Straszą blogerkę sądem, bo zwróciła uwagę na błędy w książce

Raz na jakiś czas ktoś wpada na genialny pomysł cenzurowania blogosfery. Tym razem pewne wydawnictwo uznało, że recenzentce nie wolno zwrócić uwagi na błędy ortograficzne w wydanej przez nich książce. Serio.

Dobra, zacznijmy od początku. Jest sobie blogerka. Blogerka na swojej stronie o chwytliwej nazwie Post Meridiem publikuje recenzję książki „Pamiętnik Diabła” Adriana Bednarka. W recenzji, skądinąd pochlebnej, zwraca uwagę na karygodne błędy wydawcy, Novae Res.

Jeżeli w druku pojawiają się takie słowa jak „przewarzający”, „od stresowanie” czy „masarz”, to coś jest chyba nie tak.

Chociaż nie, czekajcie. „Karygodne błędy” to chyba zbyt delikatnie. No bo sorry – jeżeli w druku pojawiają się takie słowa jak „przewarzający”, „od stresowanie” czy „masarz” (i to nie w kontekście masarni), to każdemu czytelnikowi powinna się automatycznie zapalić lampka z napisem „nigdy już nie kupuj niczego wydanego przez tych ludzi”.

Przede wszystkim jednak: wydawca powinien się w tym momencie zapaść pod ziemię ze wstydu. Kaman, ja bym się zapadł, a jestem zwyczajnym blogerem. Nie wydaję książek z błędami ortograficznymi za 40 zł.

Myślicie, że to koniec tej błazenady?

Nie! Wydawca wpadł bowiem na genialny pomysł, żeby blogerkę ocenzurować. Postraszył ją więc sądem, a ta – jak to często u poczatkujących autorów bywa – postanowiła unikać problemów i wpis usunęła:

Zostałam poinformowana, że jeśli nie usunę tekstu, wydawnictwo wyciągnie z tego konsekwencje prawne. Wiem, że raczej nie mają do tego prawa, ale nie chcę się kłócić, bo moim zdaniem nie jest to gra warta świeczki.

Zastanawia mnie teraz na co oni w sumie liczyli. Że rozejdzie się po kościach? Że Google nie zarchiwizuje rzeczonego tekstu (o, zarchiwizowało)? Że nikogo w całym internecie to nie wkurwi?

Zawsze mnie dziwi to, że mimo lat powtarzania, że w Sieci nic nie znika nadal są ludzie, którzy wierzą, że można kazać skasować dowody swojej niekompetencji i nikt się nie zorientuje.

Zwróćcie też uwagę na bardzo istotny fakt: w przeciwieństwie do słynnej sprawy z Sokołowem sporny tekst nie nosi żadnych znamion oczerniania kogokolwiek. W tamtym wypadku twórca mówił o firmie rzeczy, które były nieprawdą („jak zjesz ten produkt to będziesz świecić w nocy”), w tym mamy tylko opinie i pytania. Autorka nie przedstawia żadnych wziętych z głowy informacji o wydawnictwie ani nie wyciąga żadnych zbyt daleko idących wniosków. Nie wyraża się w żaden sposób o wydawnictwie ani nikogo nie obraża. Pokazuje wyłącznie zdjęcia na których widzimy liczne błędy i przekazuje swoją opinię na ich temat. Lećmy dalej.

Myślicie, że to koniec tej błazenady?

Nadal nie! Po tym jak środowisko zaczęło interesować się tematem wydawnictwo uznało jak widać, że to nadal nie jest dobry moment na przeproszenie i przyznanie się do tego, że dali dupy. Pani Dorota Konkel, której serdecznie współczuję występu w takiej roli, postanowiła udzielić wywiadu w którym wyjaśniła stanowisko firmy. Czy też raczej: wkopała się jeszcze głębiej. Odsyłam do całości, sam pozwolę sobie zacytować kilka najsmaczniejszych fragmentów.

Blogerka wykroczyła poza ramy recenzji, formułując daleko posuniętą krytykę niezwiązaną tylko i wyłącznie z recenzowanym dziełem literackim, budując niezgodne z prawdą wnioski i dlatego została skierowana do niej prośba o usunięcie recenzji wraz ze szczegółowym uzasadnieniem.

Przeczytałem recenzję dokładnie i nie znalazłem z niej żadnych „niezgodnych z prawdą wniosków” na temat wydania. W ogóle nie ma tam żadnych wniosków na ten temat. Jest tylko zwrócenie uwagi na problem, przykłady i domysły. W treści nie ma żadnych „wniosków niezgodnych z prawdą”.

Dwa: od kiedy wydawca recenzowanej pozycji ustala o czym może a o czym nie może napisać bloger? Istnieją jakieś „ramy” poza którymi można opisującego straszyć sądem? Dopóki recenzujesz kolor okładki to jest ok, ale jeśli zwrócisz uwagę na błędy to nie jest ok?

Ciekawe, czy gdyby książka nie była zdobiona błędami ortograficznymi a autorka pochwaliła wydanie, to też grożono by jej sądem? W końcu: jeśli krytyka wydania „wykracza poza ramy recenzji”, to jego pochwała również. Prawda?

Dalej czytamy:

Można krytykować fabułę, wytykać potknięcia i błędy, swobodnie oceniać tekst oraz szatę graficzną i eksponować swoje subiektywne zdanie dotyczące książki.

Można zwrócić uwagę na szatę graficzną, ale nie można zwrócić uwagi na niechlujstwo Novae Res? Można „wytykać błędy”, ale nie ortograficzne? Można „eksponować subiektywne zdanie dotyczące książki”, ale nie żenującego sposobu jej wydania?

Jednak krytykując w sposób autorytarny na przykład projekt typograficzny trzeba mieć do tego odpowiednie kompetencje.

Po pierwsze: że co kurwa? Po drugie: kto ustala jakie są „odpowiednie kompetencje”? Trzeba mieć jakiś dyplom? Czy do recenzowania samej książki nie są potrzebne kompetencje, ale już do recenzowania „projektu” są? Czy trzeba zdać egzamin? Po trzecie: no do cholery, potrzebne są „odpowiednie kompetencje” żeby wolno było zwrócić uwagę na BŁĘDY ORTOGRAFICZNE w książce? Czy skończenie podstawówki to wystarczające potwierdzenie tychże kompetencji?

Do każdego naszego przedsięwzięcia podchodzimy w dobrej wierze, w tym również do współpracy z blogerami, która w moim założeniu nie powinna sprowadzać się do wylewania pomyj na wydawcę, nawet jeżeli w książce pojawią się niezamierzone usterki stylistyczne czy językowe.

To zdanie oznacza dokładnie to samo co „daliśmy ci książkę do recenzji, więc siedź cicho i nie pyskuj, że zrobiliśmy w niej błędy ortograficzne”, tylko grzeczniej.

My nigdy nie ingerujemy w treść recenzji i w naszym ogromnym ich zbiorze zdarzają się również te niezwykle niepochlebne. Na tym polega wolność słowa, którą szanujemy i w tym zakresie nie jest ona w żaden sposób zagrożona czy ograniczana.

W tym miejscu wszystkie kończyny mi opadły i serio, nie mam siły komentować. To komentuje się samo.

W imię wolności słowa nie można np. kogoś obrażać lub komuś ubliżać.

W tym momencie przeczytałem rzeczoną recenzję po raz trzeci. Jej autorka nikogo nie obraża, w ogóle – nie robi nic z tego, o co oskarża ją pani z Novae Res. Nie wyciąga absolutnie żadnych wniosków, jedynie zwraca uwagę na „żenującą ilość błędów”. „Żenująca ilość” to wyrażenie bardzo subiektywne, do którego zdecydowanie ma prawo. Ba, to działa w drugą stronę – pani udzielająca wywiadu oskarża blogerkę o rzeczy, których ta w żadnym wypadku nie zrobiła.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie całą książkową blogosferę.

To najbardziej eufemistyczny sposób powiedzenia „mamy was głęboko w dupie” jaki kiedykolwiek słyszałem.

Myślicie, że to koniec tej błazenady?

No, tym razem tak. Przynajmniej póki co. Zdecydowanie warto przeczytać cały wywiad podlinkowany wyżej, żeby ogarnąć skalę tego absurdu.

Serio, nie wiem co w takich momentach robić. Po prostu nie chce mi się wierzyć, że ktoś może wyczyniać takie głupoty i tak bardzo nie kumać medium, jakim jest internet. Ba, nawet nie internet – to jest kwestia niezrozumienia czym w ogóle jest recenzja i subiektywna opinia. Życzę serdecznie wszystkim ludziom o takim podejściu do świata, żeby ich biznesy upadły a oni nigdy nie znaleźli pracy innej niż w fast foodzie. Tam będą mogli co najwyżej dyskutować o dopuszczalnych ramach krytyki hamburgera przez klienta (no i straszyć sądem, jeśli nie smakował).

01

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

02

John Oliver o Brexit

Fragment programu „Last Week Tonight” nagrany kilka dni po referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej. Prawdopodobnie jedyne wideo na ten temat, które musicie obejrzeć.

Last Week Tonight With John Oliver: Brexit Update (HBO)

03

Nowy wirus na Facebooku przypomina, żeby nie klikać wszystkiego co się widzi

Niebezpiecznik ostrzega:

Uwaga na facebookowe powiadomienia informujące o tym, że ktoś ze znajomych oznaczył Cię w komentarzu. Cześć z nich jest generowana przez zainfekowane komputery Waszych znajomych. Z liczby napływających do nas w tej sprawie zgłoszeń wnioskujemy, że ofiarą facebookowego robaka padła znaczna liczba Polaków, pewnie dlatego, że wirusa wyposażono w całkiem skuteczny mechanizm replikacji.

Teraz najlepsze: żeby zainfekować się wirusem trzeba kliknąć powiadomienie o oznaczeniu w komentarzu, zaakceptować przejście na zewnętrzną (i potencjalnie niebezpieczną) stronę, ściągnąć z niej plik, a potem jeszcze go uruchomić.

Ja wiem, że oznaczenie nas przez kogoś w komentarzu to bardzo, bardzo ważna wiadomość i możemy zrobić bardzo, bardzo wiele, żeby dowiedzieć się o co chodzi… ale czy naprawdę klikniemy w tym celu bezmyślnie każdy link? Czy naprawdę masa ludzi uznała, że sposobem na odczytanie powiadomienia na Fejsie jest pobranie pliku i uruchomienie go?

To dobra okazja, żeby przypomnieć mój tekst o bezpieczeństwie na Facebooku (jego treść w skrócie to „poświęć trzy sekundy na myślenie zanim bezmyślnie klikniesz każdy button”).

Uwaga na nowego wirusa na Facebooku – Niebezpiecznik

04

Dwayne „The Rock” Johnson prezentuje trailer swojego… kanału na YouTube

Powiedzmy sobie szczerze, gdybyście byli The Rockiem i chcieli założyć kanał na YouTube, to co byście zrobili? Oczywiście, że zadzwonilibyście do prezydenta internetu. To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.

Kanał możecie subskrybować tutaj, ale ruszy dopiero 18 lipca, bo Dwayne musi posprzątać historię w swojej przeglądarce.

The Rock Presents: ASCENDANCE – Official Trailere

05

Xiaomi prezentuje… elektryczny rower (wygląda cudownie)

Nagle zachciałem mieć rower. Mały, uroczy, działa na prąd i składany. Nazywa się Mi QiCYCLE i wyprodukowało go Xiaomi.

Firma zapowiedziała niedawno chęć odejścia od wizerunku producenta telefonów i rozszerzenie działalności na inne obszary technologii. Jednym z nich jest jak widać miejski transport. Rowerek ma kosztować około $450, co nie jest wygórowaną ceną za tego typu sprzęt. Jak na produkt firmy technologicznej przystało, jest połączony z aplikacją w smartfonie, gdzie możemy podejrzeć przejechaną trasę i nasze statystyki.

W środku znajdą się baterie o pojemności w sumie 58 Ah, co pozwala na przejechanie na jednym ładowaniu do 45 km. Oczywiście taki rower nadal wymaga pedałowania (i można na nim jeździć dalej po rozładowaniu), ale wsparcie silnika elektrycznego sprawia, że jeździ się na nim lekko. Niestety, póki co nie wiemy nic o dacie premiery.

Introducing Mi Qicycle Electric Folding Bike@ ¥2999

06

Korzystanie z Chrome jest torturą dla baterii (i jest wideo, które tego dowodzi)

Jasne, ten film jest troszkę tendencyjny, bo systemowa przeglądarka zawsze ma nieco łatwiej, ale fakt jest taki, że Microsoft ze swoim Edge robi naprawdę niezłą robotę.

W ogóle wizerunek przeglądarek internetowych to bardzo ciekawa sprawa, bo często wybieramy je nie ze względu na jakość, tylko właśnie na to, jakie budzą skojarzenia. Firefoksa pamiętamy jako pierwszą „nowoczesną” przeglądarkę (a tak naprawdę jest mocno przykurzony), za Microsoft Edge ciągnie się wizerunek Internet Explorera (a tymczasem to naprawdę niezły produkt), Opera ciągle wydaje się oldschoolowa (choć jest dokładnie przeciwnie) i tak dalej i tak dalej…

Microsoft Edge Experiment: Battery Life

07

30% zniżki na wszystkie naklejki Dbrand

Dbrand polecam wszystkim od bardzo dawna, ale jeśli dotąd się nie zdecydowaliście, to jest super okazja: promocja 30% na wszystkie produkty w ich sklepie!

O czym w ogóle mowa? Firma przygotowuje naklejki na sprzęt (telefony, komputery, konsole…) ze specjalnego materiału, który robi się miękki pod wpływem ciepła i twardnieje w normalnej temperaturze. Z pomocą suszarki możecie więc okleić swoje gadżety idealnie dopasowanym „pokrowcem”.

Sam jestem fanem od dawna. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z mojego Instagrama. Jak widzicie kupuję same czerwone, ale są też np. naklejki z teksturą drewna albo kamienia. Możecie też dowolnie łączyć różne materiały, żeby stworzyć swój indywidualny wzór. Niestety, nie wiem do kiedy trwa promocja, nie znalazłem takiej informacji na stronie.

Shop – dbrand

08

Amazon prezentuje nowego Kindle za $79

Amazon zaprezentował nowy model swojego podstawowego, kosztującego $79 Kindle. Cena nadal zaczyna się od $79, ale jest cieńszy, ma więcej pamięci i… białą wersję.

Jeżeli ktoś ma już Kindle, to raczej nie trzeba mu go reklamować. Jeżeli ktoś nie ma… cóż, to najlepsze urządzenie w swojej kategorii. Po prostu. Nowy model jest śliczny (zwłaszcza w białej wersji) i niedrogi.

Możecie go zamówić bezpośrednio do Polski z Wielkiej Brytanii, ale musicie wtedy wybrać nieco droższą wersję bez reklam (opcja „Without special offers”).

Sam mam Kindle Paperwhite, więc ten nie jest mi do niczego potrzebny ale… kurcze, ta biel kusi. Kochany jest.

All-New Kindle E-reader – Amazon

09

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #5

„Poziomkowa” seria „Złych książek” zbliża się ku końcowi! Zanim to jednak nastąpi czeka nas kilka zwrotów akcji i dużo narzekania na zimę.

10

Gra „Limbo” na Steamie za darmo do jutra

To jest jeden z tych tytułów, w które absolutnie musicie zagrać. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie macie, to głupotą byłoby nie skorzystać. Do jutra na Steamie możecie ją pobrać za darmo w wersjach na Windowsa i macOS. Promocja ma się skończyć około 19:00.

„Limbo” to przepiękna, a zarazem mroczna historia małego chłopca, który wędruje po tajemniczej krainie rodem z koszmaru w poszukiwaniu zaginionej siostry. Wszystko to w cudownej, niesamowicie klimatycznej, czarno-białej oprawie. Sprawdźcie, będziecie zachwyceni.

LIMBO w serwisie Steam

11

Spotify ma 100 mln użytkowników, 30% korzysta z płatnej wersji

Jacek Zięba:

Spotify ujawniło, że z ich serwisu do streamingu muzyki korzysta już ponad 100 milionów użytkowników. Jedynie 30% z nich opłaca comiesięczną subskrypcję, ale liczba 30 milionów osób uiszczających abonament i tak jest wyższa, niż w przypadku Apple Music.

Dla porównania: z Apple Music w ciągu roku z haczykiem zaczęło korzystać 15 mln ludzi – i wszyscy płacą, bo darmowej wersji nie ma. Przy tym mówi to niewiele, bo z jednej strony Spotify ma więcej, z drugiej Apple Music rośnie szybciej, z trzeciej nie wiemy czy ci pierwsi tracą na rzecz młodszego konkurenta (możemy zakładać, że tak, ale w jakim stopniu?).

Apple Music już wkrótce czeka bardzo potrzebny redesign – zapowiedziana ostatnio nowa wersja prezentuje się bardzo dobrze. To może być w całej potyczce bardzo istotne. Na ten moment streaming Apple wygląda w porównaniu ze Spotify na nieprzemyślany i przekombinowany, ale jeśli to się zmieni, to mogą powalczyć o klientów dotychczas wiernych konkurencji.

Z jednej strony jako odbiorcy na tym zyskamy, bo rywalizacja prowadzi do powstawania coraz lepszych produktów, ale z drugiej jej elementem są np. kontrakty z artystami na wyłączność, a to już coś, co utrudnia nam życie.

100 milionów użytkowników Spotify – MyApple.pl

12

Jak zniszczyć firmę jednym postem na Facebooku

Jeśli jakimś cudem Was to ominęło: od rana w internecie i na ulicach odbywa się protest przeciwko rzekomemu zwolnieniu wszystkich pracowników warszawskiego lokalu Krowarzywa po tym, jak założyli związek zawodowy.

13

Sfilmowani o „Warcrafcie” z moim gościnnym udziałem

Na tym etapie powinniście mieć już dość tematu „Paweł Opydo mówi o «Warcrafcie»”, ale jeśli jednak nie, to sprawdźcie mój gościnny odcinek na kanale „Sfilmowani”. Z Dawidem podeszliśmy do sprawy nieco bardziej analitycznie i mniej fanowsko, niż zrobiliśmy to z Kasią w specjalnym odcinku podcastu.

WarCraft: Początek. Recenzja #202 – gościnnie Paweł Opydo!

14

Nie zabierajcie mi polskiej flagi!

Dziś na YouTube coś spontanicznego i nieco bardziej na poważnie niż zwykle. Będzie o tęczy, polskiej fladze i kondycji polskiego hip-hopu (tak naprawdę to to ostatnie nie).

15

„Warszawski sen” w wykonaniu obcokrajowców mieszkających w Polsce

KMAG pisze:

Pomysł na film przedstawił 14-letni Teo Grynberg, który napisał pracę konkursową ukazującą Warszawę oczami osób pochodzących z różnych krajów. Za scenariusz i reżyserię „Warszawskiego snu” odpowiada Maria Margiel, która również nie jest rodowitą warszawianką, bo choć żyje tu od 5 lat, większość życia mieszkała w Izaelu.

Utwór Czesława Niemena „Sen o Warszawie” został użyczony przez spadkobierców artysty, a zaaranżował go Pako Sarr, senegalski muzyk i kompozytor. Klip zrealizowano w ramach konkursu „Młodzi o Warszawie”, którego organizatorem jest Fundacja Instytut Innowacji.

Cudne, obejrzyjcie koniecznie. Strasznie mi się podoba, a nawet nie jestem z Warszawy.

„Warszawski Sen”

16

Google Fonts w nowej wersji

Katalog webowych fontów dostarczanych przez Google wreszcie przestał wyglądać jak strona z roku 2001. Wybieranie kroju literek na nasze strony internetowe jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Polecam zwłaszcza zestawy polecanych fontów – w sam raz, jeśli akurat pracujecie nad typografią swoich blogów.

Google Fonts

17

Podcast o tym, żebyście szli na „Warcrafta”

Od lat jestem wielkim fanem „Warcrafta”, Kasia za to z grą nie miała praktycznie żadnej styczności. Nagraliśmy więc odcinek, w którym mówimy, jak bardzo podoba nam się jej ekranizacja.

18

Seks jest jak robienie herbaty

Jeśli ktoś nie chce herbaty, nie rób mu herbaty, jeśli ktoś jest nieprzytomny, nie wlewaj mu jej do gardła – czyli konsensualny seks wyjaśniony przy pomocy prostej analogii. Świetne wideo z zeszłego roku w nieco odświeżonej wersji, opublikowane przez brytyjską policję.

Tea and Consent

19

Władze Torunia właśnie odkryły internet (są zniesmaczone)

Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia, na temat filmu Maćka Dąbrowskiego o tym mieście:

Film jest nam znany i jak zawsze w takich sytuacjach zostanie zgłoszony właścicielowi serwisu jako naruszający regulamin, wulgarny i uderzający w dobre imię miasta. Pragnę zauważyć, że każda informacja na temat tego filmu czy komentarz z naszej strony jest jego promocją, czego chcemy uniknąć.

Dobra, rozumiem, że stylistyka programu Maćka jest specyficzna, wymaga dużego dystansu i niektórym może się zwyczajnie nie podobać, ale żeby potraktować takie wideo zupełnie na poważnie i jeszcze ogłosić, że będzie się prowadziło w tej sprawie wojnę?! Czy władze Torunia spędzają właśnie swój pierwszy dzień w internecie?

Więcej podobnych wypowiedzi w podlinkowanym niżej tekście. Dowiemy się m.in., że stworzenie kanału podobnej wielkości jest „nietrudne przy dzisiejszych standardach” i że wideo Maćka jest… przewodnikiem po Toruniu stworzonym prawdopodobnie po jednodniowym pobycie.

Kontrowersyjny youtuber o Toruniu. Antyreklama miasta?

20

YouTube wprowadza tablicę w stylu Facebooka

Zawsze mi tego brakowało – tablica na YouTube to pomysł tak oczywisty, że dziwi mnie, że dopiero teraz się za to porządnie zabrali.

21

Intel udaje, że uruchomienie przez nich Instant Articles to coś specjalnego

Bzdurny artykuł dnia dostarcza Digiday. Lucia Moses pisze (tłumaczenie moje):

Różnice pomiędzy sprzedawcami i wydawcami stają się coraz mniej widoczne. (…) Jak dotąd Intel jest jedyną marką, która publikuje treści w formie Instant Articles, ale Facebook nie ma wyraźnych zasad ograniczających korzystanie z narzędzia przez podmioty niebędące wydawcami.

Ehh… Instant Articles to narzędzie, które pozwala na czytanie tekstów ze stron internetowych „wewnątrz” mobilnej aplikacji Facebooka, dzięki czemu ładują się błyskawicznie. Może z niego korzystać każdy, działa to m.in. na moim blogu.

Intel prowadzi po prostu internetowy magazyn o nazwie iQ i uruchomił na nim tę funkcję. Ktoś uznał jednak, że dołączenie kolejnej firmy do milionów stron korzystających z Instant Articles jest mało sexy, więc staje na głowie, żeby udowodnić, że są tam „pierwszą marką”. Dotąd bowiem nie było tam „marek” tylko „wydawcy”. A więc rewolucja!

Autentycznie, to największy bullshit jaki dziś przeczytałem.

Intel becomes the first brand to publish on Facebook’s Instant Articles

22

List otwarty do Pana Boga w sprawie meczu z Niemcami

Make life harder:

Szanowny Panie Boże, piszemy do Pana w sprawie dzisiejszego meczu Polaków z Niemcami. Nie wiemy, czy śledzi Pan piłkę, ale dla nas ten mecz to jak dla Pana Wielkanoc i Boże Ciało w jednym. Niestety, odkąd pamiętamy, mamy nieodparte wrażenie, że od zawsze miał Pan do Niemców słabość.

Nie jestem ani kibicem ani wierzącym, ale podpisuję się pod tym listem obiema rękami. Koniecznie przeczytajcie całość!

List otwarty do Pana Boga

23

Apple pozwoli na ukrywanie systemowych aplikacji w iOS 10

W nowej wersji swojego mobilnego systemu operacyjnego Apple pozbywa się jednego z drobnych, ale upierdliwych problemów – braku możliwości usunięcia domyślnie zainstalowanych programów.

24

CD Projekt rejestruje logo komputerowej wersji Gwinta

Kto by się spodziewał! Twórcy „Wiedźmina” zarejestrowali w urzędzie patentowym logo gry „Gwent: The Witcher Card Game”.

Jeśli nie wiecie, Gwint to fikcyjna gra karciana ze świata „Wiedźmina”. W trzeciej części growej adaptacji przygód Geralta można było nawet kolekcjonować karty i toczyć pojedynki z innymi postaciami. Ta bonusowa zabawa stała się na tyle kultowa, że fani zechcieli porządnej, zbalansowanej, samodzielnej adaptacji.

Teraz CD Projekt zarejestrował logo, które sugeruje, że posłuchali tych głosów. Kategorie których wniosek dotyczy sugerują, że będzie to gra komputerowa dostępna również na urządzenia mobilne. Ja się jaram, bo Gwint ma bardzo fajną mechanikę minimalizującą rolę szczęścia w drodze do sukcesu – gramy kartami wylosowanymi na początku, wiec musimy rozplanować od razu strategię na całą partię. Do tego pojedynki są bardzo krótkie, w sam raz do tego typu adaptacji.

Gwent: The Witcher Card Game – EUIPO

25

Absolutnie doskonała recenzja „X-Men: Apocalypse”

Tak naprawdę powinniście ją przeczytać już po obejrzeniu filmu – w innym wypadku wytykanie jego głupotek nie sprawi Wam tyle radości.

[Apocalypse] choć mówi o zniszczeniu, nowym porządku (facet ewidentnie przeżywa że Egipcjanie nie podbili świata), to jego największa demonstracja mocy polega na budowaniu Piramid. Ja nie chce nic mówić, ale jawi się nam jako zły z lekką architektoniczną obsesją.

Henryku, proszę cię, nie rób tego, czyli o miłości silniejszej niż Apokalipsa

26

Recenzje kakao na Lubimy Czytać

To jest absolutnie doskonała akcja i mam jedynie nadzieję, że portal nie usunie tej strony – to byłaby wielka strata dla ludzkości. Trudno powiedzieć, czy to oddolna inicjatywa czy współpraca marketingowa (pozycję do katalogu dodał niejaki Rychu, nie jest też oznaczona jako reklama), ale jeśli to drugie to tym bardziej czapki z głów. Poczytajcie sobie recenzje. Cudne.

Najwyższa jakość – Cacao DecoMorreno – Lubimyczytać.pl

27

Ubisoft zapowiada zapowiedź „Watch Dogs 2”

Yay! Pierwsza część „Watch Dogs” była tytułem mającym tyle samo ciekawych pomysłów co upierdliwych bugów i oklepanych pomysłów. Liczę, że kontynuacja będzie dla tej serii tym, czym „Assassin’s Creed II” dla historii Altaira: lepszym, dopieszczonym ciągiem dalszym. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.

Na razie mamy teaser, na którym widać… pośladki bohatera? W każdym razie nie ma na sobie absurdalnego płaszcza, a to już plus. Oficjalna prezentacja już w środę o 18:00 naszego czasu.

Explore the future of Watch Dogs

28

Nie lubię, nie umiem, nie chcę tańczyć – i mam do tego prawo

Wróciłem z imprezy z kończynami wyrwanymi ze stawów przez ludzi, którzy chcieli mnie „nawrócić” na taniec, więc postanowiłem napisać o tym parę słów.

29

Świetny koncept iOS 10

Fanowskie koncepty nowości w iPhone z reguły do mnie nie przemawiają. Ich twórcy puszczają bowiem wodze fantazji i prezentują coś, co stanowi raczej ich wymarzoną wersję smartfona, a nie realne pomysły. W tym przypadku jest inaczej: Federico Viticci i Sam Beckett przygotowali świetne wideo zawierające bardzo rozsądne poprawki do iOS.

Sprawdźcie, zwłaszcza, że to ostatni moment na takie zabawy: na konferencji WWDC, 13 czerwca dowiemy się prawdopodobnie jak naprawdę będzie wyglądał iOS 10. Tradycyjnie spodziewajcie się jej podsumowania na blogu.

iOS 10 Concept

30

Podcast #45: Twój patronus jest rybą, czyli Q&A na koniec sezonu

Zgodnie z zapowiedzią tym odcinkiem kończymy trzeci sezon podcastu! Tradycyjnie już mamy dla Was Q&A, do którego pytania mogliście zadawać na Facebooku.

31

Latające doniczki

Sprawdźcie koniecznie ten projekt na Kickstarterze: sam zachciałem nagle hodować roślinki. To lewitująca za pomocą magnesów doniczka, w której można umieścić małe sadzonki – takie, które nie potrzebują zbyt wiele przestrzeni pod ziemią. Powiedzmy sobie szczerze, nie różni się to nijak od zwykłej doniczki, ale po prostu wygląda super.

Zniechęca tylko nieco cena zaczynająca się od $170.

LYFE – Set your plants free

32

Złe książki: „Harry Potter” #1

Najnowszy odcinek „Złych książek” jest dość nietypowy, bo analizuję w nim jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa.

33

Mophie prezentuje obudowę do iPhone z baterią i bezprzewodowym ładowaniem

To jest jedna z tych informacji, w której tytuł opowiada cała historię.

Juice Pack Wireless to nowa wersja obudowy na smartfona z dodatkową baterią od Mophie. Główną nowością jest dodatkowa podstawka do bezprzewodowego ładowania. Całość nie kosztuje mało, bo ceny zaczynają się od $99 i rosną wraz z rozmiarem telefonu (dostępne są wersje na iPhone 6, 6 Plus, Galaxy S7 i S7 Edge), ale całość prezentuje się naprawdę fajnie. Brakuje mi tylko wersji kolorystycznych.

Juice Pack Wireless for iPhone 6s Plus /6 Plus

34

Facebook pokazuje już mapę publicznych transmisji na żywo

Facebookowy mechanizm do transmisji wideo na żywo nie jest może szczególnie rozbudowany, ale szybko się rozwija. Wprowadzono niedawno dość istotną rzecz: mapę pozwalającą podejrzeć, gdzie na świecie możemy coś obejrzeć. Świetnie sprawdzało się to na Periscope więc fajnie, że i tu będzie można śledzić ciekawe, publiczne transmisje.

Facebook Live Map

35

Dlaczego kobiety nie powinny programować?

Oczywiście dlatego, że są kobietami – ale nie wszystkich ten argument przekonuje. W końcu powstał materiał, który dokładniej wyjaśnia sytuację.

Why can’t girls code?

36

Czy sport elektroniczny jest sportem?

Marcin Jakubowski poruszył dziś na Twitterze bardzo ciekawy temat w bardzo głupi sposób: czy e-sport jest sportem?

37

Podcast #44: Nasza dyskusja o 3D w kinie

Jeszcze na dobre nie polubiliśmy 3D w kinie, a już mówi się nam, że 4DX to najlepszy format do oglądania filmów. W dzisiejszym odcinku podcastu dyskusja na ten temat.

38

Podcast #43: Czy działalność charytatywna to obowiązek?

W dzisiejszym odcinku podcastu nie tylko pochylamy się nad tematem pieniędzy, ale do tego jeszcze nie są to nawet nasze pieniądze.

39

Obudowa zmieniająca Apple Watch w… G-Shocka?

Dziś, po kilku dziwnych perypetiach z kurierem (który zadzwonił do drzwi, wszedł, zostawił awizo w skrzynce i sobie poszedł) dostałem moją paczkę z Amazonu. W środku znalazła się obudowa Supcase, zmieniająca Apple Watcha w wyczynowy zegarek w stylu G-Shocków od Casio.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po produkcie za 13 euro nie spodziewałem się zbyt wiele, tymczasem całość wypada naprawdę dobrze. Jasne, w tej cenie nie ma co się spodziewać drogich materiałów (poza metalowymi zatrzaskami wszystko jest zrobione z gumy), ale wizualnie Supcase wypada naprawdę dobrze. Apple Watch w tej obudowie wygląda jak sportowy smartwatch.

Jeśli macie smartwatcha Apple i potrzebujecie dla niego dodatkowej ochrony (albo po prostu podoba Wam się stylistyka G-Watchów) to zdecydowanie warto.

Obudowę zamówiłem w tym miejscu na Amazonie

40

Statystyka to nie kłamstwo, po prostu jej nie rozumiesz

Są ludzie, którzy uważają, że statystyka to największe kłamstwo. To nie są mądrzy ludzie. Nie bądźcie tymi ludźmi.

41

Google Duo, czyli nowa aplikacja do wideorozmów od Google, która ma… tylko jedną wyróżniającą cechę

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Cechą tą jest… pokazanie obrazu z kamery dzwoniącego jeszcze przed zaakceptowaniem połączenia. To taka drobna rzecz, ale mocno przyspiesza komunikację. Jasne, pod maską jest jeszcze super algorytm dający podobno niezłą jakość nawet przy słabym połączeniu, ale to nie jest coś, co zwykły użytkownik zauważy.

Inna sprawa, że skopiowanie tego przez konkurencję wydaje się być kwestią czasu.

Wideo prezentujące Google Duo znajdziecie tutaj.

42

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #4

Przed Wami czwarta część mojej analizy bardzo długiego dzieła Katarzyny Michalak. Bohaterka jest w ciąży, w domu nie ma prądu i zbliżają się święta. Co teraz?!

43

Relacja na żywo z finału Eurowizji

Godziny dzielą nas od tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Tradycyjnie możecie się spodziewać na blogu najlepszej na świecie relacji na żywo!

44

Podcast #42: Wojna podcasterów, czyli nasza dyskusja o „Civil War”

Najnowsza część „Kapitana Ameryki” wywołuje taki efekt, że wszyscy chcą o niej gadać, gadać i gadać. Więc skoro mamy podcast, to gadamy.

45

Drogi blogerze, pomóż proszę. A spróbuj tylko odmówić…

Fundacja charytatywna poprosiła blogerkę o współpracę. Blogerka wyceniła to jak reklamę, a fundacja wolała nie płacić. Myślicie, że rozeszli się w spokoju i temat się skończył? Oj nie…

46

Listy do Pawła #3: Jak zdobyć przyjaciół?

W najnowszym odcinku „Listów do Pawła” adresujemy problemy młodzieży z potrójną siłą – odwiedziły mnie bowiem dziewczyny z kanału „The Boobskie”!

47

Podcast #41: Czy warto iść na studia?

W dzisiejszym odcinku zadajemy sobie pytanie, które prawdopodobnie zadaje sobie każdy, kto w ciągu ostatnich dni zmagał się z egzaminem maturalnym. Starsi zadają sobie to pytanie w formie „Czy warto było iść na studia?”, ewentualnie „A może warto było iść na studia?”.

48

Najlepsza rzecz jaką ostatnio widziałem w telewizji

„Nasz nowy dom” to najlepsza rzecz w telewizji. Koniec, kropka, bez dyskusji.

49

Podcast #40: Konserwy i inne wstydliwe wyznania

Guilty pleasure. Każdy jakieś ma, nikt nie chce się przyznać, bo na tym w sumie to polega. Dlaczego przyjemność sprawiają nam rzeczy, do których lubienia wstydzimy się przyznać?

50

Nie, Circuit Breaker nie jest „dostępny tylko na Facebooku”

Przemek Pająk napisał, że zgłupiałem. To znaczy nie to, że ja konkretnie – napisał, że ktoś, kto robi dokładnie to samo co ja, „zgłupiał”. Poczułem się wywołany do tablicy.

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img