNIE DO NICZEGO MI NIEPOTRZEBNEJ matematyki, dostałabym się, tak mi się wydaje.

Logika bywa do pisania całkiem przydatna, na pewno, tak mi się wydaje.

Co dalej?

Ludzie pytają mnie: „I co teraz zrobisz?”, jakby zszokowani, ze nie mam depresji i się nie załamuję. Tak, mam żal, jest mi przykro, że w Polsce jest taki system edukacji. Ale myślę też, że życie dało mi szansę, na wyrwanie się ze schematu. Nie traktuję tego jako porażki. Widocznie tak miało być.

Cały czas nie wiem, czy jednak ta matura to kwestia umiejętności (i mogłabyś traktować to jako porażkę), czy systemu edukacji (do którego masz żal) czy jest to rzecz zupełnie przypadkowa (jak stwierdziłaś wcześniej), czy może jednak zależna od losu, na który nie mogłaś wpłynąć (jak twierdzisz teraz)? Chyba masz problemy z…

Zdam maturę w sierpniu, wyjadę z Polski, pozwiedzam trochę świata, pójdę do pracy, będę się rozwijać, chłonąć życie, będę wolna i może napiszę książkę? A papiery złożę w przyszłym roku, chyba, że życie ma dla mnie jeszcze jakieś niespodzianki. Przecież mogę wszystko, niezależnie od niczego. Nic bardziej absurdalnego, żeby jakaś marna matura z matematyki zepsuła mi jakąkolwiek cząstkę życia.

Aaa, czyli to wszystko jednak nie ma żadnego znaczenia. Super. W takim razie czekam z niecierpliwością na twoją książkę. Jeżeli częstotliwość błędów logicznych będzie taka jak w tym tekście, to na pewno będzie zabawnie. Z tym, że zapewne na tym nie zarobisz, bo dasz się oszukać wydawcy, który sprytnie zagra kilkoma cyferkami na umowie. Bo zdał maturę z matematyki.

Wiesz, matematyka JEST w życiu potrzebna. To nie jest tak, że skoro parę lat po szkole nie musisz obliczać objętości żadnych brył, to jest zbędna. Spójrz na to tak: na WF robisz pompki, przysiady i brzuszki. Kiedy ostatnio w praktycznym życiu potrzebowałaś zrobić pompkę albo brzuszek? Strzelam, że ekstremalnie rzadko. Ale ćwiczyłaś je po to, żeby rozwijać mięśnie. Matmę się ćwiczy, żeby rozwijać mózg – on w życiu bywa przydatny.

01

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

02

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

03

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

04

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

05

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

06

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

07

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

08

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

09

Władze Torunia właśnie odkryły internet (są zniesmaczone)

Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia, na temat filmu Maćka Dąbrowskiego o tym mieście:

Film jest nam znany i jak zawsze w takich sytuacjach zostanie zgłoszony właścicielowi serwisu jako naruszający regulamin, wulgarny i uderzający w dobre imię miasta. Pragnę zauważyć, że każda informacja na temat tego filmu czy komentarz z naszej strony jest jego promocją, czego chcemy uniknąć.

Dobra, rozumiem, że stylistyka programu Maćka jest specyficzna, wymaga dużego dystansu i niektórym może się zwyczajnie nie podobać, ale żeby potraktować takie wideo zupełnie na poważnie i jeszcze ogłosić, że będzie się prowadziło w tej sprawie wojnę?! Czy władze Torunia spędzają właśnie swój pierwszy dzień w internecie?

Więcej podobnych wypowiedzi w podlinkowanym niżej tekście. Dowiemy się m.in., że stworzenie kanału podobnej wielkości jest „nietrudne przy dzisiejszych standardach” i że wideo Maćka jest… przewodnikiem po Toruniu stworzonym prawdopodobnie po jednodniowym pobycie.

Kontrowersyjny youtuber o Toruniu. Antyreklama miasta?

10

YouTube wprowadza tablicę w stylu Facebooka

Zawsze mi tego brakowało – tablica na YouTube to pomysł tak oczywisty, że dziwi mnie, że dopiero teraz się za to porządnie zabrali.

11

Intel udaje, że uruchomienie przez nich Instant Articles to coś specjalnego

Bzdurny artykuł dnia dostarcza Digiday. Lucia Moses pisze (tłumaczenie moje):

Różnice pomiędzy sprzedawcami i wydawcami stają się coraz mniej widoczne. (…) Jak dotąd Intel jest jedyną marką, która publikuje treści w formie Instant Articles, ale Facebook nie ma wyraźnych zasad ograniczających korzystanie z narzędzia przez podmioty niebędące wydawcami.

Ehh… Instant Articles to narzędzie, które pozwala na czytanie tekstów ze stron internetowych „wewnątrz” mobilnej aplikacji Facebooka, dzięki czemu ładują się błyskawicznie. Może z niego korzystać każdy, działa to m.in. na moim blogu.

Intel prowadzi po prostu internetowy magazyn o nazwie iQ i uruchomił na nim tę funkcję. Ktoś uznał jednak, że dołączenie kolejnej firmy do milionów stron korzystających z Instant Articles jest mało sexy, więc staje na głowie, żeby udowodnić, że są tam „pierwszą marką”. Dotąd bowiem nie było tam „marek” tylko „wydawcy”. A więc rewolucja!

Autentycznie, to największy bullshit jaki dziś przeczytałem.

Intel becomes the first brand to publish on Facebook’s Instant Articles

12

List otwarty do Pana Boga w sprawie meczu z Niemcami

Make life harder:

Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość.

Nie jestem ani kibicem ani wierzącym, ale podpisuję się pod tym listem obiema rękami. Koniecznie przeczytajcie całość!

List otwarty do Pana Boga

13

Apple pozwoli na ukrywanie systemowych aplikacji w iOS 10

W nowej wersji swojego mobilnego systemu operacyjnego Apple pozbywa się jednego z drobnych, ale upierdliwych problemów – braku możliwości usunięcia domyślnie zainstalowanych programów.

14

CD Projekt rejestruje logo komputerowej wersji Gwinta

Kto by się spodziewał! Twórcy „Wiedźmina” zarejestrowali w urzędzie patentowym logo gry „Gwent: The Witcher Card Game”.

Jeśli nie wiecie, Gwint to fikcyjna gra karciana ze świata „Wiedźmina”. W trzeciej części growej adaptacji przygód Geralta można było nawet kolekcjonować karty i toczyć pojedynki z innymi postaciami. Ta bonusowa zabawa stała się na tyle kultowa, że fani zechcieli porządnej, zbalansowanej, samodzielnej adaptacji.

Teraz CD Projekt zarejestrował logo, które sugeruje, że posłuchali tych głosów. Kategorie których wniosek dotyczy sugerują, że będzie to gra komputerowa dostępna również na urządzenia mobilne. Ja się jaram, bo Gwint ma bardzo fajną mechanikę minimalizującą rolę szczęścia w drodze do sukcesu – gramy kartami wylosowanymi na początku, wiec musimy rozplanować od razu strategię na całą partię. Do tego pojedynki są bardzo krótkie, w sam raz do tego typu adaptacji.

Gwent: The Witcher Card Game – EUIPO

15

Absolutnie doskonała recenzja „X-Men: Apocalypse”

Tak naprawdę powinniście ją przeczytać już po obejrzeniu filmu – w innym wypadku wytykanie jego głupotek nie sprawi Wam tyle radości.

[Apocalypse] choć mówi o zniszczeniu, nowym porządku (facet ewidentnie przeżywa że Egipcjanie nie podbili świata), to jego największa demonstracja mocy polega na budowaniu Piramid. Ja nie chce nic mówić, ale jawi się nam jako zły z lekką architektoniczną obsesją.

Henryku, proszę cię, nie rób tego, czyli o miłości silniejszej niż Apokalipsa

16

Recenzje kakao na Lubimy Czytać

To jest absolutnie doskonała akcja i mam jedynie nadzieję, że portal nie usunie tej strony – to byłaby wielka strata dla ludzkości. Trudno powiedzieć, czy to oddolna inicjatywa czy współpraca marketingowa (pozycję do katalogu dodał niejaki Rychu, nie jest też oznaczona jako reklama), ale jeśli to drugie to tym bardziej czapki z głów. Poczytajcie sobie recenzje. Cudne.

Najwyższa jakość – Cacao DecoMorreno – Lubimyczytać.pl

17

Ubisoft zapowiada zapowiedź „Watch Dogs 2”

Yay! Pierwsza część „Watch Dogs” była tytułem mającym tyle samo ciekawych pomysłów co upierdliwych bugów i oklepanych pomysłów. Liczę, że kontynuacja będzie dla tej serii tym, czym „Assassin’s Creed II” dla historii Altaira: lepszym, dopieszczonym ciągiem dalszym. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.

Na razie mamy teaser, na którym widać… pośladki bohatera? W każdym razie nie ma na sobie absurdalnego płaszcza, a to już plus. Oficjalna prezentacja już w środę o 18:00 naszego czasu.

Explore the future of Watch Dogs

18

Nie lubię, nie umiem, nie chcę tańczyć – i mam do tego prawo

Wróciłem z imprezy z kończynami wyrwanymi ze stawów przez ludzi, którzy chcieli mnie „nawrócić” na taniec, więc postanowiłem napisać o tym parę słów.

19

Świetny koncept iOS 10

Fanowskie koncepty nowości w iPhone z reguły do mnie nie przemawiają. Ich twórcy puszczają bowiem wodze fantazji i prezentują coś, co stanowi raczej ich wymarzoną wersję smartfona, a nie realne pomysły. W tym przypadku jest inaczej: Federico Viticci i Sam Beckett przygotowali świetne wideo zawierające bardzo rozsądne poprawki do iOS.

Sprawdźcie, zwłaszcza, że to ostatni moment na takie zabawy: na konferencji WWDC, 13 czerwca dowiemy się prawdopodobnie jak naprawdę będzie wyglądał iOS 10. Tradycyjnie spodziewajcie się jej podsumowania na blogu.

iOS 10 Concept

20

Latające doniczki

Sprawdźcie koniecznie ten projekt na Kickstarterze: sam zachciałem nagle hodować roślinki. To lewitująca za pomocą magnesów doniczka, w której można umieścić małe sadzonki – takie, które nie potrzebują zbyt wiele przestrzeni pod ziemią. Powiedzmy sobie szczerze, nie różni się to nijak od zwykłej doniczki, ale po prostu wygląda super.

Zniechęca tylko nieco cena zaczynająca się od $170.

LYFE – Set your plants free

21

Złe książki: „Harry Potter” #1

Najnowszy odcinek „Złych książek” jest dość nietypowy, bo analizuję w nim jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa.

22

Mophie prezentuje obudowę do iPhone z baterią i bezprzewodowym ładowaniem

To jest jedna z tych informacji, w której tytuł opowiada cała historię.

Juice Pack Wireless to nowa wersja obudowy na smartfona z dodatkową baterią od Mophie. Główną nowością jest dodatkowa podstawka do bezprzewodowego ładowania. Całość nie kosztuje mało, bo ceny zaczynają się od $99 i rosną wraz z rozmiarem telefonu (dostępne są wersje na iPhone 6, 6 Plus, Galaxy S7 i S7 Edge), ale całość prezentuje się naprawdę fajnie. Brakuje mi tylko wersji kolorystycznych.

Juice Pack Wireless for iPhone 6s Plus /6 Plus

23

Facebook pokazuje już mapę publicznych transmisji na żywo

Facebookowy mechanizm do transmisji wideo na żywo nie jest może szczególnie rozbudowany, ale szybko się rozwija. Wprowadzono niedawno dość istotną rzecz: mapę pozwalającą podejrzeć, gdzie na świecie możemy coś obejrzeć. Świetnie sprawdzało się to na Periscope więc fajnie, że i tu będzie można śledzić ciekawe, publiczne transmisje.

Facebook Live Map

24

Dlaczego kobiety nie powinny programować?

Oczywiście dlatego, że są kobietami – ale nie wszystkich ten argument przekonuje. W końcu powstał materiał, który dokładniej wyjaśnia sytuację.

Why can’t girls code?

25

Czy sport elektroniczny jest sportem?

Marcin Jakubowski poruszył dziś na Twitterze bardzo ciekawy temat w bardzo głupi sposób: czy e-sport jest sportem?

26

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase, zmieniająca Apple Watcha w wyczynowy zegarek w stylu G-Shocków od Casio.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po produkcie za 13 euro nie spodziewałem się zbyt wiele, tymczasem całość wypada naprawdę dobrze. Jasne, w tej cenie nie ma co się spodziewać drogich materiałów (poza metalowymi zatrzaskami wszystko jest zrobione z gumy), ale wizualnie Supcase wypada naprawdę dobrze. Apple Watch w tej obudowie wygląda jak sportowy smartwatch.

Jeśli macie smartwatcha Apple i potrzebujecie dla niego dodatkowej ochrony (albo po prostu podoba Wam się stylistyka G-Watchów) to zdecydowanie warto.

Obudowę zamówiłem w tym miejscu na Amazonie

27

Statystyka to nie kłamstwo, po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

28

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską jest jeszcze super algorytm dający podobno niezłą jakość nawet przy słabym połączeniu, ale to nie jest coś, co zwykły użytkownik zauważy.

Inna sprawa, że skopiowanie tego przez konkurencję wydaje się być kwestią czasu.

Wideo prezentujące Google Duo znajdziecie tutaj.

29

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

30

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

31

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

32

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

33

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

34

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany do tablicy.

35

Listy do Pawła #2: Niezawodny sposób na trądzik

Przed Wami kolejny odcinek „Listów do Pawła” – programu, w którym adresuję problemy młodzieży z kolorowych magazynów. Zapraszam!

36

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #3

Na YouTube znajdziecie kolejną, trzecią już część analizy „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak!

37

Listy do Pawła #1: Dramat nastolatki – jej chłopak jest botem w CS!

Sprawdźcie pierwszy odcinek mojej serii na YouTube, w trakcie którego odpowiadam na trudne pytania z „Bravo” (i nie tylko).

38

Dlaczego „Warcraft” prawdopodobnie będzie złym filmem?

Jestem wielkim fanem „Warcrafta” i jak na szpilkach czekam na premierę jego ekranizacji. Jednocześnie jestem przekonany, że obiektywnie nie będzie to zbyt dobry film. Widzę ku temu przynajmniej kilka powodów.

39

Prosto z Pyrkonu: cała prawda o cosplayerach

W ramach mojej wizyty na Pyrkonie nagrałem w sumie 1,5 godziny materiału na Facebooku. Tu znajdziecie 5-minutowe podsumowanie moich „wywiadów” z cosplayrami.

40

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #2

Ukazał się drugi epizod serii „Złych książek” na temat bestsellerowej powieści Katarzyny Michalak i zarazem jeden z moich ulubionych. Sprawdźcie koniecznie.

41

Czekam na Eurowizję!

Eurowizja to impreza, która z jednej strony ma niesamowitą oglądalność, ale z drugiej jest uważana za symbol kiczu, taniochy i obciachu. Zupełnie niesłusznie. Ja już nie mogę się doczekać!

42

Recenzja: „Batman v Superman”

Wróciłem właśnie z kina po obejrzeniu „Batman v Superman” i natychmiast siadam do recenzji. Chcę to mieć za sobą i jak najszybciej zapomnieć o tym filmie.

43

Jedna z najlepszych funkcji iPhone i Maca, z której prawdopodobnie nie korzystasz

Dziś będzie o czymś bardzo prostym – a przynajmniej tak mi się wydawało. Korzystam z tej funkcji codziennie, ale kolejne osoby robią wielkie oczy, kiedy podrzucam im pomysły na jej wykorzystanie.

44

Ależ Apple dziś przynudzało…

„Co oni w zasadzie dziś pokazali?” było pierwszym, co nasunęło mi się na myśl po zakończeniu dzisiejszej prezentacji Apple.

45

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #1

W końcu nadszedł ten moment: w najnowszych „Złych książkach” mierzę się z powieścią obyczajową Katarzyny Michalak… choć momentami brzmi to jednak jak science fiction.

46

Sąsiadka mi skacze

Mam pewien problem. Otóż sąsiadka mieszkająca nade mną chce, zdaje się, schudnąć. To znaczy nie to jest problemem – no ale sąsiadka ćwiczy. To technicznie też nie jest problemem, tyle że sąsiadka skacze.  A to już problem.

47

Osiem stylowych, minimalistycznych gier na iPhone

Nie gram zbyt często na telefonie, ale jeśli już się do czegoś zabieram, musi to być nie tylko grywalne, ale też ładne i stylowe. Dziś zestawienie kilku moich ulubionych pozycji.

48

Koszulki „Złych książek”

Jeśli śledzicie na bieżąco fanpage to ta informacja nie powinna być dla Was zaskoczeniem – można już kupić koszulki związane z moją youtubową serią „Złe książki”.

49

Historia o dzieciach, drzwiach i logice

Dziś szybki konkurs bez nagród w formie quizu o ludzkich zachowaniach w przestrzeni publicznej.

50

Recenzja: Maria Peszek, „Karabin”

Moja relacja z Marią Peszek była dotąd bardzo trudna, ale chyba będziemy się musieli przeprosić.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img