Relacja na żywo z czytania „Gry o Ferrin”, część trzecia

Odpocząłem nieco psychicznie i czuję, że jestem gotowy na ciąg dalszy przygód Karoliny w Australii.

Jeśli nie wiecie o co chodzi, już wyjaśniam. Raz na jakiś czas robię na blogu relację na żywo z czytania jakiegoś wiekopomnego dzieła literatury. Przez dwa ostatnie odcinki tego cyklu męczyłem się z bardzo, bardzo złą książką fantasy, zatytułowaną „Gra o Ferrin”.

Tutaj znajdziecie pierwszą część mojej przygody a tutaj – ciąg dalszy. Dziś, punktualnie o 20:00, biorę się za dalsze czytanie i będę Wam na żywo opisywał moje wrażenia.

Dlatego wieczorem przygotujcie sobie kawkę i nastawcie się na serię zaskakujących cytatów z tego dzieła literatury. Jeżeli jeszcze tego nie robicie: obserwujcie mnie na Facebooku, gdzie na pewno jeszcze przypomnę o tym evencie.

17:28:

Relacja ruszy dokładnie o 20:00 – do zobaczenia!

20:00:

Szybkie przypomnienie tego, na czym skończyliśmy w ostatniej części. Bohaterka trafiła do fantastycznego świata i nie ma pojęcia dlaczego. Mimo to wszystkim wokół wydaje się bardzo ważna i w związku z tym każdy napotkany mężczyzna próbuje w jakiś sposób ją posiąść (w różnych znaczeniach tego słowa). W końcu jeden z nich, elf Reiken, przywozi Karolinę na dwór lokalnej władczyni zwanej Najwyższą.

20:02:

W rozmowach z ordynatorem Karolina przynajmniej wiedziała, czego się spodziewać. Niczego dobrego, tak jak tu – westchnęła.

Czyli chwila, w jednym zdaniu dowiadujemy się, że rozmowy z ordynatorem są łatwiejsze niż to spotkanie bo przynajmniej wiadomo czego się spodziewać – a w kolejnym, że w sumie to tu też wiadomo. To na czym polega różnica?

20:05:

W tym momencie spłynął na nią znajomy spokój. Tak było, gdy wzywano ją do wypadku: strach dławiący gardło, zwijający żołądek w ciasny węzeł, a potem cudowny, błogosławiony spokój i jasny umysł skoncentrowany na walce o ludzkie życie.

No wiecie, ten relaksujący moment, kiedy ubabrani we krwi reanimujemy kogoś w jadącej 120 na godzinę karetce.

20:08:

Hej, bohaterowie tej książki sami krytykują deusexmachinową konstrukcję fabuły:

Przypadkiem? Bliżej nieznana mi Lecząca, a ja znam wszystkie moje Leczące, pojawia się przypadkiem zaraz po ataku darrakijskich wojsk, przypadkiem w pobliżu terytoriów przez te wojska zajętych i przypadkiem spotyka w Lesie Tysiąca ambasadora Ferrinu?

20:11:

Wiecie jaki jest problem z tą książką? Przeczytajcie ten fragment.

Może by tak pomieszać szyki Ferrinowi i sprzątnąć sprzed nosa smakowity kąsek? Tylko co z nią zrobić? Zabić? Za wcześnie. Przecież o nią toczy się gra. Ale mogła przybłędę nauczyć pokory. O tak. Dwadzieścia batów za użycie Zakazanej Mocy to niewielka kara. Nawet Reikan nie będzie mógł protestować.

Jestem w 1/4 „Gry o Ferrin” i nadal nie mam pojęcia co to wszystko znaczy. Zostaliśmy wrzuceni w jakiś fantastyczny świat w którym odbywa się jakaś polityczna gra, ale nie znamy jej zasad i nie wiemy o co chodzi, więc nie jest ona w stanie wzbudzić żadnych emocji. Bohaterka nie wie co się dzieje i jest prowadzona to tu to tam przez postaci, których celów ani wzajemnych relacji nie rozumiemy.

20:13:

Nienawiść pochłaniała jej uwagę. Nienawiść rozlewająca się po całym ciele. Dająca poczucie siły, mocy – nieznanej Karolinie, ale znanej za to Anaeli.

O albo to, bohaterka jest raz nazywana Karoliną a raz Anaelą. To niby jakieś jej drugie ja, ale nikt nam nie wyjaśnia o co chodzi, skąd się wzięło i dlaczego, więc w efekcie nie mamy pojęcia o co do cholery chodzi.

20:17:

Bohaterka z jakiegoś (w sumie nie wiadomo jakiego) powodu nie spodobała się władczyni, w związku z czym ta wrobiła ją w używanie złej magii. Teraz Karolina trafiła do aresztu. Wtem ktoś zatyka jej usta.

– Ciii, to ja – usłyszała szept Reikana. – Nie krzycz, to cię puszczę. Dobrze? Dobrze?! – zapytał nagląco.
Pokiwała gorliwie głową. Cofnął dłoń. Nabrała powietrza, by krzyknąć co sił w płucach, ale zakneblował ją powtórnie.

Wklejam Wam ten fragment, bo idealnie ilustruje tę postać. Karoliny znaczy. Nie ma żadnego charakteru, nie zastanawia się nad sytuacją w której się znalazła, nie rozważa co powinna zrobić. Jedyne co ma w głowie to krzyczenie i bieganie wokół. Tak jakbym czytał książkę o pięciolatce.

20:19:

Karoliny to nie uspokoiło. Miotała się po celi, próbując znaleźć inne wyjście.

Taa, jestem pewien, że w każdej więziennej celi jest tylne wyjście.

20:22:

– Chciałeś mnie uwalniać, więc uwalniaj!
– Za chwilę, Anaelo. (…) Cofnij się pod ścianę! – nakazał dziewczynie, a gdy ta nawet nie drgnęła, powtórzył głosem nieznoszącym sprzeciwu: – Cofnij się, natychmiast!
Już miała zaoponować, ale Reikan chwycił ją za ramię i po prostu odepchnął pod drzwi.

Podsumujmy: bohaterka trafiła do cuchnących lochów zamku, którego władczyni jej nienawidzi, znajdującego się w obcym świecie do którego się przez przypadek teleportowała. Co robi? Zachowuje się jak małe dziecko, krzyczy na jedynego gościa, który chce jej pomóc a gdy ten w końcu próbuje ją uwolnić to bez żadnego powodu postanawia nie wykonywać jego poleceń.

Jak to się stało, że ona w ogóle dożyła do tego momentu, będąc tak tępą, bezmyślną i wkurwiającą postacią?

20:25:

W tym momencie portal rozbłysnął oślepiająco, a pomieszczeniem wstrząsnął huk przełamywanej blokady. Kolejny błysk i następujący po nim huk świadczyły, że i druga alderiańska osłona okazała się nieskuteczna. Książę uśmiechnął się z satysfakcją.

Książę wraz z bohaterką dostali się do zamku za pomocą teleportacji, łamiąc jakąś tam magiczną blokadę, co rozzłościło władczynię. Ta sama władczyni po stwierdzeniu, że Karolina jest niebezpieczną czarodziejką opętaną żądzą mordu zamyka ją w celi umożliwiającej ucieczkę w dokładnie ten sam sposób. Seems legit.

20:26:

Nie usłyszała, ale wyczuła echo potężnej eksplozji. Magicznej eksplozji. Ktoś wdarł się przemocą do Alderiany, łamiąc chroniące Twierdzę blokady! Ponownie!

Kto by pomyślał!

20:29:

Wzgardzona Świętość grę rozpoczyna.
Amirin w dłoni Tej-Która-Leczy.
Drugim zostanie Książę Ferrinu
Czarny Tytanian niech będzie Trzeci.
Gdy Słońce wróci, skąd nie ma dróg,
Gdy białe serce z czarnym się połączy
Przed wolą Leddi ugnie się wróg,
Jej mocą Ferrin przetrwa, gra się skończy.

Niniejszym zwracam się z prośbą do autorki, Katarzyny Michalak, aby już więcej nie pisała wierszem. Prozą też nie.

20:33:

Elfy mówią bohaterce, że została zapowiedziana w przepowiedni.

– Z przepowiedni? – zdziwiła się słabo.

W tym momencie panowie recytują jej przepowiednie (zacytowaną przeze mnie wyżej) i wyjaśniają, że to ona jest zapowiedzianą w niej Leczącą. Na to Karolina:

– Zaraz, zaraz – przerwała te zachwyty. – Jaka przepowiednia?

TA O KTÓREJ OPOWIADALI CI PRZEZ OSTATNIE PIĘĆ MINUT KRETYNKO.

20:36:

Musisz odszukać Trzeciego, a potem, zgodnie ze słowami wyroczni, uratować Świat Elfów przed zagładą – rzekł Eleuzis tak lekkim tonem, jakby ratowanie Ferrinów było dla Karoliny chlebem powszednim.

Bezosobowy narrator komentuje absurdy tej książki lepiej niż ja.

20:38:

Proszę wybaczyć, Wasza Wysokość, ale to jakiś obłęd! Skąd mogliście o mnie wiedzieć?

Z PRZEPOWIEDNI KURWA, aaaaaaaaaaaAaaaAAaaaA!!!

20:42:

Ten loch też nie był wytworem przebogatej wyobraźni. Musiała weń uwierzyć, a uwierzyć w loch to znaczy uwierzyć w słowa tych tam, czekających w milczeniu. Uwierzyć w bogów. Uwierzyć w Przepowiednię. I w udział jej, Karoliny-Anaeli, w teraźniejszości i przyszłości tego świata.

Bo jeżeli uwierzymy, że pomieszczenie w którym się znajdujemy istnieje, to automatycznie zaczynamy też wierzyć w bogów z innego wymiaru teleportujących przypadkowych ludzi do fantastycznych krain celem uratowania tychże krain za pomocą magicznych mocy. To przecież logiczne.

20:44:

Bohaterka decyduje, że nie wraca do domu, tylko uratuje świat. W końcu podjęła JAKĄKOLWIEK decyzję w tej książce! Namawia ją do tego, jakżeby inaczej, bezosobowy narrator.

A może właśnie tutaj jest twoje miejsce? Może to o tym świecie marzyłaś przez wszystkie nieprzespane z tęsknoty noce? Może tu, w Świecie Światów, odnajdziesz szacunek dla samej siebie? Czyż nie warto zaryzykować?

Tak więc bohaterka uznaje, że jednak w naszym świecie jest nieszczęśliwa i zostanie w Ferrinie. Po chwili jednak…

Gdyby cioteczka mnie wtajemniczyła, gdyby choć jednym słowem napomknęła, co mnie tu czeka, wolałabym zgnić pod stołem w sierocińcu, niż tutaj trafić.

No do cholery, zdecyduj się w końcu co chcesz zrobić ze swoim życiem!

20:47:

– No cóż. Amrego i Amirin odnajdziesz na ścieżkach przeznaczenia – rzekł sentencjonalnie Eleuzis. – Teraz należy cię inicjować.
– Seksualnie? Za późno – odparła ponuro.

20:49:

Gdybyście mieli jakąś wątpliwość: do celi w której trzymana jest niebezpieczna czarodziejka teleportuje się król elfów, co nie umyka uwadze tutejszej władczyni. Potem siedzi w tej celi przez jakiś kwadrans opowiadając o przepowiedniach i… nikt mu nie przeszkadza. Żadnej straży w areszcie, żadnych żołnierzy wysłanych przez Najwyższą, nic. Serio, na tym etapie nie byłbym zdziwiony, gdyby jednak cela miała tylne wyjście.

20:52:

Karolina odetchnęła głęboko jak przed skokiem na głęboką wodę.

A potem zagłębiła się w głębie koszmarnie napisanych porównań w tej książce?

20:53:

Jej ciało dygotało od mikrouderzeń energii. Wszystko przecież było energią: i myśli, i słowa, i rzeczywistość, i nierzeczywistość. Niezliczone ilości cząsteczek przepływały przez umysł pogrążony w transie.

Jakich cząsteczek, przecież wszystko było energią?

20:55:

Przekaz trwał długo. Nieskończenie długo.

W celi więziennej – i nikt nie przeszkadzał. Bo po co. Kto by tam więźnia pilnował.

21:04:

Karolina mówi do siebie.

– Trafiłaś tam, gdzie chciałaś. Do świata pełnego wspaniałych mężczyzn, gadających koni i tresowanych nietoperzy. W szafie czekają suknie, w jakich zawsze chciałaś biegać, nie szkodzi, że same białe. Co chwila cię ktoś porywa. Skoro jednak już tu jesteś, musisz sprostać własnym marzeniom. Pozwól Karolinie odejść, nie poradzi sobie w tym świecie. Pozwól, by jej miejsce zajęła Anaela.

Czy ktoś na tym etapie jest mi w stanie wyjaśnić, na czym polega różnica pomiędzy Karoliną a Anaelą? To jakieś rozdwojenie jaźni?

21:10:

Anaela, niezbyt przekonana, podniosła łyżkę do ust. Nawet smaczne. Jak kisiel o smaku… hm… niebieskim.

21:16:

Mirella, służąca, informuje bohaterkę, że aby czarodziejka mogła nosić zieloną szatę wymagane jest specjalne pozwolenie, bo to przywilej elfów. Po czym następuje taka scena:

Anaela przerwała Mirelli stanowczym gestem dłoni, po czym wykonała ruch, jakby sięgała do kieszeni. Kciukiem otworzyła klapkę wyimaginowanej komórki, wystukała numer i poczekała na połączenie.
– Cześć, Reikan, to ja, Anaela… Ja też się cieszę, że cię słyszę. Słuchaj, mam prośbę… Wiem, że ty dla mnie wszystko – . mrugnęła porozumiewawczo do oniemiałej Mirelli. – Chcę sobie sprawić zieloną kieckę, wiesz, zieleń pasuje mi do oczu, miałbyś coś przeciwko? Wiedziałam. Słodki jesteś. Ja też cię kocham. Pa! – Cmoknęła nieistniejącą klawiaturę i zamknęła „telefon”. – Załatwione!
– Naprawdę rozmawiałaś z księciem? – wyszeptała Mirella, z nabożną czcią patrząc na pustą dłoń Anaeli. Ta zaczęła się śmiać i śmiała się dotąd, aż Mirella dołączyła do niej, poznawszy się wreszcie na dowcipie.

Ja to muszę czytać.

21:20:

Dobra, przestałem ogarniać. Bohaterka została dopiero co wtrącona do więzienia, a teraz nagle – po magicznej inicjacji – ma własny pokój, służącą, zestaw sukni a do tego jedzenie i alkohol na zamówienie. I nie mam pojęcia jak to się stało, to znaczy: ot, autorka postanowiła ni z tego ni z owego przeskoczyć ze śmierdzącej celi do luksusowego pokoju bo tak jej było wygodnie. To już nawet nie jest deus ex machina, to jakaś paranoja.

21:23:

W czym była wyjątkowa, co w niej było aż tak interesującego, że właśnie w tej dziewczynie, a nie w żadnej innej Władca Ferrinu zdecydował się wyzwolić magię miłości?

To w tej książce też jest „magia miłości”? Oesu, tak jakby Russel T Davies i J.K. Rowling nie dostarczyli nam jej w wystarczającej ilości.

21:35:

– Już o tobie głośno w całej Alderianie – przerwał milczenie. – Dziewczęta z Akademii usiłują farbować włosy na ten oszałamiający kolor. – Bawił się przez chwilę kasztanowym kosmykiem. – Co daje opłakane efekty. Czarodziejki zaś szukają odpowiedniej mikstury, by narzucić podobną iluzję.

Tak, to jest serio rozmowa o tym, że bohaterka wprowadza w królestwie modę na rudy kolor włosów (co samo w sobie absolutnie nie budzi mojego sprzeciwu).

21:38:

Eleuzis swego czasu wiele eksperymentował, między innymi z magią. Mówią, że kyrie to jego sprawka… wiesz, co to są kyrie, mam nadzieję. Nie?

Jak to nie wiesz co to jest Quiddich?!

21:42:

To, czego się przed chwilą dowiedziała, przypominało brazylijską telenowelę.

Książka znowu komentuje samą siebie! Nagle okazało się, że połowa bohaterów otaczających bohaterkę jest ze sobą połączona więzami rodzinnymi.

21:43:

– O co wam poszło? – dociekał Saris. – Wydawało mi się, że jest ci całkiem przyjemnie.
– Ty podglądaczu! Czy nie mam prawa do odrobiny intymności?! – krzyknęła zawstydzona i oburzona zarazem.
– Nie masz.

Pomiędzy bohaterką a lordem Joysellem doszło niemal do stosunku seksualnego na łące, co było obserwowane przez gadającego konia. Serio, co ja czytam?

21:44:

Zaśmiał się bezgłośnie w odpowiedzi.

Próbuję sobie to wyobrazić.

21:49:

No jasna cholera, w tej książce bohaterowie dzielą się na trzy grupy:
– faceci, którzy próbują poderwać główną bohaterkę;
– główna bohaterka;
– inne kobiety, które są zdzirami;

21:51:

Bohaterka znajduje się cały czas na dworze Najwyższej, bo jest skuta magicznymi kajdankami i nie może się nigdzie przenieść. No, chyba, że fabuła wymaga, żeby wymknęła się do oblężonej twierdzy w zupełnie innym miejscu i pomogła walczącym. Wtedy może. Bo tak.

21:53:

To koniec rozdziału i mniej-więcej jedna trzecia książki. Jak pisałem w poprzednich odcinkach – czyta się to koszmarnie wolno. W ciągu jednego posiedzenia przeczytałem połowę „Pięćdziesięciu twarzy Greya” a tutaj po trzech epizodach jestem w jednej trzeciej. „Gra o Ferrin” po prostu męczy. Ale kiedyś to dokończę, serio. Może za rok, może za dziesięć :) Dzięki za czytanie i do zobaczenia przy okazji części czwartej!

01

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #2

W kolejnym odcinku analizy książki „After” możecie się spodziewać przede wszystkim „więcej”. Więcej dramy, więcej emocji, więcej fragmentów pozbawionych sensu.

02

Podcast #58: Kołczing

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o „kołczingu”, „pop-coachingu”, czy jakkolwiek nazwiecie tę traktowaną raczej pejoratywnie mutację coachingu, której nawet faktyczni coache się wstydzą. Skąd to się wzięło? Dlaczego może być potencjalnie niebezpieczne? Co powinno się z tym zrobić?

03

Podcast #57: Fantastyczni podcasterzy i jak ich znaleźć

W dzisiejszym odcinku wracamy do świata „Harry’ego Pottera”. W pierwszej części dyskutujemy o wydanym niedawno scenariuszu sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, w drugiej: o filmowym spin-offie serii w postaci produkcji „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.

04

O dotykaniu Justina Biebera

Internet obiega nagranie ze Snapchata młodej youtuberki, która z nieukrywanym wzruszeniem opowiada o swoim spotkaniu z Justinem Bieberem. Komentatorzy już wieszczą koniec świata.

05

Co to jest gender?

Gender w naszym kraju jest słowem-wytrychem. Pewnej grupie ludzi kojarzy się z wszystkim, co uważają za „złe”. Co to tak naprawdę znaczy?

06

Podcast #56: Zabawa w wojnę

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o wojnie. Konkretniej: o tym, czy można się bawić w wojnę czy jednak nie wypada.

07

Podcast #55: O reklamie w internecie

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o czymś, co prawdopodobne nie leży w sferze zainteresowań większości z Was, ale z całą pewnością w jakiś sposób Was dotyka.

08

Podcast #54: Doktor Strange, Tarzan i klata Benedicta Cumberbatcha

W najnowszym odcinku dołączył do nas Ichabod, by w końcu dostarczyć Wam obiecaną, drugą część rozważań superbohaterskich.

09

Podcast #53: Rant o feminizmie

Dawno nie było żadnego feministycznego rantu, a kolejny odcinek podcastu Zombie vs Zwierz to dobre miejsce na taki show!

10

Podcast #52: Czego powinniśmy wymagać od kina rozrywkowego?

W najnowszym odcinku podcastu staramy rozprawić się z mitem, że od kina rozrywkowego nie możemy niczego wymagać, bo przecież „to tylko zabawa”.

11

Dlaczego parking „dla kobiet” to seksizm?

W poznańskiej galerii Malta znajduje się specjalnie przygotowany parking… dla kobiet. Miejsca na nim są szersze. Bo wiecie, kobiety nie potrafią jeździć.

12

Podcast #51: Dlaczego bawią nas złe filmy?

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, dlaczego czasem lubimy oglądać filmy o rekinach i dlaczego „The Room” i „Pamiętniki z wakacji” są super.

13

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #1

Książka Anny Todd (znanej również pod pseudonimem Imaginator1D) to erotyczny romans dla młodzieży na podstawie fanfiction o zespole One Direction. Co mogło pójść nie tak?

14

Podcast #50: Superheros też człowiek

W dzisiejszym odcinku podcastu pochylamy się nad tematem superbohaterów. Kim tak naprawdę jest superheros? Czy może brać pieniądze za swoją pracę? Czy musi zajmować się ratowaniem świata?

15

Podcast #49: Zwierz, Mysz i reprezentacja

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny, bo to pierwszy epizod „Zombie vs Zwierz”… bez zombie!

16

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

17

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

18

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

19

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

20

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

21

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

22

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

23

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

24

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

25

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

26

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

27

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

28

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

29

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

30

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

31

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

32

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

33

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

34

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

35

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

36

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

37

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

38

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

39

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

40

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

41

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

42

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

43

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

44

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

45

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

46

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

47

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

48

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

49

John Oliver o Brexit

Fragment programu „Last Week Tonight” nagrany kilka dni po referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Prawdopodobnie jedyne wideo na ten temat, które musicie obejrzeć.

Last Week Tonight With John Oliver: Brexit Update (HBO)

50

Nowy wirus na Facebooku przypomina, żeby nie klikać wszystkiego co się widzi

Niebezpiecznik ostrzega:

Uwaga na facebookowe powiadomienia informujące o tym, że ktoś ze znajomych oznaczył Cię w komentarzu. Cześć z nich jest generowana przez zainfekowane komputery Waszych znajomych. Z liczby napływających do nas w tej sprawie zgłoszeń wnioskujemy, że ofiarą facebookowego robaka padła znaczna liczba Polaków, pewnie dlatego, że wirusa wyposażono w całkiem skuteczny mechanizm replikacji.

Teraz najlepsze: żeby zainfekować się wirusem trzeba kliknąć powiadomienie o oznaczeniu w komentarzu, zaakceptować przejście na zewnętrzną (i potencjalnie niebezpieczną) stronę, ściągnąć z niej plik, a potem jeszcze go uruchomić.

Ja wiem, że oznaczenie nas przez kogoś w komentarzu to bardzo, bardzo ważna wiadomość i możemy zrobić bardzo, bardzo wiele, żeby dowiedzieć się o co chodzi… ale czy naprawdę klikniemy w tym celu bezmyślnie każdy link? Czy naprawdę masa ludzi uznała, że sposobem na odczytanie powiadomienia na Fejsie jest pobranie pliku i uruchomienie go?

To dobra okazja, żeby przypomnieć mój tekst o bezpieczeństwie na Facebooku (jego treść w skrócie to „poświęć trzy sekundy na myślenie zanim bezmyślnie klikniesz każdy button”).

Uwaga na nowego wirusa na Facebooku – Niebezpiecznik

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img