Karolina Korwin-Piotrowska wyrocznią blogosfery

Kurcze, mam pewną wątpliwość co do pisania tego tekstu, bo chociaż analizowanie zaczepnych felietonów Karoliny Korwin-Piotrowskiej to w pewnym stopniu moje hobby, to z drugiej strony: jest wstydliwie banalne. Wiecie, jak to mówią: dowcipy wymyślają się same.

Tym razem Karolina wróciła do tematu blogerek modowych. Jeśli nie jesteście na bieżąco to przypomnę: autorka w skrócie uważa, że blogosfera to „epidemia świńskiej grypy”, a dziewczęta śmieją zdobywać popularność, chociaż są „głupiutkie”. Bo internet to bagno, w przeciwieństwie do telewizji, która zawsze stoi na wysokim poziomie i promuje wyłącznie artystów najwyższego szczebla (na przykład Trybsona).

W każdym razie: w swoim nowym felietonie Karolina postanowiła wrócić do swojego hobby: domorosłej psychoanalizy. Tym razem wzięła na warsztat Jessikę Mercedes. Lećmy więc po kolei, tak jak lubię:

Niedawno rozmawiałam z moim znajomym o fenomenie niezbyt mądrych, niezbyt rozgarniętych czy urodziwych, acz zaiste pracowitych dziewczątek, które niemal z dnia na dzień awansowały do rangi wyroczni, a media wmawiają im, że znaczą cokolwiek.

Ło, nieźle! Jak ktoś zaczyna felieton od nazwania kogoś „niezbyt mądrym” i „niezbyt rozgarniętym” (bo tak!), to już mniej-więcej wiadomo czego się spodziewać. Ot, wrzućmy wszystkich do jednego wora. Swoją drogą: mnie zastanawia fenomen niezbyt rozgarniętych gwiazdek telewizyjnych i programów modowych dla mas.

No dobra, tak naprawdę nie zastanawia, to było złośliwe – ale bawi mnie udawanie, że internet to ściek a media: synonim wysokiego poziomu i jakości.

Niejaka Jessica Mercedes, młodziutka dziewczyna, o niewątpliwym zaangażowaniu w swoją pracę, ale również niewątpliwym, wręcz chorobliwym tupecie.

Niejaka Karolina Korwin-Piotrowska zniża się do poziomu wstawiania słowa „niejaka” przed nazwiskiem krytykowanej osoby, żeby ja zdyskredytować. Takie rzeczy to ja mogę robić, bo jestem prostakiem – ale ktoś, kto rzekomo próbuje walczyć o wysoki poziom mediów czy czegoś tam?

Nie wspominam już o paradoksie w postaci zasugerowania, że się kogoś niezbyt dobrze zna („niejaka, czyli nie jestem pewna kto to…”) po to, żeby zaraz potem zasugerować, że się go zna całkiem dobrze („…ale wiem czym się zajmuje, z jakim zaangażowaniem i z jakim tupetem”).

Dobra, przejdźmy do mięsa. Oto wypowiedź Jess, która tak zszokowała Karolinę. Przyjrzyjmy jej się dokładnie.

Większość tych polskich celebrytów nie ma fanpage. Albo nie maja Instagrama, albo dopiero, co go założyli i mają tylko 500 obserwatorów, co jest mega kichą, bo ja mam 120 tysięcy, a są cały czas na okładkach, a ja nigdy nie byłam na żadnej okładce. Jakaś tam pani prowadzi program, jest na okładkach gazet, ale jakby zrobiła spotkanie z fanami, to by nikt nie przyszedł, a jak dodaje zdjęcie na fejsa to ma dwa lajki. (…)

Czuję, że za 10 lat, wszyscy znikną, którzy są po znajomości w mediach i mają swoje posady, dzięki temu, że ktoś tam był ojcem i tam kogoś wcisnął, ja z tego się strasznie cieszę, że wszystko zawdzięczam sobie. Mnie się nie łączy z nikim, tylko ja to zrobiłam i koniec.

Podsumowując: blogerka zwraca uwagę na to, że większość celebrytów nie ma bezpośredniego kontaktu z fanami. To jest fakt i to całkiem naturalny. Jessica dochodzi do poziomu sezonowej (póki co!) celebrytki – ale dociera do niego od dołu. Nie dlatego, że została zaproszona z dupy do Tańca z Gwiazdami, tylko dlatego że wchodziła po schodkach kariery. Krok po kroczku. Ona nie jest osobą, która ma fanpage, bo jest znana. Jest osobą, która jest znana bo ma fanpage.

Jeśli zastanawiacie się po co Wam streściłem i wyjaśniłem wypowiedź zacytowaną zaraz obok, to odpowiadam: bo Karolina wyciągnęła z niej wnioski absolutnie abstrakcyjne i byłoby dobrze, gdybyście to dostrzegli.

To ta sama dziewczyna, która nie potrafi niestety na swoim blogu napisać poprawnie sekwencji zdań złożonych, bez błędów merytorycznych, ale jak widać krytykuje innych, bo poczuła się pewnie.

Nie jestem w stanie ocenić merytorycznie wiedzy modowej Jess, ale Karolina nie podaje żadnych przykładów więc w sumie nie ma takiej potrzeby. Zwróćcie jednak uwagę na logikę tej wypowiedzi. To znaczy: blogerka robi (podobno) błędy merytoryczne, więc nie powinna krytykować niskiego zaangażowania celebrytów w kontaktach z fanami. Widzicie tu jakiś ciąg przyczynowo skutkowy? Bo ja nie.

To ta sama dziewczyna, która owszem, zrobiła już wiele, czego nikt nie neguje, ale powoli zatapia się w chorobliwym samozadowoleniu.

Co jest „chorobliwego” w byciu dumnym z tego, że się coś osiągnęło? Bo sama Karolina przyznaje, że Jess „zrobiła już wiele”.

Bo nikt nie pokocha cię tak mocno jak ty sam.

Istnienie tego zdania sprawia mi ból.

Ale jest jedna podstawowa, niezależna od ilości torebek Chanel w szafie, lajków na Insta i rachunków, za które nie trzeba płacić, cecha, która naprawdę, poza butą i histerycznym samozadowoleniem daje szansę na karierę.

I to niby Jessica nie potrafi napisać zdania złożonego?

To magiczne słowo na „p” i nie są to, co zapewne pomyśli sobie panna JM, pieniądze. To magiczne słowo to „POKORA”. Panna JM go nie zna.

Ojej, od czego mam zacząć! Po pierwsze: Karolina sugeruje, że ktoś myśli wyłącznie o pieniądzach na podstawie cytatu, w którym nie ma ani słowa o pieniądzach (ale za to jest o tym jak ważny jest kontakt z fanami). Po drugie: Karolina sugeruje, że „pieniądze” mogą być uznane za „cechę”. Po trzecie: „pokora” nie ma nic wspólnego z niechwaleniem się swoimi sukcesami. Po czwarte: „pokora” nie ma też nic wspólnego z uznawaniem wyższości wszystkich wokół.

Nie wie, gdzie znaleźć je w Google.

Istnienie tego zdania sprawia mi ból.

Od paru tygodni, może pod wpływem swojskiego powietrza z Manhattanu, które tak kocha, jakby oszalała. Jakby poczuła się Anną Wintour i Anją Rubik w jednym.

A co, Anna Wintour i Anja Rubik też krytykują celebrytów, którzy nie mają fanpage? A jeśli nie: to skąd takie porównanie?

Jeśli w ogóle ktokolwiek, za parę lat, będzie pamiętał o chorobliwie zarozumiałej pannie, której na razie jedynym osiągnięciem są lajki na Insta, torebka Chanel i podróże, za które nie płaci.

Hej, parę zdań temu czytałem, że Jessika „osiągnęła wiele”, a teraz czytam, że „jedynie lajki na Insta”. Czyżbym nieświadomie przeskoczył do zupełnie innego felietonu?

Zrób dziewczyno cokolwiek, co będzie ważne, potrzebne, mądre, zostawi jakiś inny ślad poza kwasem i zażenowaniem, a potem się chwal, krytykuj „inne celebrytki”, te z Instagramem i bez niego, z lajkami za fotki i nie…

Tylko daj znać wcześniej Karolinie: domorosłej wyroczni określającej co jest wystarczająco ważne i mądre, żeby zapewniło licencję na krytykowanie innych ludzi. A do tego czasu siedź cicho!

Swoją drogą, na początku tekstu autorka krytykuje kogoś za to, że „awansuje do rangi wyroczni”, ale sama rości sobie prawo do decydowania kto o czym może mówić w mediach. Bo tak.

O tym, kto przetrwa, mimo braku lajków na Instagramie czy lajków na Facebooku, pogadamy za parę lat. Bo to nie lajki decydują o tym, kto żyje dłużej niż kolekcja wiosna-lato.

To nie jest ostatnie zdanie tego tekstu, ale zostawiłem je na koniec, bo jest jego świetnym podsumowaniem. Otóż: wręcz przeciwnie – tyle, że trzeba wiedzieć co te „lajki” znaczą. To nie są cyferki, tylko ludzie, którzy postanowili powiedzieć: „lubię cię”.

Karolina obniża wagę relacji z nami – odbiorcami – do poziomu „mało istotnych cyferek”.

Wypowiedź Jess, do której przyczepiła się Karolina, można streścić w jednym zdaniu: „celebryci ignorują to, jak ważni są ich odbiorcy”. Tę opinię potwierdza autorka felietonu, która dyskredytuje nas – odbiorców treści – stwierdzając, że kontakt z nami, nasze zaangażowanie, relacje z nami… są w sumie nieważne i nic nie warte. Bo liczy się trudna do zdefiniowania „mądrość” w połączeniu z „pokorą”, która w rozumieniu Karoliny sprowadza się do tego, że prawo do bycia dumnym ze swoich osiągnięć mają tylko wybrane – niestety, nie wiadomo według jakiego klucza – osoby.

Powiem Wam jak ja to widzę. Przez lata w mediach obserwowaliśmy model, który stawiał celebrytów na piedestale. Byli tam wysoko, mówili głośno co zwykli ludzie mają myśleć, ale nie zwracali na nich uwagi. Internet umożliwił odwrócenie tej sytuacji. W tłumie na dole pojawiły się jednostki, których również ktoś chciał słuchać, ale które przede wszystkim: chciały rozmawiać z pozostałymi, zamiast tylko mówić.

Jess nadal brakuje sporo do bycia osobą szeroko znaną, ale pnie się do góry. A takiej Karolinie nie mieści się w głowie, że ktoś „z ludu” może odbierać celebrytom monopol na bycie słuchanym. Albo, że tego kogoś ktoś śmie słuchać, mimo jego „braku pokory”. Bo wiecie, te „lajki” o których mówi blogerka to nie cyferki – to dowód relacji z fanami, ich sympatii i zaangażowania.

Jeszcze coś na koniec, tak prywatnie. Nie mówcie nikomu. O Jess mogę napisać wiele rzeczy – na przykład, że zwykle mówi zanim zdąży pomyśleć co chce powiedzieć, albo nie potrafi powstrzymać nieco dziecinnej radości z każdego najmniejszego sukcesu. Ale na pewno nie powiedziałbym o niej, że nie ma świadomości tego gdzie jest i co jeszcze ma przed sobą. Rozmawiałem z nią nie dalej jak dwa dni temu i uwierzcie: doskonale wie, że to co osiągnęła to jeszcze niewiele. Dlatego tym bardziej szkoda, że na początku tej drogi „prawdziwi” celebryci, którzy podobno robią coś „ważnego i mądrego” walą do niej z dział.

Ale może te parę tysięcy znaków powyżej to moja nadinterpretacja, a cały felieton wziął się z tego, że na fanpage Karoliny faktycznie wpisy mają po kilkanaście lajków…

01

Podcast #59: W świecie fanfiction

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o fanfiction. Skąd w ludziach potrzeba dopisywania swoich fragmentów znanych historii? Czy wydawanie fanfików w formie książek to dobry pomysł? Jakie fanfiki mają na swoim koncie Wasi ulubieni prowadzący?

02

Czy feminizm kończy się, kiedy trzeba wnieść lodówkę na piętro?

W dzisiejszym odcinku programu o Pawle irytującym się ludzką głupotą porozmawiamy sobie o jednym z moich ulubionych żarcików na temat feminizmu.

03

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #2

W kolejnym odcinku analizy książki „After” możecie się spodziewać przede wszystkim „więcej”. Więcej dramy, więcej emocji, więcej fragmentów pozbawionych sensu.

04

Podcast #58: Kołczing

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o „kołczingu”, „pop-coachingu”, czy jakkolwiek nazwiecie tę traktowaną raczej pejoratywnie mutację coachingu, której nawet faktyczni coache się wstydzą. Skąd to się wzięło? Dlaczego może być potencjalnie niebezpieczne? Co powinno się z tym zrobić?

05

Podcast #57: Fantastyczni podcasterzy i jak ich znaleźć

W dzisiejszym odcinku wracamy do świata „Harry’ego Pottera”. W pierwszej części dyskutujemy o wydanym niedawno scenariuszu sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, w drugiej: o filmowym spin-offie serii w postaci produkcji „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.

06

O dotykaniu Justina Biebera

Internet obiega nagranie ze Snapchata młodej youtuberki, która z nieukrywanym wzruszeniem opowiada o swoim spotkaniu z Justinem Bieberem. Komentatorzy już wieszczą koniec świata.

07

Co to jest gender?

Gender w naszym kraju jest słowem-wytrychem. Pewnej grupie ludzi kojarzy się z wszystkim, co uważają za „złe”. Co to tak naprawdę znaczy?

08

Podcast #56: Zabawa w wojnę

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o wojnie. Konkretniej: o tym, czy można się bawić w wojnę czy jednak nie wypada.

09

Podcast #55: O reklamie w internecie

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o czymś, co prawdopodobne nie leży w sferze zainteresowań większości z Was, ale z całą pewnością w jakiś sposób Was dotyka.

10

Podcast #54: Doktor Strange, Tarzan i klata Benedicta Cumberbatcha

W najnowszym odcinku dołączył do nas Ichabod, by w końcu dostarczyć Wam obiecaną, drugą część rozważań superbohaterskich.

11

Podcast #53: Rant o feminizmie

Dawno nie było żadnego feministycznego rantu, a kolejny odcinek podcastu Zombie vs Zwierz to dobre miejsce na taki show!

12

Podcast #52: Czego powinniśmy wymagać od kina rozrywkowego?

W najnowszym odcinku podcastu staramy rozprawić się z mitem, że od kina rozrywkowego nie możemy niczego wymagać, bo przecież „to tylko zabawa”.

13

Dlaczego parking „dla kobiet” to seksizm?

W poznańskiej galerii Malta znajduje się specjalnie przygotowany parking… dla kobiet. Miejsca na nim są szersze. Bo wiecie, kobiety nie potrafią jeździć.

14

Podcast #51: Dlaczego bawią nas złe filmy?

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, dlaczego czasem lubimy oglądać filmy o rekinach i dlaczego „The Room” i „Pamiętniki z wakacji” są super.

15

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #1

Książka Anny Todd (znanej również pod pseudonimem Imaginator1D) to erotyczny romans dla młodzieży na podstawie fanfiction o zespole One Direction. Co mogło pójść nie tak?

16

Podcast #50: Superheros też człowiek

W dzisiejszym odcinku podcastu pochylamy się nad tematem superbohaterów. Kim tak naprawdę jest superheros? Czy może brać pieniądze za swoją pracę? Czy musi zajmować się ratowaniem świata?

17

Podcast #49: Zwierz, Mysz i reprezentacja

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny, bo to pierwszy epizod „Zombie vs Zwierz”… bez zombie!

18

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

19

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

20

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

21

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

22

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

23

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

24

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

25

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

26

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

27

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

28

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

29

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

30

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

31

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

32

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

33

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

34

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

35

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

36

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

37

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

38

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

39

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

40

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

41

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

42

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

43

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

44

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

45

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

46

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

47

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

48

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

49

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

50

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img