Snapchat, Periscope, Vine: o co chodzi w nowej fali social media?

Internet po raz kolejny się zmienia i po raz kolejny trzeba zrozumieć kilka kluczowych rzeczy, żeby nie zostać w tyle.

Snapchat, Periscope, Vine. Co łączy te serwisy? Są zapowiedzią nowej fali social media. Przykładów jest więcej. Facebook bardzo chciałby, żeby jednym z nich był ich nowy, uniezależniony już od większego brata Messenger. Zasięgi w tych miejscach nie są duże. Ale to one (i podobne do nich) są przyszłością.

To nie pierwsza duża zmiana w podejściu do internetu. Niektóre trendy rozwijają się sinusoidalnie: wracają i odchodzą na zmianę. Wpływa to tak naprawdę na wszystkich, którzy tworzą coś w Sieci – czy tego chcemy, czy nie. Z każdą rewolucją pojawiają się nowi twórcy, a odchodzi część z tych, którzy nogami i rękami bronili się przed zmianami. Tak będzie i tym razem.

Już dziś słyszymy, że Snapchat jest dla dzieci, że wszystko to nie ma przyszłości ani sensu. Nie będę z tym dyskutował. Zawsze ktoś będzie tak robić. Kiedyś mówili, że Facebook to zło i nie powinno się na niego przenosić swoich odbiorców. Wolno im tak myśleć, jeśli mają ochotę. Dzisiejszy tekst jest adresowany do tych, którzy wolą jednak podjąć próbę zrozumienia zmieniającej się rzeczywistości.

Czym jest nowa fala social media i jak może wpłynąć na nasze życie?

Każdy jest twórcą

Pamiętam, jak lata temu podkreślaliśmy, że blogerzy są ludźmi, którzy wyszli z tłumu i zdecydowali się mówić głośniej. Być może nawet tak głośno jak media, dotychczas mające monopol w przekazywaniu informacji. Blogerzy byli odznaczającymi się jednostkami, które nie bały się zostać medium.

Dziś wyrażanie swojej opinii i tworzenie treści to w internecie codzienność. Bycie medium również. Jasne, nadal blogi i liderzy opinii wyróżniają się, ale wyłącznie tym, że mają duże grono odbiorców. Nawet stare media zaczęły sprzedawać emocje, zbliżając swoją treść do tego, co kiedyś oferowały jedynie blogi.

Dowolny człowiek z telefonem może stać się źródłem treści, jeśli tylko w odpowiednim momencie zrobi zdjęcie, włączy kamerę albo wyśle tweeta. Blogerzy odebrali mediom monopol na generowanie treści w internecie. To jednak przeszłość. Dziś nie ma nawet sensu o tym dyskutować. Treść może tworzyć każdy. Bycie twórcą przestało być ekskluzywne. Skończyła się era jednostronnej komunikacji z mediami.

Snapchat został stworzony w roku 2011, ale prawdziwy boom zaczął się w naszym kraju zaledwie parę miesięcy temu. Pomysł: tworzenie treści, która znika po jakimś czasie. Zdjęcia i filmy wysyłane do konkretnych użytkowników mogą istnieć maksymalnie dziesięć sekund, te dodane do streamu znikają po dobie.

Na całym świecie użytkownicy każdego dnia wysyłają ponad miliard zdjęć za pomocą Snapchata.

W USA użytkownicy mogą nawet… przesyłać sobie pieniądze za pomocą wiadomości. Kilka miesięcy temu Snapchat wprowadził też możliwość tworzenia na nim ekskluzywnych treści przez media, choć na razie dostęp do niej ma zaledwie kilku wybranych dostawców.

Komunikacja to treść

Przez lata podział w internecie był wyraźny: najważniejszymi gałęziami były komunikacja i treść. Klient e-mailowy i czat służyły do komunikacji. Po treść wchodziliśmy na portale, później na blogi.

Facebook zaczął zacierać granicę pomiędzy tymi dwoma rodzajami aktywności. Treść zaczęła stanowić komunikację. Wklejając linka i dając lajka, nie tylko dzieliliśmy się informacją, lecz także generowaliśmy komunikat: „Zgadzam się z tym”, „Polecam to”.

Dziś jeszcze bardziej się to pogłębia. Nie ma podziału pomiędzy treścią i komunikatem. Jak pisałem wcześniej, skończyła się era jednostronnej komunikacji z mediami: zaczynamy się więc przyzwyczajać do tego, że na każdą informację możemy jakoś zareagować, czyli rozpocząć dialog. Jednocześnie np. na Snapchacie obrazki stanowią formę wypowiedzi. Dodajcie do tego emoji, naklejki w komunikatorach itd. – komunikujemy się za pomocą zdjęć, obrazków, memów.

Treść ważniejsza niż platforma

W związku z wszystkimi tymi zmianami jeszcze jedno staje się mało istotne: platforma. Już Facebook był zapowiedzią podobnych zmian. Klikając tam w link, nie zastanawialiśmy się, skąd pochodzi – ważniejsze było to, kto z naszych znajomych go polecił.

Blogerzy zastanawiają się dziś: czy mam umieścić moją treść na blogu? A może jest zbyt krótka i powinienem ją wrzucić na Facebooka? Albo wręcz przeciwnie: może lepiej nie marnować energii na Fejsa i zrobić u siebie sekcję z krótszymi wpisami? Siedzą nad tym mądre głowy i dyskutują, w co lepiej inwestować.

Dla większości użytkowników jest to temat zupełnie abstrakcyjny. Każda treść jest na wyciągnięcie ręki. Nie ma dla nich znaczenia, w którym kierunku muszą tę rękę skierować. Liczy się to, co jest dla nich ciekawe i co ich angażuje.

Nie można się na ten stan rzeczy obrażać. Trzeba go zaakceptować – zwłaszcza że w nowej fali social media, o której piszę, to treść jest na pierwszym miejscu.

Porównajcie liczbę funkcji Facebooka do tej np. na Snapchacie albo Periscope. Niebieski kombajn Zuckerberga odwiedzamy z wielu powodów: by sprawdzić, co u znajomych, odezwać się na komunikatorze, wylać swoje żale względem marki albo zasiać wirtualną marchewkę. Na Snapchata wchodzimy, by oglądać treść – tylko i wyłącznie.

Periscope to aplikacja do streamingu wideo, kupiona w marcu tego roku przez Twittera. Zamysł jest prosty: w ciągu kilku sekund możemy odpalić wideo na żywo i pokazać widzom coś ciekawego. Na bieżąco możemy otrzymywać również komentarze.

Aplikacja jest zintegrowana z Twitterem, który nie jest w naszym kraju za bardzo popularny, więc ma u nas nieco pod górkę. W momencie, gdy to piszę, jestem prawdopodobnie najbardziej popularnym polskim użytkownikiem Periscope. Bardzo aktywny jest też Jarek Kuźniar, a swój pierwszy stream właśnie dziś odpalił Janusz Palikot.

W przeciwieństwie do Snapchata treści z Periscope można oglądać też za pomocą komputera, ale bez możliwości dodawania komentarzy.

Świadomość

Rośnie również świadomość odbiorców względem tego, co chcą oglądać. Podam Wam przykład. Pomyślcie: w jaki sposób ludzie mogą się dowiadywać, że warto polubić fanpage na Facebooku?

Mogą zajrzeć na niego i sprawdzić, czy jest ciekawy. Mogą dowiedzieć się o nim, bo ktoś ze znajomych podzielił się pochodzącym z niego statusem. Sposobów jest masa. Nowe social media wymagają znacznie więcej świadomości. Ich najcenniejszą walutą jest uwaga. Nawet jeśli namówimy kogoś do obserwowania nas na Periscope, to musimy jeszcze tworzyć tam treści na tyle ciekawe, żeby ktoś w ogóle zdecydował się na ich oglądanie.

Jeśli nie będziemy utrzymywać uwagi, zginiemy w tłumie.

Jeszcze bardziej widać to na Snapchacie. Tam wejście w interakcję z twórcą wymaga dania mu kredytu zaufania. Nie możemy wcześniej podejrzeć jego streamu, musimy podjąć świadomą decyzję.

Być może zabrzmi to dziwnie, ale nowa fala social media wprowadza zupełnie nowe pojęcie jakości. Nie pod względem długości treści albo rozdzielczości zdjęć, tylko pod względem poziomu zaangażowania. Jeśli nie będziemy utrzymywać uwagi, zginiemy w tłumie. Musimy tworzyć rzeczy wciągające, zachęcające do interakcji – co wcale nie jest takie proste, bo mówimy o krótkich wideo i niewielkich, widocznych przez zaledwie kilka sekund obrazkach.

To wielki błąd ludzi wchodzących dziś na Snapchata. Wrzucają tam gówno, bo przecież i tak zniknie. Traktują go jak śmietnik. A to tak nie działa. Treść na Snapchacie jest widoczna tylko chwilę, więc mamy niewiele czasu na utrzymanie uwagi. Wszystko znika po 24 godzinach, dlatego wymagamy od odbiorcy regularnego inwestowania czasu w naszą twórczość. Jeśli nie nauczymy go, że warto – odejdzie. Tu nie ma EdgeRanka.

Rozproszenie i specjalizacja

To jedna z tych rzeczy, które w internecie odchodzą i wracają. Po trwającej pewien czas modzie na zintegrowane usługi i treści wracamy do mody na rozproszenie i specjalizację. To już kiedyś było, ale za każdym razem wygląda nieco inaczej. Tym razem może być szczególnie ważne dla internetowych twórców.

Jakiś czas temu Facebook próbował stworzyć konkurencję dla Snapchata. To nie był jedyny ich podobny projekt. Kiedyś wychodziły, dziś nie. Nic nie wskazuje również na to, żeby próby zrobienia z Messengera zupełnie osobnej platformy miały sens. To znaczy: jasne, to komunikator o ogromnym zasięgu – ale ludzie wiedzą, że jest elementem Facebooka. Zwłaszcza dla młodych odbiorców potrzeba integracji i unifikacji różnych usług nie jest tak istotna. Ba, czasem stanowi ich minus. Wprowadzenie wideo na Instagrama nie spowolniło w żaden sposób rozwoju Vine.

Kiedyś jeden serwis do wszystkiego pozwalał na oszczędzenie czasu. Dziś użytkownicy wcale nie chcą tego robić i mniej korzystać z Sieci. Wręcz przeciwnie. To tak jak z restauracjami: oczywiście w McDonaldzie znajdziemy wszystko, ale najlepsza kawa jest w tej jednej kawiarni na końcu ulicy. Wiecie, do czego dążę?

Vine to również aplikacja należąca do Twittera. Pomysł jest prosty: użytkownicy tworzą maksymalnie sześciosekundowe, zapętlone wideo. Wydaje Wam się, że w tym czasie nie da się zrobić nic ciekawego? Nawet nie wiecie, jak się mylicie.

Aplikacja zaprezentowała innowacyjny sposób montażu wideo „na bieżąco”, dzięki któremu użytkownicy mogą bez wysiłku tworzyć relatywnie rozbudowane scenki albo animacje poklatkowe.

Na Vine najważniejszą wartością jest kreatywność. Jak w ciągu sześciu sekund zrobić coś, co zaciekawi, rozbawi albo czegoś nauczy?

Tu i teraz

Nie mamy czasu na zaglądanie w przeszłość. Treść stanowi komunikację, a komunikacja z wczorajszą treścią jest nudna. „Real-time web” jest dziś tak „real”, jak to tylko możliwe.

Treść stanowi komunikację, a komunikacja z wczorajszą treścią jest nudna.

Masa ludzi reaguje na to źle. Uważają, że jeżeli coś jest istotne tylko przez krótki czas, to można to robić byle jak – i że nie ma to żadnej wartości. To błąd. Internet zaczyna przypominać telewizję informacyjną. Liczy się tu i teraz, ale to nie znaczy, że można pominąć jakość.

Oczywiście nie jest tak, że bardziej rozbudowane, ponadczasowe treści znikną. Jednak musicie nauczyć się myśleć obecną chwilą. Jak Jedi. Życie online płynie coraz szybciej.

Wyobrażacie sobie, by ktoś był zdziwiony tym, że Onet nie produkuje wersji drukowanej i nie wysyła jej do swoich czytelników pocztą? To byłby absurd, prawda? Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że istnieją firmy wyłącznie internetowe. Po prostu. Teraz będą istnieć firmy wyłącznie mobilne. Liczba użytkowników smartfonów jest taka, że można sobie pozwolić na tworzenie biznesu (nawet opartego na treści) wyłącznie w komórkach – a te mamy zawsze przy sobie i w ich przypadku znacznie istotniejsze jest natychmiastowe odbieranie informacji.

Powrót do długich treści

Nie wiem, czy to dostrzegacie, ale wszystko, o czym piszę, tworzy pewien spójny obraz. Specjalizacja, komunikacja i informacja w jednym, czas rzeczywisty. Nie oznacza to jednak, że odejdziemy zupełnie od nieco głębszych treści. Wręcz przeciwnie.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy stopniowe upraszczanie i skracanie informacji generowanych przez media. Przewiduję odwrót od tego trendu. Niewiele rzeczy może być prostszych i krótszych niż pojedynczy snap, niewiele rzeczy może być bardziej prostolinijnych niż komunikacja przez Periscope. Szansą dla twórców treści jest budowanie czegoś, co będzie mieć konkretną wartość i spełniać inną potrzebę niż te nowe, superszybkie, emocjonalne media.

Te potrzeby i wartości mogą być różne, ale zasada „wyróżnij się lub zgiń” może działać tak mocno jak nigdy dotąd. Treść, która jest na tyle długa, że nie zmieści się na Snapchacie, ale na tyle krótka, że nie wyczerpuje tematu, może po prostu być do niczego. Mam wrażenie, że w tej kwestii nastąpi polaryzacja: z jednej strony rzeczy maksymalnie pełne i dopracowane, z drugiej – ekstremalnie szybkie i żyjące chwilę.

Nadchodzą zmiany

Nowa fala oznacza zmiany. Być może nawet sztorm. Masa ludzi będzie zaciskać powieki, wpychać palce do uszu i udawać, że jej nie ma. Ale to nie sprawi, że nie dosięgną ich jej efekty.

Zdecydowanie w takim momencie najlepiej tę falę wykorzystać i rozpędzać się, płynąc dalej. Jeżeli jesteście internetowymi twórcami, to powinniście wiedzieć, że jedną z najważniejszych zasad nami rządzących jest dostosowywanie się do zmieniających się warunków. Od tego jesteśmy – żeby robić rzeczy zupełnie nowe i wyjątkowe.

Możecie oczywiście obrażać się na ewoluujący świat… ale możecie też spróbować go zrozumieć i się z nim zaprzyjaźnić. Czego Wam serdecznie życzę. Powodzenia.

P.S. Snapnijcie mnie na @popydo

01

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #2

W kolejnym odcinku analizy książki „After” możecie się spodziewać przede wszystkim „więcej”. Więcej dramy, więcej emocji, więcej fragmentów pozbawionych sensu.

02

Podcast #58: Kołczing

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o „kołczingu”, „pop-coachingu”, czy jakkolwiek nazwiecie tę traktowaną raczej pejoratywnie mutację coachingu, której nawet faktyczni coache się wstydzą. Skąd to się wzięło? Dlaczego może być potencjalnie niebezpieczne? Co powinno się z tym zrobić?

03

Podcast #57: Fantastyczni podcasterzy i jak ich znaleźć

W dzisiejszym odcinku wracamy do świata „Harry’ego Pottera”. W pierwszej części dyskutujemy o wydanym niedawno scenariuszu sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, w drugiej: o filmowym spin-offie serii w postaci produkcji „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.

04

O dotykaniu Justina Biebera

Internet obiega nagranie ze Snapchata młodej youtuberki, która z nieukrywanym wzruszeniem opowiada o swoim spotkaniu z Justinem Bieberem. Komentatorzy już wieszczą koniec świata.

05

Co to jest gender?

Gender w naszym kraju jest słowem-wytrychem. Pewnej grupie ludzi kojarzy się z wszystkim, co uważają za „złe”. Co to tak naprawdę znaczy?

06

Podcast #56: Zabawa w wojnę

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o wojnie. Konkretniej: o tym, czy można się bawić w wojnę czy jednak nie wypada.

07

Podcast #55: O reklamie w internecie

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o czymś, co prawdopodobne nie leży w sferze zainteresowań większości z Was, ale z całą pewnością w jakiś sposób Was dotyka.

08

Podcast #54: Doktor Strange, Tarzan i klata Benedicta Cumberbatcha

W najnowszym odcinku dołączył do nas Ichabod, by w końcu dostarczyć Wam obiecaną, drugą część rozważań superbohaterskich.

09

Podcast #53: Rant o feminizmie

Dawno nie było żadnego feministycznego rantu, a kolejny odcinek podcastu Zombie vs Zwierz to dobre miejsce na taki show!

10

Podcast #52: Czego powinniśmy wymagać od kina rozrywkowego?

W najnowszym odcinku podcastu staramy rozprawić się z mitem, że od kina rozrywkowego nie możemy niczego wymagać, bo przecież „to tylko zabawa”.

11

Dlaczego parking „dla kobiet” to seksizm?

W poznańskiej galerii Malta znajduje się specjalnie przygotowany parking… dla kobiet. Miejsca na nim są szersze. Bo wiecie, kobiety nie potrafią jeździć.

12

Podcast #51: Dlaczego bawią nas złe filmy?

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, dlaczego czasem lubimy oglądać filmy o rekinach i dlaczego „The Room” i „Pamiętniki z wakacji” są super.

13

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #1

Książka Anny Todd (znanej również pod pseudonimem Imaginator1D) to erotyczny romans dla młodzieży na podstawie fanfiction o zespole One Direction. Co mogło pójść nie tak?

14

Podcast #50: Superheros też człowiek

W dzisiejszym odcinku podcastu pochylamy się nad tematem superbohaterów. Kim tak naprawdę jest superheros? Czy może brać pieniądze za swoją pracę? Czy musi zajmować się ratowaniem świata?

15

Podcast #49: Zwierz, Mysz i reprezentacja

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny, bo to pierwszy epizod „Zombie vs Zwierz”… bez zombie!

16

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

17

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

18

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

19

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

20

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

21

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

22

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

23

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

24

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

25

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

26

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

27

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

28

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

29

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

30

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

31

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

32

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

33

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

34

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

35

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

36

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

37

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

38

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

39

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

40

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

41

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

42

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

43

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

44

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

45

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

46

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

47

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

48

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

49

John Oliver o Brexit

Fragment programu „Last Week Tonight” nagrany kilka dni po referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Prawdopodobnie jedyne wideo na ten temat, które musicie obejrzeć.

Last Week Tonight With John Oliver: Brexit Update (HBO)

50

Nowy wirus na Facebooku przypomina, żeby nie klikać wszystkiego co się widzi

Niebezpiecznik ostrzega:

Uwaga na facebookowe powiadomienia informujące o tym, że ktoś ze znajomych oznaczył Cię w komentarzu. Cześć z nich jest generowana przez zainfekowane komputery Waszych znajomych. Z liczby napływających do nas w tej sprawie zgłoszeń wnioskujemy, że ofiarą facebookowego robaka padła znaczna liczba Polaków, pewnie dlatego, że wirusa wyposażono w całkiem skuteczny mechanizm replikacji.

Teraz najlepsze: żeby zainfekować się wirusem trzeba kliknąć powiadomienie o oznaczeniu w komentarzu, zaakceptować przejście na zewnętrzną (i potencjalnie niebezpieczną) stronę, ściągnąć z niej plik, a potem jeszcze go uruchomić.

Ja wiem, że oznaczenie nas przez kogoś w komentarzu to bardzo, bardzo ważna wiadomość i możemy zrobić bardzo, bardzo wiele, żeby dowiedzieć się o co chodzi… ale czy naprawdę klikniemy w tym celu bezmyślnie każdy link? Czy naprawdę masa ludzi uznała, że sposobem na odczytanie powiadomienia na Fejsie jest pobranie pliku i uruchomienie go?

To dobra okazja, żeby przypomnieć mój tekst o bezpieczeństwie na Facebooku (jego treść w skrócie to „poświęć trzy sekundy na myślenie zanim bezmyślnie klikniesz każdy button”).

Uwaga na nowego wirusa na Facebooku – Niebezpiecznik

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img