Relacja na żywo z czytania „Czarnego Księcia” Katarzyny Michalak

Katarzyna Michalak, autorka „Gry o Ferrin”, tym razem napisała powieść erotyczną. To może nam ostro zryć banie.

Z racji dość bezpośrednich opisów czynności seksualnych znajdujących się w książce relacja jest przeznaczona dla osób pełnoletnich.

„Niesamowita opowieść o zwodniczej miłości, pożądaniu, zdradzie i morderstwie. Galeria mrocznych postaci na ulicach grzesznego i zepsutego Miasta końca wieku. Prawdziwa gratka dla miłośników gorących, namiętnych i niebezpiecznych historii” – tak o tegorocznej powieści naszej ulubionej autorki pisze sam wydawca. Podobno jest gorzej niż źle, więc nie mogłem się powstrzymać przed zorganizowaniem tej relacji.

W kolejce na dokończenie czeka cały czas Gra o Ferrin, ale po trzech częściach tego cyklu muszę trochę odsapnąć. A jeżeli nie wiecie na czym polegają moje blogowe relacje na żywo (nie tylko z czytania), to zajrzyjcie do ich archiwum.

Tak czy siak: zaczynamy dokładnie o 20:00 w tym wpisie. Jeżeli jeszcze tego nie robicie: polubcie mój fanpage na Facebooku, gdzie na pewno jeszcze przypomnę o starcie. Do zobaczenia!

20:00:

Dobra, jest 20:00, więc powoli zaczynamy czytanie… Dodam, że jestem chory. Nie wiem jak to wpłynie na odbiór.

20:01:

Jest odważniej niż w „50 twarzach Greya”, bo tam pierwsza mocna scena erotyczna była jakoś w połowie a tu jest w prologu. Wyślijcie dzieci do łóżek.

20:02:

Prolog polegał na tym, że szła sobie kobieta ciemną nocą, potem przyszedł do niej mężczyzna i wsunął jej palec do pochwy a następnie sztylet w szyję. Serio.

20:04:

Rozdział pierwszy zaczyna się od… tak, zgadliście! Sceny erotycznej! Bohaterka (jakaś inna, bo tamta z prologu została zamordowana) leży przywiązana do łóżka, po czym wchodzi jakiś obcy mężczyzna i zaczyna ją miziać, a kiedy już ma do czegoś dojść to ta się budzi i okazuje się, że jest we własnej sypialni.

Purpurowe jedwabne zasłony spływały z sufitu, unosząc się i falując w powiewach wiatru od otwartego okna. Chłodne powietrze muskało jej sutki, rozpalone czoło, gorącą skórę.

Może ona jest chora i ma gorączkę? Jak na razie poznaliśmy trzy postaci. Dwie były napalonymi do niemożliwości kobietami, jedna: XIX-wieczną wersją Greya.

20:06:

…nie zważając na te ciche protesty, które tak naprawdę były błaganiem o więcej…

O, jasne. Jeśli kobieta protestuje, to tak naprawdę błaga o więcej. To jest to czego powinniśmy uczyć czytelników.

20:08:

Obudził ją własny jęk.

Nie, to tak nie działa.

20:10:

„Jesteś małą, brudną dziwką” – zabrzmiały jej w głowie słowa ciotki, po których wybiegła z pokoju, zaszyła się u siebie i płakała dotąd, aż zmorzył ją sen.

Moment, przecież ona była w swojej sypialni – sprawdziłem dokładnie. Czyli co, przypomniała sobie słowa ciotki, wybiegła z pokoju, wbiegła z powrotem, padła na łóżko i zaczęła płakać?

20:13:

Z dawnego życia pozostały jej tylko bezsensowne zasady, wpajane przez świętoszkowatego, a przy tym zakłamanego ojca, jego długi, które musiała spłacić, i… sny. Sny o mężczyźnie, który miał ją wyzwolić i jednocześnie zniewolić po stokroć.

Skromna, biedna, nieszczęśliwa dziewczyna której jedyną szansą na dobre życie jest spotkanie mężczyzny, bo sama jest nic nie warta – i to najlepiej takiego ze skłonnościami do przywiązywania partnerek do łóżek. A – i jest dziewicą.

Taaa, wszystko jasne, to jest XIX-wieczna wersja „50 twarzy Greya”.

20:16:

Czarny Książę już się nie pojawił. Nie istniał. Na jej, Konstancji Lubowieckiej, szczęście.

Ach, jej!

Katarzyna Michalak zdecydowanie powinna wymyślić lepszy sposób na przedstawianie czytelnikom imion postaci, niż ogłaszanie nam ich przez narratora. Ale nie mam nadziei i jestem pewien, że to nie ostatni raz.

20:20:

Nie wiedziała, że piersi, ukryte pod wysoko zapiętą koszulą, ma kształtne i jędrne, ani za małe, ani za duże, pasujące w sam raz do jej szczupłej sylwetki i… dłoni spragnionego mężczyzny, że talię ma tak wąską, żemężczyzna objąłby ją złączonymi palcami, a nogi, skrywane pod niemodnymi spódnicami, szczupłe i kształtne, aż prosiły o męską dłoń, która gładziłaby aksamitnie gładką skórę na udach.

Idealna kobieta to taka, która jest dobrze dopasowana do kształtu mężczyzny. Poza tym moment, ma „talię ma tak wąską, że mężczyzna objąłby ją złączonymi palcami”?! Czy ona nie ma narządów wewnętrznych?

20:22:

Jeżeli czytacie relację i Wam się podoba, to będzie mi miło jeśli poświęcicie chwilę i klikniecie przycisk Like tu poniżej. Dzięki! :)

20:22:

Ona, Klara Gott, mierzyła wyżej.

Ach, ona!

20:25:

Anka, pokojówka, zapukała krótko do drzwi i jak zwykle nie czekając na ciche „proszę”, weszła do środka. Ogarnęła zdegustowanym spojrzeniem małą, ciasną klitkę, którą jej chlebodawczyni przeznaczyła dla jedynej krewnej. Nawet ona miała ładniejszy pokój.

Dobra, zmieniam zdanie: to nie jest XIX wersja „50 twarzy Greya”. To XIX-wieczny „Harry Potter”, którego bohater zmienił płeć i przeniósł się do świata Greya.

20:27:

ma piękne, szlachetne rysy twarzy (…) mężczyźni oglądali się z niekłamanym zachwytem za ślicznym stworzeniem (…) dziewczyna jest piękna i świeża niczym poranek (…) co za piękne, a jednocześnie nieśmiałe stworzenie (…) dziewczyny o takiej urodzie (…)

BOHATERKA JEST ŁADNA JEŚLI JESZCZE NIE ZAŁAPALIŚCIE.

20:30:

– Ponoć macie dzisiaj z panią Klarą jakieś wyjście. Sukienkę już przygotowałam, teraz pójdziemy się porządnie umyć. Ta mała, podła Lusia już przygotowuje kąpiel. Potem osuszę panience włosy, zaplotę w koronę i pomogę włożyć suknię. Pani Klara specjalnie zamówiła ją u Goldbluma. Spodoba się panience, dam sobie rękę uciąć. Stary Goldblum piękne kiecki szyje.
Tak paplając, Anka zdążyła zaścielić łóżko, przelać wodę z miednicy do wiadra i skierować się do drzwi.

W takim razie musiała pracować niemożliwie szybko albo „paplać” baaaardzo wooolno…

20:33:

O kąpieli, pachnącej kwieciem pomarańczy, w wannie pełnej gorącej wody Konstancja marzyła od dwóch miesięcy. Teraz, mając marzenie na wyciągnięcie ręki, poczuła, że jeśli zaraz nie zanurzy się po szyję w wodzie, zacznie krzyczeć, drapać i gryźć!

Czyżby Konstancja była taką samą bohaterką jak Karolina z „Gry o Ferrin”, czyli reagującą na wszystko – nawet jeśli o tym marzy – fochem i krzyczeniem, że „ja sama”?

20:35:

Uwaga, to nie jest żart: do tej pory w książce pojawiły się sugestie potencjalnych relacji erotycznych pomiędzy główną bohaterką a KAŻDĄ z wymienionych postaci drugoplanowych z wyjątkiem jej ciotki – a łącznie z ogrodnikiem, służącą i ojcem tejże bohaterki.

20:38:

Bohaterka bierze kąpiel w wannie.

Konstancja szybko uniosła nogę i troskliwie podtrzymana przez służącą zanurzyła się w wodzie.

Poświęćcie kilka sekund na wyobrażenie sobie tej sceny. Bohaterka stoi w wannie. Następnie UNOSI NOGĘ i kładzie się w wodzie. Znaczy jak, na jednej nodze? Jak bocian?

20:41:

Służąca pomagająca bohaterce wziąć kąpiel postanawia ją zgwałcić, co OCZYWIŚCIE gdzieś po drodze bohaterce zaczyna się podobać.

Zwinne palce wpełzły między płatki jej płci, dotknęły łechtaczki, wniknęły głębiej, aż po nasadę kciuka.

Łechtaczka i nasada kciuka w tym samym miejscu – co jest zdecydowanie nie tak z anatomią tej dziewczyny.

20:43:

Dziewczyna przygryzła wargi, by nie jęknąć.

Pierwsze przygryzienie warg na stronie 19, w „50 twarzy Greya” było na 30 – Polska górą!

20:45:

To jego język owijał się dookoła brodawki jak wąż, ssąc nienasycenie.

Jestem pewien, że wąż nie ssie niczego podczas owijania się o to.

20:48:

Zatoczyła się w tył, plasnęła tyłkiem o podłogę, zamrugała jak obudzona ze snu trzaśnięciem w twarz i uniosła nic nierozumiejący wzrok na stojącą nad nią dziewczynę.

Jestem przekonany, że gdyby ktoś pośliznął się stojąc w wannie, wypadł z niej i uderzył zadkiem w drewnianą podłogę to reakcja byłaby zgoła inna niż „nierozumiejący wzrok jak po obudzeniu”.

20:51:

Owinięta w duży ręcznik, nieco przetarty na brzegach, biegiem wróciła do swojego pokoju. Padła na łóżko i ukryła rozpaloną twarz w poduszce. Całe ciało bolało ją od niespełnionego pożądania. Całe ciało krzyczało o zlitowanie. O dotyk, o rękę wciśniętą między uda, o…
– Nie! – krzyknęła z płaczem, uderzając pięścią w materac. – Nie jestem taka! Nie jestem małą, brudną dziwką!

Cała ta książka jest o tym, że bohaterka ma straszną, straszną chcicę. O niczym więcej jak dotąd. Serio.

20:53:

Ta suknia! Ona jest wulgarna! Nie założę… Trzask! Uderzenie w twarz przerwało dziewczynie w pół słowa.

„Założę” to akurat całe słowo.

20:55:

Autorka przez pierwsze kilkadziesiąt stron książki próbuje nam przekazać jedną, prostą informację: KAŻDY CHCE PRZELECIEĆ GŁÓWNĄ BOHATERKĘ. Serio, dosłownie każda postać, z wyjątkiem ciotki – która chce z niej zrobić prostytutkę. Nieważne, czy mowa o przypadkowo spotkanym przechodniu, służącej, ogrodniku czy hotelowym lokaju.

20:58:

Przynajmniej dekolt z przodu sięgał pod szyję, a nie do pępka. Dekoltu z tyłu nie widziała, na swoje szczęście.

Bohaterka nie jest świadoma swojej urody (nie wie o niej „bo nikt jej nie powiedział”), bohaterka nie wie jak wygląda z tyłu suknia, którą sama założyła… Czy ona jest niewidoma i ktoś nam o tym zapomniał powiedzieć?

21:00:

Konstancja uniosła ciężkie powieki, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu źródła tej ciszy.

„Źródło ciszy” ogłaszam moim ulubionym absurdem u Katarzyny Michalak zaraz po „odepchnięciu się siłą woli”.

21:02:

Okej, wyjaśnię Wam o co tu chodzi. Bohaterka mieszka w komórce pod scho… tfu, znaczy w ciasnym pokoju u swojej wrednej ciotki, ponieważ jej ojciec wysłał ją do niej na służbę w zamian za spłacenie jego długów. Ciotka ma szczwany plan – chce z niej zrobić prostytutkę. W najlepszym wypadku sprzedając jakiemuś bogatemu szlachcicowi, w najgorszym: wysyłając na ulicę. Tyle, że ta musi być pełnoletnia. Bohaterka znaczy, nie ulica.

W każdym razie obie panie w pewnym momencie trafiają do kasyna, gdzie Konstancja wpada w oko tytułowemu księciu.

21:04:

Nogi się pod nią ugięły. Z całych sił musiała chwycić się oparcia.

Jeżeli bohaterka stoi za krzesłem swojej ciotki opierając się o nie dłońmi to chwycenie go „z całych sił” w żaden sposób nie pomoże jeśli ugną się pod nią nogi.

21:05:

„Nie, to niemożliwe!!!” – zakrzyczał jej umysł. „On nie istnieje! Jest tylko snem!”

Dokładnie to samo myślę o tej książce.

21:07:

– Czarny Książę! – Usłyszała szept jednej z kobiet i niemal zemdlała. Bo oto mężczyzna z jej snów stał w szeroko rozwartych drzwiach, wodząc po sali spojrzeniem pana i władcy.

Zaraz, moment. Dziewczyna śni o postaci Czarnego Księcia, dokładnie tak go nazywając, który – jak wynika z kontekstu – jest osobą znaną i poważaną w Mieście, ale nagle okazuje się, że tak naprawdę nie wie o jego istnieniu.

21:09:

Swoją drogą, dobrze zrozumieliście – miejsce akcji to miasto Miasto. To najlepszy pomysł Katarzyny Michalak od czasu nazwania dalekiego świata Światem Światów.

21:12:

Odziany w czarną koszulę i czarne, obcisłe spodnie, wysoki, szczupły, o pięknych rysach twarzy, kruczych, lekko falujących włosach opadających na kark, oczach tak ciemnych, że wydawały się granatowe, i spojrzeniu bystrym niczym polujący jastrząb.

Ej, coś mi to przypomina…

Młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie.

A tak. Czarny Książę to Grey.

21:14:

Wąski pas, szerokie ramiona i umięśnione uda zdradzały siłę fizyczną. Nikt nie wątpił, że równie silny ma charakter.

Dlaczego? Bo jeżeli ktoś jest fizycznie silny to ma też silny charakter? Czy dlatego, że autorka nie miała pomysłu jak nam to pokazać inaczej, niż po prostu napisać bez żadnego uzasadnienia?

21:17:

Dziewczynie pozostało modlić się, by mężczyzna minął stolik, nie zwracając na nią uwagi, a jeśli już, to żeby przysiadł się do grających.

Przypominam: mowa o mężczyźnie jej marzeń o którym śni co noc. Ogólnie póki co nie mam pojęcia, czego Konstancja chce w życiu, bo daje absolutnie sprzeczne sygnały na temat absolutnie każdej rzeczy, która jej się przytrafia (co sprowadza się póki co niemal wyłącznie do przygód erotycznych).

21:20:

W piersiach zabrakło tchu. Serce zamarło w pół uderzenia.

Znaczy co, umarła? Koniec?

21:22:

Jedyne, co w tej chwili żyło w ciele dziewczyny, to pulsujące ciepło tam, w dole.

Że co? :D

21:25:

On zmierzył ją leniwym spojrzeniem od ukrytych pod suknią nóg, przez rysujące się pod obcisłą tkaniną piersi, aż pod odsłonięte ramiona i splecione w koronę włosy.

Przypominam, że stała ZA KRZESŁEM. Czyli albo Grey (czy jak mu tam) ma wzrok Supermena, albo obszedł ją dookoła.

21:27:

Ale w tym spojrzeniu czaił się również mrok. Ostrzegał i groził: „Uciekaj, póki czas. Póki masz szansę uciec”. Konstancja nie miała tej szansy.

To miała czy nie miała?

21:29:

Nogi nie słuchały spanikowanego umysłu. Słuchały oczu mężczyzny.

Że co? :D

21:32:

Pociągnął ją lekko ku sobie, by wyszła zza krzesła i ukazała mu się w pełnej krasie.

Czyli jednak oglądanie jej od stóp do głów za pomocą wzroku Supermena nie było „w pełnej krasie”?

21:35:

Straciła jedyną okazję na poznanie mężczyzny ze snów.

Dopiero co modliła się, żeby nie zwracał na nią uwagi.

21:37:

Od teraz dla ułatwienia będę nazywał Maksa, Czarnego Księcia „Greyem” – bo to w zasadzie dokładnie ta sama postać.

21:40:

Dopiero ponaglający głos jednego z mężczyzn: – Anastazjo, czekamy na ciebie! – sprawił, że dziewczyna nazwana Anastazją dołączyła do towarzystwa.

Ach, ona!

Hehe, autorka jest tak bardzo przywiązana do tego sposobu przedstawiania imion postaci, że korzysta z niego nawet jeżeli już poznaliśmy imię postaci w inny sposób.

21:42:

Dla jednego uśmiechu, jednego spojrzenia szarych oczu o przenikliwym, niemal drapieżnym spojrzeniu każda, jedna w jedną, poszłaby na koniec świata i z powrotem. On jednak nie wykorzystywał tej władzy, mając inną kochankę…

Inną niż co…? Władza? Miał inną kochankę niż władza?

21:45:

Mężczyzna siedział w głębi sali, tam gdzie niemal nie dochodziło światło. W mroku błyszczały tylko te bystre, uważne oczy. Stanął naprzeciw niego, ukłonił się. (…) Tamten kiwnął głową i zapytał bez zbędnych wstępów. (…) Serce znów podeszło mu do gardła.

Ciężko czyta się scenę z udziałem dwóch bohaterów, jeśli każdy jest przez narratora określany jako „on” i nic poza tym.

21:48:

Ktoś mniej uważny odnalazłby w nich jedynie niewinność i smutek, ale on, Paul de Bries, zauważył coś jeszcze.

Ach, on!

21:50:

W Mieście Grzechu nic nie było stałe i pewne.

Czy pełna nazwa miasta Miasto to miasto Miasto Grzechu? :D

21:53:

AaaaAaaAAAAaa!!!

Palce ciotki – jak ona może! – dotykały intymnego wnętrza, wsuwały się głębiej, by zaraz się cofnąć. Konstancja, stojąc nieruchomo ze wzrokiem wbitym w ścianę naprzeciwko, próbowała powstrzymać łzy i… podstępną, rodzącą się w głębi trzewi rozkosz.

W tej sytuacji ciotka przestała być wyjątkiem i w książce nie ma już żadnej postaci, która nie chce albo nie próbuje przelecieć głównej bohaterki. Oraz: bohaterka jest tak napalona, że podnieca ją nawet jej własna, stara, brzydka, znienawidzona ciotka.

21:55:

Konstancja jęknęła z udręką i poczęła wyrzucać biodra do przodu raz po raz, zupełnie już nie panując nad ciałem. Trzask!

Oj…

Siarczysty policzek otrzeźwił ją w sekundę.

A, myślałem, że to co innego…

21:57:

Ty suko w rui! Wystarczy wsadzić ci rękę między nogi, byś wystawiła dupcię i pozwoliła się brać!

Pomijając język używany przez ciotkę, to w zasadzie mniej-więcej to samo jak dotąd powiedziała nam o bohaterce autorka książki.

22:00:

Nie, serio, żebyście nie myśleli, że blefuję, zacytuję Wam nieco dłuższy fragment. Otóż: w domu pojawia się krawiec, który ma uszyć suknię dla Konstancji.

Stary człowiek mlasnął językiem o podniebienie na widok spłonionej piękności, popatrującej na niego nieśmiałym chabrowym spojrzeniem. Złociste włosy spływały w miękkich falach aż do niespotykanie szczupłej talii dziewczyny. Jędrne piersi, wyraźnie rysujące się pod cienką koszulą, unosiły się w spiesznym oddechu. Piękne, pełne usta rozchyliła lekko, zupełnie bezwiednie przeciągnąwszy po nich językiem, i w tym momencie Jonas Goldblum poczuł, że budzi się jego starcza kuśka. Spodobało mu się to.

ZA KAŻDYM RAZEM kiedy w książce pojawia się jakiś nowy bohater otrzymujemy opis tego, jak seksowna jest ta dziewczyna i jak bardzo wszystkich wokół podnieca. O jej „jędrnych piersiach” i „szczupłej talii” w ciągu pięćdziesięciu stron przeczytałem ze dwadzieścia razy.

22:03:

Suknia ma ukazywać wszystko to, co lubią pieścić oczy mężczyzny, ale nie ukazywać niczego. Jasno się wyraziłam?

Eee, technicznie te dwa wymagania są sprzeczne.

22:05:

Jego siostra, Anastazja, niewiele starsza od ciebie, ty memło, jeździ konno, strzela nie gorzej od Romanowa i potrafi się postawić każdemu! Masz się jej dobrze przyjrzeć na balu i wziąć z niej przykład.

Idę o zakład, że prędzej czy później dostaniemy scenę erotyczną pomiędzy Konstancją i Anastazją.

22:07:

Klara wyciągała do niej dłoń, ozdobioną wielkim, wulgarnym pierścieniem.

Hę? To znaczy co, był w kształcie penisa?

22:10:

Dom został zasypany listami a bohaterka dostała lepszy pokój od swojej wrednej ciotki, żeby poczuła się wdzięczna i robiła co jej się każe. Nie, to nie jest Harry Potter w wersji kobiecej.

22:12:

Bohaterka miała właśnie scenę erotyczną w wersji solo, czyli nawet ona sama wypada z listy ludzi, którzy nie chcą jej przelecieć.

22:15:

Udzielny władca Miasta, książę Maksymilian Romanow, mógł robić, co mu się żywnie podobało.

Chwila, czyli Grey jest władcą miasta Miasto a mimo to bohaterka nie miała o nim pojęcia i myślała, że jest wytworem jej wyobraźni?

22:16:

Czarne oczy uważnie mierzyły napływającą falę gości.

Nie żebym się czepiał, ale ostatnio były granatowe.

22:18:

Nagle, dotąd zrelaksowany i spokojny, zacisnął palce na poręczy schodów, aż pobielały mu knykcie.

Przed chwilą stał na galerii. Czyli co, podbiegł szybko do schodów, żeby spontanicznie zacisnąć palce na poręczy?

22:21:

Omiótł uważnym spojrzeniem tłum gości, po czym potoczył wzrokiem po galerii i od razu zauważył stojącego w cieniu filaru księcia Romanowa. Ten, z rękami splecionymi na piersiach, patrzył wprost na inspektora.

Czyli jednak jest na galerii i nie zaciska palców na poręczy schodów? Gubię się.

22:23:

Inspektor prowadzący śledztwo w sprawie morderstw – Paul – i Czarny Książę – czyli Grey – rozmawiają sobie o najnowszej ofierze.

Zamordowana ostrym narzędziem wbitym w kark Bardzo precyzyjnie wbitym. Żaden nożownik nie bawi się w takie subtelności. Szybka śmierć bez rozlewu choćby kropli krwi…

Ta scena była opisana w prologu. Morderca trzymał palce jednej dłoni w strategicznym punkcie między nogami swojej kochanki a drugą bawił się jej włosami. Jednocześnie był w stanie wbić jej sztylet w kark w ten sposób, że nie krwawiła. Czy tylko mnie się wydaje, że to fizycznie nie jest możliwe?

22:25:

Dziewczynę odprowadzały głodne spojrzenia arystokratów i pełne zawiści spojrzenia ich towarzyszek.

To jest ta sama konwencja co w „Grze o Ferrin”, czyli wszystkie postaci oprócz głównej bohaterki należą do jednej z dwóch grup: napalonych na nią facetów i wrednych, zazdrosnych o jej urodę bab.

22:28:

Wszyscy ludzie w mieście Miasto myślą wyłącznie o seksie. Serio. To nie jest Miasto Grzechu, to jest Miasto Napalonych. Bohaterka wchodzi na salę balową: wszyscy faceci myślą jakby ją tu przelecieć. Bohaterka jest u krawca: krawiec myśli jak ją przelecieć. Bohaterka bierze kąpiel: służąca próbuje ją przelecieć.

22:32:

Madlaine de Muriel w ostatnią noc swego krótkiego życia bawiła się w jednym z twoich klubów. Zakazanym Owocu.

Książę będący władcą miasta jest jednocześnie właścicielem sieci nocnych klubów. No bo dlaczego nie.

22:34:

– Te cztery młode dziewczęta łączy nie tylko śmierć od ostrza wbitego w kark, ale i twoja osoba, Maks – odparł cicho de Bries. – Wybacz, ale muszę cię aresztować.

Ja wiem, że to XIX wiek i nieokreślony kraj napalonych ludzi, ale nie wydaje mi się, żeby można było ot tak aresztować jego władcę bez żadnych poszlak (bo sam fakt, że ofiary chodziły do tego samego klubu równie dobrze może wskazywać jako sprawcę dowolnego pracownika tego klubu, dowolnego jego bywalca albo dowolną osobę mieszkającą w okolicy).

22:37:

W serca mieszkańców Miasta wkradł się strach. Nie wierzyli już nikomu, popatrując nieufnie na służbę, stajennych, sąsiadów, kupców, lecz w szczególną niełaskę popadli cyrulicy, lekarze i fryzjerzy. Ci wszyscy, którzy mieli na co dzień do czynienia z ostrymi narzędziami, a co ważniejsze: potrafili z nich korzystać.

Dopiero przy piątej ofierze. Przy poprzednich czterech, jak rozumiem, nikt się nie przejmował.

22:40:

Do późna w nocy czekała, aż ciotka i służba usną, po czym otuliła się od stóp do głów ciemnym płaszczem, który za dnia ukryła pod łóżkiem, i wymknęła przez uchylone okno wprost na ciemną, cichą ulicę. Promenada była pusta. Miasto bało się nieuchwytnego mordercy.

Brzmi jak dobry moment na nocny spacer samotnej kobiety.

22:42:

Nocne bieganie Konstancji po mieście Mieście przerwał tajemniczy mężczyzna, który tak ją przestraszył, że ta zemdlała. Obudziła się w posiadłości Greya.

– Coś ty, na Boga jedynego, robiła nocą sama na ulicy?! – wykrzyknął cicho. – To mógł być on, zabójca, a nie mój gwardzista! Dokądś szła, szalona, nierozważna dziewczyno?!

Czyli mam rozumieć, że gwardzista Czarnego Księcia chodzi nocami po mieście i zaczepia przypadkowe kobiety? Czy to należy do jego obowiązków zawodowych?

22:44:

Grey odprowadza bohaterkę do domu.

Zeskoczył nagle, pozostawiając Konstancję na końskim grzbiecie, po czym ujął wodze i zaczął prowadzić zwierzę za sobą. Dziewczynie nie pozostało nic innego, niż utrzymać się w pionie i… patrzeć na gibką sylwetkę idącego przodem mężczyzny.

Wyglądałby strasznie kretyńsko idąc tyłem.

22:46:

Poszukiwania seryjnego mordercy trwają.

– Co za skurwiel – warknął inspektor do siebie – Zabija tą samą metodą, biorąc taką samą pamiątkę.

Eee, no tak, na tym polega bycie seryjnym mordercą.

22:48:

Trwa sekcja zwłok.

– Masz coś?
– Nic szczególnego. Odrobina naskórka, ale nie wygląda to na ślady
walki, raczej namiętności.

Nie znam się szczególnie na tym temacie, ale jak po kawałku naskórka spod paznokcia ofiary rozpoznać, czy znalazł się tam w efekcie walki czy namiętności?

22:50:

Konstancja spotyka inspektora po raz pierwszy.

Patrzyła na wyprostowaną, muskularną sylwetkę mężczyzny, na wspaniale skrojony czarny surdut, który miał na sobie, silne uda rysujące się pod wąskimi, czarnymi spodniami, półdługie, czarne włosy opadające na kark i… czuła w podbrzuszu zdradziecki żar, leniwie podążający w górę.

A co jeżeli wszystkie postaci w tej książce to koty i akurat mają ruję? To jedyne wyjaśnienie tego, że każdy chce się z każdym przespać.

22:52:

Nie dziwił się przyjacielowi, że ten zainteresował się tą pięknością. On sam chętnie…

Mówię Wam.

22:55:

Dobra, w tym miejscu kończy się rozdział piąty i my również zakończymy dzisiejszą relację. Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Przejdźmy więc do mojej opinii na temat całej książki. Nie wiem, czy powyższe opisy to oddają, ale jest straszna. Koszmarna. Nawet nie przez to, co w niej jest – tylko przez to, czego w niej nie ma. A nie ma sensu.

Kiedy czytałem „50 twarzy Greya” myślałem, że autorka pobiła rekord powtarzania w kółko tych samych opisów postaci. Non stop czytałem, że bohater jest nieziemsko przystojny i tajemniczy. Tymczasem mamy nowego faworyta: Katarzyna Michalak mniej-więcej raz na cztery strony raczy nas opisem tego, jak seksowna jest Konstancja, jak szczupłą ma talię i jak krągłe piersi.

To raz. Dwa, że akcja książki odbywa się w jakimś dziwnym, alternatywnym świecie, gdzie mieszkają wyłącznie napaleni ludzie. Wszyscy próbują wszystkich przelecieć a każda – dosłownie, każda – postać męska spotykająca bohaterkę natychmiast zaczyna się zastanawiać jak dostać się do zawartości jej majtek.

Ona sama zresztą nie jest lepsza. Ja rozumiem, że osiemnastoletnia dziewica może być niewyżyta w jakiś sposób, ale do niej non stop ktoś się dobiera, a ona mimo początkowych protestów zaczyna czerpać z tego przyjemność, ale ostatecznie do niczego nie dochodzi. Niezależnie, czy jest to książę, inspektor, służąca, jej ciotka czy koń. Serio, koń też.

Bo wiecie, „Gra o Ferrin” była sztampowym, słabo napisanym fantasy z papierowymi postaciami. Tu jest mniej-więcej to samo (zamieńcie „fantasy” na „kryminał”), tylko dodatkowo non stop dostajemy równie nudne, sztampowe, nieuzasadnione fabularnie sceny erotyczne. Do tego mam dziwne wrażenie, że autorka naczytała się „50 twarzy Greya” przed pisaniem. Jeśli tak, to byłoby to nawet zabawne, bo Grey jest chamską zrzynką ze Zmierzchu, co sprawia, że mamy do czynienia ze… zrzyncepcją?

W każdym razie: ja tutaj kończę, dzięki, że byliście ze mną. Do zobaczenia przy okazji kolejnej relacji!

Ciąg dalszy w części drugiej

01

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

02

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

03

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

04

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

05

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

06

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

07

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

08

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

09

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

10

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

11

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

12

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

13

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

14

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

15

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

16

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

17

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

18

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

19

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

20

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

21

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

22

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

23

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

24

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

25

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

26

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

27

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

28

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

29

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

30

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

31

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

32

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

33

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

34

John Oliver o Brexit

Fragment programu „Last Week Tonight” nagrany kilka dni po referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Prawdopodobnie jedyne wideo na ten temat, które musicie obejrzeć.

Last Week Tonight With John Oliver: Brexit Update (HBO)

35

Nowy wirus na Facebooku przypomina, żeby nie klikać wszystkiego co się widzi

Niebezpiecznik ostrzega:

Uwaga na facebookowe powiadomienia informujące o tym, że ktoś ze znajomych oznaczył Cię w komentarzu. Cześć z nich jest generowana przez zainfekowane komputery Waszych znajomych. Z liczby napływających do nas w tej sprawie zgłoszeń wnioskujemy, że ofiarą facebookowego robaka padła znaczna liczba Polaków, pewnie dlatego, że wirusa wyposażono w całkiem skuteczny mechanizm replikacji.

Teraz najlepsze: żeby zainfekować się wirusem trzeba kliknąć powiadomienie o oznaczeniu w komentarzu, zaakceptować przejście na zewnętrzną (i potencjalnie niebezpieczną) stronę, ściągnąć z niej plik, a potem jeszcze go uruchomić.

Ja wiem, że oznaczenie nas przez kogoś w komentarzu to bardzo, bardzo ważna wiadomość i możemy zrobić bardzo, bardzo wiele, żeby dowiedzieć się o co chodzi… ale czy naprawdę klikniemy w tym celu bezmyślnie każdy link? Czy naprawdę masa ludzi uznała, że sposobem na odczytanie powiadomienia na Fejsie jest pobranie pliku i uruchomienie go?

To dobra okazja, żeby przypomnieć mój tekst o bezpieczeństwie na Facebooku (jego treść w skrócie to „poświęć trzy sekundy na myślenie zanim bezmyślnie klikniesz każdy button”).

Uwaga na nowego wirusa na Facebooku – Niebezpiecznik

36

Dwayne „The Rock” Johnson prezentuje trailer swojego… kanału na YouTube

Powiedzmy sobie szczerze, gdybyście byli The Rockiem i chcieli założyć kanał na YouTube, to co byście zrobili? Oczywiście, że zadzwonilibyście do prezydenta internetu. To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.

Kanał możecie subskrybować tutaj, ale ruszy dopiero 18 lipca, bo Dwayne musi posprzątać historię w swojej przeglądarce.

The Rock Presents: ASCENDANCE – Official Trailere

37

Xiaomi prezentuje… elektryczny rower (wygląda cudownie)

Nagle zachciałem mieć rower. Mały, uroczy, działa na prąd i składany. Nazywa się Mi QiCYCLE i wyprodukowało go Xiaomi.

Firma zapowiedziała niedawno chęć odejścia od wizerunku producenta telefonów i rozszerzenie działalności na inne obszary technologii. Jednym z nich jest jak widać miejski transport. Rowerek ma kosztować około $450, co nie jest wygórowaną ceną za tego typu sprzęt. Jak na produkt firmy technologicznej przystało, jest połączony z aplikacją w smartfonie, gdzie możemy podejrzeć przejechaną trasę i nasze statystyki.

W środku znajdą się baterie o pojemności w sumie 58 Ah, co pozwala na przejechanie na jednym ładowaniu do 45 km. Oczywiście taki rower nadal wymaga pedałowania (i można na nim jeździć dalej po rozładowaniu), ale wsparcie silnika elektrycznego sprawia, że jeździ się na nim lekko. Niestety, póki co nie wiemy nic o dacie premiery.

Introducing Mi Qicycle Electric Folding Bike@ ¥2999

38

Korzystanie z Chrome jest torturą dla baterii (i jest wideo, które tego dowodzi)

Jasne, ten film jest troszkę tendencyjny, bo systemowa przeglądarka zawsze ma nieco łatwiej, ale fakt jest taki, że Microsoft ze swoim Edge robi naprawdę niezłą robotę.

W ogóle wizerunek przeglądarek internetowych to bardzo ciekawa sprawa, bo często wybieramy je nie ze względu na jakość, tylko właśnie na to, jakie budzą skojarzenia. Firefoksa pamiętamy jako pierwszą „nowoczesną” przeglądarkę (a tak naprawdę jest mocno przykurzony), za Microsoft Edge ciągnie się wizerunek Internet Explorera (a tymczasem to naprawdę niezły produkt), Opera ciągle wydaje się oldschoolowa (choć jest dokładnie przeciwnie) i tak dalej i tak dalej…

Microsoft Edge Experiment: Battery Life

39

30% zniżki na wszystkie naklejki Dbrand

Dbrand polecam wszystkim od bardzo dawna, ale jeśli dotąd się nie zdecydowaliście, to jest super okazja: promocja 30% na wszystkie produkty w ich sklepie!

O czym w ogóle mowa? Firma przygotowuje naklejki na sprzęt (telefony, komputery, konsole…) ze specjalnego materiału, który robi się miękki pod wpływem ciepła i twardnieje w normalnej temperaturze. Z pomocą suszarki możecie więc okleić swoje gadżety idealnie dopasowanym „pokrowcem”.

Sam jestem fanem od dawna. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z mojego Instagrama. Jak widzicie kupuję same czerwone, ale są też np. naklejki z teksturą drewna albo kamienia. Możecie też dowolnie łączyć różne materiały, żeby stworzyć swój indywidualny wzór. Niestety, nie wiem do kiedy trwa promocja, nie znalazłem takiej informacji na stronie.

Shop – dbrand

40

Amazon prezentuje nowego Kindle za $79

Amazon zaprezentował nowy model swojego podstawowego, kosztującego $79 Kindle. Cena nadal zaczyna się od $79, ale jest cieńszy, ma więcej pamięci i… białą wersję.

Jeżeli ktoś ma już Kindle, to raczej nie trzeba mu go reklamować. Jeżeli ktoś nie ma… cóż, to najlepsze urządzenie w swojej kategorii. Po prostu. Nowy model jest śliczny (zwłaszcza w białej wersji) i niedrogi.

Możecie go zamówić bezpośrednio do Polski z Wielkiej Brytanii, ale musicie wtedy wybrać nieco droższą wersję bez reklam (opcja „Without special offers”).

Sam mam Kindle Paperwhite, więc ten nie jest mi do niczego potrzebny ale… kurcze, ta biel kusi. Kochany jest.

All-New Kindle E-reader – Amazon

41

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #5

„Poziomkowa” seria „Złych książek” zbliża się ku końcowi! Zanim to jednak nastąpi czeka nas kilka zwrotów akcji i dużo narzekania na zimę.

42

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

43

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

44

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

45

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

46

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

47

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

48

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

49

Podcast o tym, żebyście szli na „Warcrafta”

Od lat jestem wielkim fanem „Warcrafta”, Kasia za to z grą nie miała praktycznie żadnej styczności. Nagraliśmy więc odcinek, w którym mówimy, jak bardzo podoba nam się jej ekranizacja.

50

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img