Relacja na żywo z czytania „Czarnego Księcia” Katarzyny Michalak

Katarzyna Michalak, autorka „Gry o Ferrin”, tym razem napisała powieść erotyczną. To może nam ostro zryć banie.

Z racji dość bezpośrednich opisów czynności seksualnych znajdujących się w książce relacja jest przeznaczona dla osób pełnoletnich.

„Niesamowita opowieść o zwodniczej miłości, pożądaniu, zdradzie i morderstwie. Galeria mrocznych postaci na ulicach grzesznego i zepsutego Miasta końca wieku. Prawdziwa gratka dla miłośników gorących, namiętnych i niebezpiecznych historii” – tak o tegorocznej powieści naszej ulubionej autorki pisze sam wydawca. Podobno jest gorzej niż źle, więc nie mogłem się powstrzymać przed zorganizowaniem tej relacji.

W kolejce na dokończenie czeka cały czas Gra o Ferrin, ale po trzech częściach tego cyklu muszę trochę odsapnąć. A jeżeli nie wiecie na czym polegają moje blogowe relacje na żywo (nie tylko z czytania), to zajrzyjcie do ich archiwum.

Tak czy siak: zaczynamy dokładnie o 20:00 w tym wpisie. Jeżeli jeszcze tego nie robicie: polubcie mój fanpage na Facebooku, gdzie na pewno jeszcze przypomnę o starcie. Do zobaczenia!

20:00:

Dobra, jest 20:00, więc powoli zaczynamy czytanie… Dodam, że jestem chory. Nie wiem jak to wpłynie na odbiór.

20:01:

Jest odważniej niż w „50 twarzach Greya”, bo tam pierwsza mocna scena erotyczna była jakoś w połowie a tu jest w prologu. Wyślijcie dzieci do łóżek.

20:02:

Prolog polegał na tym, że szła sobie kobieta ciemną nocą, potem przyszedł do niej mężczyzna i wsunął jej palec do pochwy a następnie sztylet w szyję. Serio.

20:04:

Rozdział pierwszy zaczyna się od… tak, zgadliście! Sceny erotycznej! Bohaterka (jakaś inna, bo tamta z prologu została zamordowana) leży przywiązana do łóżka, po czym wchodzi jakiś obcy mężczyzna i zaczyna ją miziać, a kiedy już ma do czegoś dojść to ta się budzi i okazuje się, że jest we własnej sypialni.

Purpurowe jedwabne zasłony spływały z sufitu, unosząc się i falując w powiewach wiatru od otwartego okna. Chłodne powietrze muskało jej sutki, rozpalone czoło, gorącą skórę.

Może ona jest chora i ma gorączkę? Jak na razie poznaliśmy trzy postaci. Dwie były napalonymi do niemożliwości kobietami, jedna: XIX-wieczną wersją Greya.

20:06:

…nie zważając na te ciche protesty, które tak naprawdę były błaganiem o więcej…

O, jasne. Jeśli kobieta protestuje, to tak naprawdę błaga o więcej. To jest to czego powinniśmy uczyć czytelników.

20:08:

Obudził ją własny jęk.

Nie, to tak nie działa.

20:10:

„Jesteś małą, brudną dziwką” – zabrzmiały jej w głowie słowa ciotki, po których wybiegła z pokoju, zaszyła się u siebie i płakała dotąd, aż zmorzył ją sen.

Moment, przecież ona była w swojej sypialni – sprawdziłem dokładnie. Czyli co, przypomniała sobie słowa ciotki, wybiegła z pokoju, wbiegła z powrotem, padła na łóżko i zaczęła płakać?

20:13:

Z dawnego życia pozostały jej tylko bezsensowne zasady, wpajane przez świętoszkowatego, a przy tym zakłamanego ojca, jego długi, które musiała spłacić, i… sny. Sny o mężczyźnie, który miał ją wyzwolić i jednocześnie zniewolić po stokroć.

Skromna, biedna, nieszczęśliwa dziewczyna której jedyną szansą na dobre życie jest spotkanie mężczyzny, bo sama jest nic nie warta – i to najlepiej takiego ze skłonnościami do przywiązywania partnerek do łóżek. A – i jest dziewicą.

Taaa, wszystko jasne, to jest XIX-wieczna wersja „50 twarzy Greya”.

20:16:

Czarny Książę już się nie pojawił. Nie istniał. Na jej, Konstancji Lubowieckiej, szczęście.

Ach, jej!

Katarzyna Michalak zdecydowanie powinna wymyślić lepszy sposób na przedstawianie czytelnikom imion postaci, niż ogłaszanie nam ich przez narratora. Ale nie mam nadziei i jestem pewien, że to nie ostatni raz.

20:20:

Nie wiedziała, że piersi, ukryte pod wysoko zapiętą koszulą, ma kształtne i jędrne, ani za małe, ani za duże, pasujące w sam raz do jej szczupłej sylwetki i… dłoni spragnionego mężczyzny, że talię ma tak wąską, żemężczyzna objąłby ją złączonymi palcami, a nogi, skrywane pod niemodnymi spódnicami, szczupłe i kształtne, aż prosiły o męską dłoń, która gładziłaby aksamitnie gładką skórę na udach.

Idealna kobieta to taka, która jest dobrze dopasowana do kształtu mężczyzny. Poza tym moment, ma „talię ma tak wąską, że mężczyzna objąłby ją złączonymi palcami”?! Czy ona nie ma narządów wewnętrznych?

20:22:

Jeżeli czytacie relację i Wam się podoba, to będzie mi miło jeśli poświęcicie chwilę i klikniecie przycisk Like tu poniżej. Dzięki! :)

20:22:

Ona, Klara Gott, mierzyła wyżej.

Ach, ona!

20:25:

Anka, pokojówka, zapukała krótko do drzwi i jak zwykle nie czekając na ciche „proszę”, weszła do środka. Ogarnęła zdegustowanym spojrzeniem małą, ciasną klitkę, którą jej chlebodawczyni przeznaczyła dla jedynej krewnej. Nawet ona miała ładniejszy pokój.

Dobra, zmieniam zdanie: to nie jest XIX wersja „50 twarzy Greya”. To XIX-wieczny „Harry Potter”, którego bohater zmienił płeć i przeniósł się do świata Greya.

20:27:

ma piękne, szlachetne rysy twarzy (…) mężczyźni oglądali się z niekłamanym zachwytem za ślicznym stworzeniem (…) dziewczyna jest piękna i świeża niczym poranek (…) co za piękne, a jednocześnie nieśmiałe stworzenie (…) dziewczyny o takiej urodzie (…)

BOHATERKA JEST ŁADNA JEŚLI JESZCZE NIE ZAŁAPALIŚCIE.

20:30:

– Ponoć macie dzisiaj z panią Klarą jakieś wyjście. Sukienkę już przygotowałam, teraz pójdziemy się porządnie umyć. Ta mała, podła Lusia już przygotowuje kąpiel. Potem osuszę panience włosy, zaplotę w koronę i pomogę włożyć suknię. Pani Klara specjalnie zamówiła ją u Goldbluma. Spodoba się panience, dam sobie rękę uciąć. Stary Goldblum piękne kiecki szyje.
Tak paplając, Anka zdążyła zaścielić łóżko, przelać wodę z miednicy do wiadra i skierować się do drzwi.

W takim razie musiała pracować niemożliwie szybko albo „paplać” baaaardzo wooolno…

20:33:

O kąpieli, pachnącej kwieciem pomarańczy, w wannie pełnej gorącej wody Konstancja marzyła od dwóch miesięcy. Teraz, mając marzenie na wyciągnięcie ręki, poczuła, że jeśli zaraz nie zanurzy się po szyję w wodzie, zacznie krzyczeć, drapać i gryźć!

Czyżby Konstancja była taką samą bohaterką jak Karolina z „Gry o Ferrin”, czyli reagującą na wszystko – nawet jeśli o tym marzy – fochem i krzyczeniem, że „ja sama”?

20:35:

Uwaga, to nie jest żart: do tej pory w książce pojawiły się sugestie potencjalnych relacji erotycznych pomiędzy główną bohaterką a KAŻDĄ z wymienionych postaci drugoplanowych z wyjątkiem jej ciotki – a łącznie z ogrodnikiem, służącą i ojcem tejże bohaterki.

20:38:

Bohaterka bierze kąpiel w wannie.

Konstancja szybko uniosła nogę i troskliwie podtrzymana przez służącą zanurzyła się w wodzie.

Poświęćcie kilka sekund na wyobrażenie sobie tej sceny. Bohaterka stoi w wannie. Następnie UNOSI NOGĘ i kładzie się w wodzie. Znaczy jak, na jednej nodze? Jak bocian?

20:41:

Służąca pomagająca bohaterce wziąć kąpiel postanawia ją zgwałcić, co OCZYWIŚCIE gdzieś po drodze bohaterce zaczyna się podobać.

Zwinne palce wpełzły między płatki jej płci, dotknęły łechtaczki, wniknęły głębiej, aż po nasadę kciuka.

Łechtaczka i nasada kciuka w tym samym miejscu – co jest zdecydowanie nie tak z anatomią tej dziewczyny.

20:43:

Dziewczyna przygryzła wargi, by nie jęknąć.

Pierwsze przygryzienie warg na stronie 19, w „50 twarzy Greya” było na 30 – Polska górą!

20:45:

To jego język owijał się dookoła brodawki jak wąż, ssąc nienasycenie.

Jestem pewien, że wąż nie ssie niczego podczas owijania się o to.

20:48:

Zatoczyła się w tył, plasnęła tyłkiem o podłogę, zamrugała jak obudzona ze snu trzaśnięciem w twarz i uniosła nic nierozumiejący wzrok na stojącą nad nią dziewczynę.

Jestem przekonany, że gdyby ktoś pośliznął się stojąc w wannie, wypadł z niej i uderzył zadkiem w drewnianą podłogę to reakcja byłaby zgoła inna niż „nierozumiejący wzrok jak po obudzeniu”.

20:51:

Owinięta w duży ręcznik, nieco przetarty na brzegach, biegiem wróciła do swojego pokoju. Padła na łóżko i ukryła rozpaloną twarz w poduszce. Całe ciało bolało ją od niespełnionego pożądania. Całe ciało krzyczało o zlitowanie. O dotyk, o rękę wciśniętą między uda, o…
– Nie! – krzyknęła z płaczem, uderzając pięścią w materac. – Nie jestem taka! Nie jestem małą, brudną dziwką!

Cała ta książka jest o tym, że bohaterka ma straszną, straszną chcicę. O niczym więcej jak dotąd. Serio.

20:53:

Ta suknia! Ona jest wulgarna! Nie założę… Trzask! Uderzenie w twarz przerwało dziewczynie w pół słowa.

„Założę” to akurat całe słowo.

20:55:

Autorka przez pierwsze kilkadziesiąt stron książki próbuje nam przekazać jedną, prostą informację: KAŻDY CHCE PRZELECIEĆ GŁÓWNĄ BOHATERKĘ. Serio, dosłownie każda postać, z wyjątkiem ciotki – która chce z niej zrobić prostytutkę. Nieważne, czy mowa o przypadkowo spotkanym przechodniu, służącej, ogrodniku czy hotelowym lokaju.

20:58:

Przynajmniej dekolt z przodu sięgał pod szyję, a nie do pępka. Dekoltu z tyłu nie widziała, na swoje szczęście.

Bohaterka nie jest świadoma swojej urody (nie wie o niej „bo nikt jej nie powiedział”), bohaterka nie wie jak wygląda z tyłu suknia, którą sama założyła… Czy ona jest niewidoma i ktoś nam o tym zapomniał powiedzieć?

21:00:

Konstancja uniosła ciężkie powieki, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu źródła tej ciszy.

„Źródło ciszy” ogłaszam moim ulubionym absurdem u Katarzyny Michalak zaraz po „odepchnięciu się siłą woli”.

21:02:

Okej, wyjaśnię Wam o co tu chodzi. Bohaterka mieszka w komórce pod scho… tfu, znaczy w ciasnym pokoju u swojej wrednej ciotki, ponieważ jej ojciec wysłał ją do niej na służbę w zamian za spłacenie jego długów. Ciotka ma szczwany plan – chce z niej zrobić prostytutkę. W najlepszym wypadku sprzedając jakiemuś bogatemu szlachcicowi, w najgorszym: wysyłając na ulicę. Tyle, że ta musi być pełnoletnia. Bohaterka znaczy, nie ulica.

W każdym razie obie panie w pewnym momencie trafiają do kasyna, gdzie Konstancja wpada w oko tytułowemu księciu.

21:04:

Nogi się pod nią ugięły. Z całych sił musiała chwycić się oparcia.

Jeżeli bohaterka stoi za krzesłem swojej ciotki opierając się o nie dłońmi to chwycenie go „z całych sił” w żaden sposób nie pomoże jeśli ugną się pod nią nogi.

21:05:

„Nie, to niemożliwe!!!” – zakrzyczał jej umysł. „On nie istnieje! Jest tylko snem!”

Dokładnie to samo myślę o tej książce.

21:07:

– Czarny Książę! – Usłyszała szept jednej z kobiet i niemal zemdlała. Bo oto mężczyzna z jej snów stał w szeroko rozwartych drzwiach, wodząc po sali spojrzeniem pana i władcy.

Zaraz, moment. Dziewczyna śni o postaci Czarnego Księcia, dokładnie tak go nazywając, który – jak wynika z kontekstu – jest osobą znaną i poważaną w Mieście, ale nagle okazuje się, że tak naprawdę nie wie o jego istnieniu.

21:09:

Swoją drogą, dobrze zrozumieliście – miejsce akcji to miasto Miasto. To najlepszy pomysł Katarzyny Michalak od czasu nazwania dalekiego świata Światem Światów.

21:12:

Odziany w czarną koszulę i czarne, obcisłe spodnie, wysoki, szczupły, o pięknych rysach twarzy, kruczych, lekko falujących włosach opadających na kark, oczach tak ciemnych, że wydawały się granatowe, i spojrzeniu bystrym niczym polujący jastrząb.

Ej, coś mi to przypomina…

Młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie.

A tak. Czarny Książę to Grey.

21:14:

Wąski pas, szerokie ramiona i umięśnione uda zdradzały siłę fizyczną. Nikt nie wątpił, że równie silny ma charakter.

Dlaczego? Bo jeżeli ktoś jest fizycznie silny to ma też silny charakter? Czy dlatego, że autorka nie miała pomysłu jak nam to pokazać inaczej, niż po prostu napisać bez żadnego uzasadnienia?

21:17:

Dziewczynie pozostało modlić się, by mężczyzna minął stolik, nie zwracając na nią uwagi, a jeśli już, to żeby przysiadł się do grających.

Przypominam: mowa o mężczyźnie jej marzeń o którym śni co noc. Ogólnie póki co nie mam pojęcia, czego Konstancja chce w życiu, bo daje absolutnie sprzeczne sygnały na temat absolutnie każdej rzeczy, która jej się przytrafia (co sprowadza się póki co niemal wyłącznie do przygód erotycznych).

21:20:

W piersiach zabrakło tchu. Serce zamarło w pół uderzenia.

Znaczy co, umarła? Koniec?

21:22:

Jedyne, co w tej chwili żyło w ciele dziewczyny, to pulsujące ciepło tam, w dole.

Że co? :D

21:25:

On zmierzył ją leniwym spojrzeniem od ukrytych pod suknią nóg, przez rysujące się pod obcisłą tkaniną piersi, aż pod odsłonięte ramiona i splecione w koronę włosy.

Przypominam, że stała ZA KRZESŁEM. Czyli albo Grey (czy jak mu tam) ma wzrok Supermena, albo obszedł ją dookoła.

21:27:

Ale w tym spojrzeniu czaił się również mrok. Ostrzegał i groził: „Uciekaj, póki czas. Póki masz szansę uciec”. Konstancja nie miała tej szansy.

To miała czy nie miała?

21:29:

Nogi nie słuchały spanikowanego umysłu. Słuchały oczu mężczyzny.

Że co? :D

21:32:

Pociągnął ją lekko ku sobie, by wyszła zza krzesła i ukazała mu się w pełnej krasie.

Czyli jednak oglądanie jej od stóp do głów za pomocą wzroku Supermena nie było „w pełnej krasie”?

21:35:

Straciła jedyną okazję na poznanie mężczyzny ze snów.

Dopiero co modliła się, żeby nie zwracał na nią uwagi.

21:37:

Od teraz dla ułatwienia będę nazywał Maksa, Czarnego Księcia „Greyem” – bo to w zasadzie dokładnie ta sama postać.

21:40:

Dopiero ponaglający głos jednego z mężczyzn: – Anastazjo, czekamy na ciebie! – sprawił, że dziewczyna nazwana Anastazją dołączyła do towarzystwa.

Ach, ona!

Hehe, autorka jest tak bardzo przywiązana do tego sposobu przedstawiania imion postaci, że korzysta z niego nawet jeżeli już poznaliśmy imię postaci w inny sposób.

21:42:

Dla jednego uśmiechu, jednego spojrzenia szarych oczu o przenikliwym, niemal drapieżnym spojrzeniu każda, jedna w jedną, poszłaby na koniec świata i z powrotem. On jednak nie wykorzystywał tej władzy, mając inną kochankę…

Inną niż co…? Władza? Miał inną kochankę niż władza?

21:45:

Mężczyzna siedział w głębi sali, tam gdzie niemal nie dochodziło światło. W mroku błyszczały tylko te bystre, uważne oczy. Stanął naprzeciw niego, ukłonił się. (…) Tamten kiwnął głową i zapytał bez zbędnych wstępów. (…) Serce znów podeszło mu do gardła.

Ciężko czyta się scenę z udziałem dwóch bohaterów, jeśli każdy jest przez narratora określany jako „on” i nic poza tym.

21:48:

Ktoś mniej uważny odnalazłby w nich jedynie niewinność i smutek, ale on, Paul de Bries, zauważył coś jeszcze.

Ach, on!

21:50:

W Mieście Grzechu nic nie było stałe i pewne.

Czy pełna nazwa miasta Miasto to miasto Miasto Grzechu? :D

21:53:

AaaaAaaAAAAaa!!!

Palce ciotki – jak ona może! – dotykały intymnego wnętrza, wsuwały się głębiej, by zaraz się cofnąć. Konstancja, stojąc nieruchomo ze wzrokiem wbitym w ścianę naprzeciwko, próbowała powstrzymać łzy i… podstępną, rodzącą się w głębi trzewi rozkosz.

W tej sytuacji ciotka przestała być wyjątkiem i w książce nie ma już żadnej postaci, która nie chce albo nie próbuje przelecieć głównej bohaterki. Oraz: bohaterka jest tak napalona, że podnieca ją nawet jej własna, stara, brzydka, znienawidzona ciotka.

21:55:

Konstancja jęknęła z udręką i poczęła wyrzucać biodra do przodu raz po raz, zupełnie już nie panując nad ciałem. Trzask!

Oj…

Siarczysty policzek otrzeźwił ją w sekundę.

A, myślałem, że to co innego…

21:57:

Ty suko w rui! Wystarczy wsadzić ci rękę między nogi, byś wystawiła dupcię i pozwoliła się brać!

Pomijając język używany przez ciotkę, to w zasadzie mniej-więcej to samo jak dotąd powiedziała nam o bohaterce autorka książki.

22:00:

Nie, serio, żebyście nie myśleli, że blefuję, zacytuję Wam nieco dłuższy fragment. Otóż: w domu pojawia się krawiec, który ma uszyć suknię dla Konstancji.

Stary człowiek mlasnął językiem o podniebienie na widok spłonionej piękności, popatrującej na niego nieśmiałym chabrowym spojrzeniem. Złociste włosy spływały w miękkich falach aż do niespotykanie szczupłej talii dziewczyny. Jędrne piersi, wyraźnie rysujące się pod cienką koszulą, unosiły się w spiesznym oddechu. Piękne, pełne usta rozchyliła lekko, zupełnie bezwiednie przeciągnąwszy po nich językiem, i w tym momencie Jonas Goldblum poczuł, że budzi się jego starcza kuśka. Spodobało mu się to.

ZA KAŻDYM RAZEM kiedy w książce pojawia się jakiś nowy bohater otrzymujemy opis tego, jak seksowna jest ta dziewczyna i jak bardzo wszystkich wokół podnieca. O jej „jędrnych piersiach” i „szczupłej talii” w ciągu pięćdziesięciu stron przeczytałem ze dwadzieścia razy.

22:03:

Suknia ma ukazywać wszystko to, co lubią pieścić oczy mężczyzny, ale nie ukazywać niczego. Jasno się wyraziłam?

Eee, technicznie te dwa wymagania są sprzeczne.

22:05:

Jego siostra, Anastazja, niewiele starsza od ciebie, ty memło, jeździ konno, strzela nie gorzej od Romanowa i potrafi się postawić każdemu! Masz się jej dobrze przyjrzeć na balu i wziąć z niej przykład.

Idę o zakład, że prędzej czy później dostaniemy scenę erotyczną pomiędzy Konstancją i Anastazją.

22:07:

Klara wyciągała do niej dłoń, ozdobioną wielkim, wulgarnym pierścieniem.

Hę? To znaczy co, był w kształcie penisa?

22:10:

Dom został zasypany listami a bohaterka dostała lepszy pokój od swojej wrednej ciotki, żeby poczuła się wdzięczna i robiła co jej się każe. Nie, to nie jest Harry Potter w wersji kobiecej.

22:12:

Bohaterka miała właśnie scenę erotyczną w wersji solo, czyli nawet ona sama wypada z listy ludzi, którzy nie chcą jej przelecieć.

22:15:

Udzielny władca Miasta, książę Maksymilian Romanow, mógł robić, co mu się żywnie podobało.

Chwila, czyli Grey jest władcą miasta Miasto a mimo to bohaterka nie miała o nim pojęcia i myślała, że jest wytworem jej wyobraźni?

22:16:

Czarne oczy uważnie mierzyły napływającą falę gości.

Nie żebym się czepiał, ale ostatnio były granatowe.

22:18:

Nagle, dotąd zrelaksowany i spokojny, zacisnął palce na poręczy schodów, aż pobielały mu knykcie.

Przed chwilą stał na galerii. Czyli co, podbiegł szybko do schodów, żeby spontanicznie zacisnąć palce na poręczy?

22:21:

Omiótł uważnym spojrzeniem tłum gości, po czym potoczył wzrokiem po galerii i od razu zauważył stojącego w cieniu filaru księcia Romanowa. Ten, z rękami splecionymi na piersiach, patrzył wprost na inspektora.

Czyli jednak jest na galerii i nie zaciska palców na poręczy schodów? Gubię się.

22:23:

Inspektor prowadzący śledztwo w sprawie morderstw – Paul – i Czarny Książę – czyli Grey – rozmawiają sobie o najnowszej ofierze.

Zamordowana ostrym narzędziem wbitym w kark Bardzo precyzyjnie wbitym. Żaden nożownik nie bawi się w takie subtelności. Szybka śmierć bez rozlewu choćby kropli krwi…

Ta scena była opisana w prologu. Morderca trzymał palce jednej dłoni w strategicznym punkcie między nogami swojej kochanki a drugą bawił się jej włosami. Jednocześnie był w stanie wbić jej sztylet w kark w ten sposób, że nie krwawiła. Czy tylko mnie się wydaje, że to fizycznie nie jest możliwe?

22:25:

Dziewczynę odprowadzały głodne spojrzenia arystokratów i pełne zawiści spojrzenia ich towarzyszek.

To jest ta sama konwencja co w „Grze o Ferrin”, czyli wszystkie postaci oprócz głównej bohaterki należą do jednej z dwóch grup: napalonych na nią facetów i wrednych, zazdrosnych o jej urodę bab.

22:28:

Wszyscy ludzie w mieście Miasto myślą wyłącznie o seksie. Serio. To nie jest Miasto Grzechu, to jest Miasto Napalonych. Bohaterka wchodzi na salę balową: wszyscy faceci myślą jakby ją tu przelecieć. Bohaterka jest u krawca: krawiec myśli jak ją przelecieć. Bohaterka bierze kąpiel: służąca próbuje ją przelecieć.

22:32:

Madlaine de Muriel w ostatnią noc swego krótkiego życia bawiła się w jednym z twoich klubów. Zakazanym Owocu.

Książę będący władcą miasta jest jednocześnie właścicielem sieci nocnych klubów. No bo dlaczego nie.

22:34:

– Te cztery młode dziewczęta łączy nie tylko śmierć od ostrza wbitego w kark, ale i twoja osoba, Maks – odparł cicho de Bries. – Wybacz, ale muszę cię aresztować.

Ja wiem, że to XIX wiek i nieokreślony kraj napalonych ludzi, ale nie wydaje mi się, żeby można było ot tak aresztować jego władcę bez żadnych poszlak (bo sam fakt, że ofiary chodziły do tego samego klubu równie dobrze może wskazywać jako sprawcę dowolnego pracownika tego klubu, dowolnego jego bywalca albo dowolną osobę mieszkającą w okolicy).

22:37:

W serca mieszkańców Miasta wkradł się strach. Nie wierzyli już nikomu, popatrując nieufnie na służbę, stajennych, sąsiadów, kupców, lecz w szczególną niełaskę popadli cyrulicy, lekarze i fryzjerzy. Ci wszyscy, którzy mieli na co dzień do czynienia z ostrymi narzędziami, a co ważniejsze: potrafili z nich korzystać.

Dopiero przy piątej ofierze. Przy poprzednich czterech, jak rozumiem, nikt się nie przejmował.

22:40:

Do późna w nocy czekała, aż ciotka i służba usną, po czym otuliła się od stóp do głów ciemnym płaszczem, który za dnia ukryła pod łóżkiem, i wymknęła przez uchylone okno wprost na ciemną, cichą ulicę. Promenada była pusta. Miasto bało się nieuchwytnego mordercy.

Brzmi jak dobry moment na nocny spacer samotnej kobiety.

22:42:

Nocne bieganie Konstancji po mieście Mieście przerwał tajemniczy mężczyzna, który tak ją przestraszył, że ta zemdlała. Obudziła się w posiadłości Greya.

– Coś ty, na Boga jedynego, robiła nocą sama na ulicy?! – wykrzyknął cicho. – To mógł być on, zabójca, a nie mój gwardzista! Dokądś szła, szalona, nierozważna dziewczyno?!

Czyli mam rozumieć, że gwardzista Czarnego Księcia chodzi nocami po mieście i zaczepia przypadkowe kobiety? Czy to należy do jego obowiązków zawodowych?

22:44:

Grey odprowadza bohaterkę do domu.

Zeskoczył nagle, pozostawiając Konstancję na końskim grzbiecie, po czym ujął wodze i zaczął prowadzić zwierzę za sobą. Dziewczynie nie pozostało nic innego, niż utrzymać się w pionie i… patrzeć na gibką sylwetkę idącego przodem mężczyzny.

Wyglądałby strasznie kretyńsko idąc tyłem.

22:46:

Poszukiwania seryjnego mordercy trwają.

– Co za skurwiel – warknął inspektor do siebie – Zabija tą samą metodą, biorąc taką samą pamiątkę.

Eee, no tak, na tym polega bycie seryjnym mordercą.

22:48:

Trwa sekcja zwłok.

– Masz coś?
– Nic szczególnego. Odrobina naskórka, ale nie wygląda to na ślady
walki, raczej namiętności.

Nie znam się szczególnie na tym temacie, ale jak po kawałku naskórka spod paznokcia ofiary rozpoznać, czy znalazł się tam w efekcie walki czy namiętności?

22:50:

Konstancja spotyka inspektora po raz pierwszy.

Patrzyła na wyprostowaną, muskularną sylwetkę mężczyzny, na wspaniale skrojony czarny surdut, który miał na sobie, silne uda rysujące się pod wąskimi, czarnymi spodniami, półdługie, czarne włosy opadające na kark i… czuła w podbrzuszu zdradziecki żar, leniwie podążający w górę.

A co jeżeli wszystkie postaci w tej książce to koty i akurat mają ruję? To jedyne wyjaśnienie tego, że każdy chce się z każdym przespać.

22:52:

Nie dziwił się przyjacielowi, że ten zainteresował się tą pięknością. On sam chętnie…

Mówię Wam.

22:55:

Dobra, w tym miejscu kończy się rozdział piąty i my również zakończymy dzisiejszą relację. Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Przejdźmy więc do mojej opinii na temat całej książki. Nie wiem, czy powyższe opisy to oddają, ale jest straszna. Koszmarna. Nawet nie przez to, co w niej jest – tylko przez to, czego w niej nie ma. A nie ma sensu.

Kiedy czytałem „50 twarzy Greya” myślałem, że autorka pobiła rekord powtarzania w kółko tych samych opisów postaci. Non stop czytałem, że bohater jest nieziemsko przystojny i tajemniczy. Tymczasem mamy nowego faworyta: Katarzyna Michalak mniej-więcej raz na cztery strony raczy nas opisem tego, jak seksowna jest Konstancja, jak szczupłą ma talię i jak krągłe piersi.

To raz. Dwa, że akcja książki odbywa się w jakimś dziwnym, alternatywnym świecie, gdzie mieszkają wyłącznie napaleni ludzie. Wszyscy próbują wszystkich przelecieć a każda – dosłownie, każda – postać męska spotykająca bohaterkę natychmiast zaczyna się zastanawiać jak dostać się do zawartości jej majtek.

Ona sama zresztą nie jest lepsza. Ja rozumiem, że osiemnastoletnia dziewica może być niewyżyta w jakiś sposób, ale do niej non stop ktoś się dobiera, a ona mimo początkowych protestów zaczyna czerpać z tego przyjemność, ale ostatecznie do niczego nie dochodzi. Niezależnie, czy jest to książę, inspektor, służąca, jej ciotka czy koń. Serio, koń też.

Bo wiecie, „Gra o Ferrin” była sztampowym, słabo napisanym fantasy z papierowymi postaciami. Tu jest mniej-więcej to samo (zamieńcie „fantasy” na „kryminał”), tylko dodatkowo non stop dostajemy równie nudne, sztampowe, nieuzasadnione fabularnie sceny erotyczne. Do tego mam dziwne wrażenie, że autorka naczytała się „50 twarzy Greya” przed pisaniem. Jeśli tak, to byłoby to nawet zabawne, bo Grey jest chamską zrzynką ze Zmierzchu, co sprawia, że mamy do czynienia ze… zrzyncepcją?

W każdym razie: ja tutaj kończę, dzięki, że byliście ze mną. Do zobaczenia przy okazji kolejnej relacji!

Ciąg dalszy w części drugiej

01

Podcast #43: Czy działalność charytatywna to obowiązek?

W dzisiejszym odcinku podcastu nie tylko pochylamy się nad tematem pieniędzy, ale do tego jeszcze nie są to nawet nasze pieniądze.

02

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase,…

03

Statystyka to nie kłamstwo – po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

04

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską…

05

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

06

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

07

Podcast #42: Wojna podcasterów, czyli nasza dyskusja o „Civil War”

Najnowsza część „Kapitana Ameryki” wywołuje taki efekt, że wszyscy chcą o niej gadać, gadać i gadać. Więc skoro mamy podcast, to gadamy.

08

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

09

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

10

Podcast #41: Czy warto iść na studia?

W dzisiejszym odcinku zadajemy sobie pytanie, które prawdopodobnie zadaje sobie każdy, kto w ciągu ostatnich dni zmagał się z egzaminem maturalnym. Starsi zadają sobie to pytanie…

11

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

12

Podcast #40: Konserwy i inne wstydliwe wyznania

Guilty pleasure. Każdy jakieś ma, nikt nie chce się przyznać, bo na tym w sumie to polega. Dlaczego przyjemność sprawiają nam rzeczy, do których lubienia wstydzimy…

13

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany…

14

Listy do Pawła #2: Niezawodny sposób na trądzik

Przed Wami kolejny odcinek „Listów do Pawła” – programu, w którym adresuję problemy młodzieży z kolorowych magazynów. Zapraszam!

15

Podcast #39: Podcast o kotach, jeżach i historii Żydów polskich

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny. Jak niemal każdy zresztą. Tym razem jednak znajdzie się w nim wszystko to, czego do tej pory brakowało.

16

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #3

Na YouTube znajdziecie kolejną, trzecią już część analizy „Roku w Poziomce” Katarzyny Michalak!

17

Listy do Pawła #1: Dramat nastolatki – jej chłopak jest botem w CS!

Sprawdźcie pierwszy odcinek mojej serii na YouTube, w trakcie którego odpowiadam na trudne pytania z „Bravo” (i nie tylko).

18

Podcast #38: Kasia napisała książkę

Tytuł wyjaśnia w zasadzie wszystko: Kasia napisała książkę i o tym rozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu.

19

Dlaczego „Warcraft” prawdopodobnie będzie złym filmem?

Jestem wielkim fanem „Warcrafta” i jak na szpilkach czekam na premierę jego ekranizacji. Jednocześnie jestem przekonany, że obiektywnie nie będzie to zbyt dobry film. Widzę ku temu…

20

Prosto z Pyrkonu: cała prawda o cosplayerach

W ramach mojej wizyty na Pyrkonie nagrałem w sumie 1,5 godziny materiału na Facebooku. Tu znajdziecie 5-minutowe podsumowanie moich „wywiadów” z cosplayrami.

21

Podcast #37: Łotry dwa, czyli o dubbingu i tłumaczeniach

Dubbing. Jedni go chwalą, inni nienawidzą. Dubbing jest jak jak Batman. Czy jest bohaterem, którego to miasto potrzebuje?

22

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #2

Ukazał się drugi epizod serii „Złych książek” na temat bestsellerowej powieści Katarzyny Michalak i zarazem jeden z moich ulubionych. Sprawdźcie koniecznie.

23

Podcast #36: Świt sprawiedliwości

Dziś 1 kwietnia, więc z jakiegoś powodu nagraliśmy zupełnie normalny, zupełnie poważny odcinek. No dobra: na tyle poważny na ile poważnie można mówić o „Batman v…

24

Czekam na Eurowizję!

Eurowizja to impreza, która z jednej strony ma niesamowitą oglądalność, ale z drugiej jest uważana za symbol kiczu, taniochy i obciachu. Zupełnie niesłusznie. Ja już nie mogę się doczekać!

25

Recenzja: „Batman v Superman”

Wróciłem właśnie z kina po obejrzeniu „Batman v Superman” i natychmiast siadam do recenzji. Chcę to mieć za sobą i jak najszybciej zapomnieć o tym filmie.

26

Podcast #35: Życie bez Facebooka

Do nagrania dzisiejszego odcinka podcastu zainspirował nas… mój ban na Facebooku. To znaczy: Mark Zuckerberg dał mi bana za „niezgodne z zasadami nazwisko”.

27

Jedna z najlepszych funkcji iPhone i Maca, z której prawdopodobnie nie korzystasz

Dziś będzie o czymś bardzo prostym – a przynajmniej tak mi się wydawało. Korzystam z tej funkcji codziennie, ale kolejne osoby robią wielkie oczy, kiedy podrzucam…

28

Ależ Apple dziś przynudzało…

„Co oni w zasadzie dziś pokazali?” było pierwszym, co nasunęło mi się na myśl po zakończeniu dzisiejszej prezentacji Apple.

29

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #1

W końcu nadszedł ten moment: w najnowszych „Złych książkach” mierzę się z powieścią obyczajową Katarzyny Michalak… choć momentami brzmi to jednak jak science fiction.

30

Podcast #34: Specjalnie dla fanów

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o zjawisku fanservice, polegającym na umieszczaniu w popkulturze treści, których jedynym celem jest zadowolenie fanów.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img