"Oblivion" chce być artystycznym science fiction, ale wychodzi mu tak sobie - recenzja

Na Oblivion z Tomem Cruisem poszedłem w sumie dlatego, że w kinach nie idzie obecnie nic ciekawszego. Wcześniej obejrzałem tylko jeden zwiastun, który obiecywał mi w miarę lekkie, efektowne i nieco tajemnicze kino postapokaliptyczne.

Z seansu wyszedłem zadziwiająco zadowolony, ale coś mnie mimo wszystko gryzło i im dłużej się nad filmem zastanawiałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że można to było zrobić lepiej. Bo choć część elementów jest zaskakująco dobra, oryginalna i nietypowa, to kilka błędnych (ale częściowo świadomych) założeń twórców popsuło ostateczny efekt.

Recenzja będzie bez spoilerów, więc czytajcie bez obaw.

O czym ta historia w sumie jest?

Mamy rok 2077. Ziemia została zniszczona po wojnie z tajemniczymi obcymi, którzy zniszczyli Księżyc, co spowodowało serię katastrof naturalnych. Ludzie mieszkają sobie w ogromnej stacji kosmicznej na orbicie i wkrótce chcą się przenieść na Tytana, jeden z księżyców Saturna.

Zanim to zrobią, chcą jednak ze sobą zabrać ile się da. Za pomocą ogromnych maszyn chronionych przez drony zbierają na planecie resztki wody. Nad całym przedsięwzięciem czuwa dwójka głównych bohaterów, mieszkających w małej bazie w chmurach.

Jack, czyli Tom Cruise, zajmuje się naprawianiem dronów, co rusz niszczonych przez obcych pozostałych jeszcze na planecie. W międzyczasie dowie się jednak, że nie wszystko jest takie, jak sobie wyobraża, co ostatecznie obróci jego świat do góry nogami (a my odkryjemy, że nic co napisałem w tym punkcie nie jest prawdą).

Obraz i dźwięk

Recenzje podzielę na warstwę techniczno-wizualną i fabularno-narracyjną, bo każda z nich ma pewną bolączkę, którą warto przeanalizować. Zacznijmy od tej pierwszej. Film, jak na wysokobudżetowe kino science fiction, jest bardzo… skromny. Efekty wizualne wprawdzie są świetne, ale wykorzystane w dość nietypowy sposób.

Cała fabuła rozgrywa się na Ziemi wyniszczonej przez wojnę z tajemniczymi obcymi. Cały teren przykrywa różnego rodzaju muł, piach i gruz, bo zniszczenie Księżyca (od którego zaczęła się inwazja) spowodowało falę kataklizmów, tsunami i trzęsień ziemi.

Mamy więc w teorii całkiem duży potencjał do pokazania efektownych, zapierających dech w piersiach widoków. Ale ich za bardzo nie ma. To znaczy: gdzieś tam majaczą, ale są to sceny krótkie, skromne, kilkusekundowe. Mamy zniszczony Most Brookliński, mamy Empire State Building zdegradowany do samego czubka wystającego z mułu, przez sekundę widzimy nawet leżącą w kanionie dłoń Statuy Wolności. Ale są to momenty bardzo krótkie i przemijające zanim zdążymy się nimi nacieszyć.

Wizualnie niby nie ma się do czego przyczepić… ale też nie ma za bardzo czego zapamiętać.

Przy tym całość – co warto podkreślić – jest bardzo spójna pod każdym względem. Kolorystyka filmu jest stała, elementy otoczenia pasują do siebie, narzędzia używane przez bohaterów wyglądają realistycznie (uwielbiam filmy, gdzie nawet piękna, biała kapsuła nosi wyraźne zabrudzenia i ślady używania). Problem w tym, że brakuje przez to rzeczy, które z tego krajobrazu się wyłamują.

To znaczy: przez cały film wszystko wygląda mniej więcej podobnie. W warstwie wizualnej do samego końca nic nas nie zaskakuje. Nic się nie wyróżnia. Muzyka niby jest w porządku, ale żaden utwór nie zwraca szczególnej uwagi.

Liczyłem na postapokaliptyczne widoki rozległych terenów, rozmachem przypominające te z “Władcy Pierścieni”, ale film w jest w kwestii technicznej zadziwiająco skromny. Nie jest to ewidentna wada – po prostu stylistyka. Ciekawa, ewidentnie zaplanowana (co widać również na fantastycznie zaprojektowanych plakatach Tomasza Opasińskiego), ale jednocześnie chyba zbyt skrajnie potraktowana.

Bo choć mamy tu wyraźny rys artystyczny, mimo wszystko wypadałoby, żeby – dla równowagi – do tego prostego i minimalistycznie poukładanego otoczenia dodać zapierającą dech w piersiach fabułę.

Co, o kim, o czym…

No właśnie – tu przechodzimy do warstwy fabularno-narracyjno-aktorskiej. Tu również zdecydowano się na minimalizm. Aktorów wcielających się w istotne role można policzyć na palcach jednej ręki, ale pierwsze skrzypce gra tu Tom Cruise.

Kiedy wszystko się zaczęło przypomniałem sobie animację Pixara – WALL·E. Nawet wizualnie mamy podobny początek. W obu przypadkach bohater porusza się samotnie po zniszczonej powierzchni Ziemi, wykonując w zasadzie dość proste, fizyczne prace. Kolejne wydarzenia pchają go coraz głębiej w wątek fabularny.

No i tu pojawia się problem z “Oblivionem”. Cały scenariusz przypomina mi sesję RPG prowadzoną przez początkującego Mistrza Gry. Już wyjaśniam o co chodzi.

Prowadzenie narracji w grze Role Play jest jak wpuszczenie bohaterów do piaskownicy. Wcielający się w nich ludzie muszą czuć, że są wolni i to od nich zależy, w jaki sposób zostanie poprowadzona linia fabularna. Im bardziej doświadczeni gracze, tym jest to dla nich istotniejsze.

Początkujący Mistrzowie Gry mają jednak to do siebie, że zamiast pozwolić graczom decydować, zaczynają ich prowadzić po nitce do kłębka. Fabuła przestaje być dla bohaterów podejmowaniem decyzji, a zaczyna polegać na wykonywaniu kolejnych kroków wymyślonych wcześniej przez scenarzystę. Przy czym każdy z tych kroków jest dość dobitnie zasugerowany w poprzednim.

Film wydaje się być momentami skrzyżowaniem WALL-E z Dniem Niepodległości.

Bum, wracamy do Toma Cruise’a. W Oblivionie jest podobnie. Bohater w zasadzie nie podejmuje w ciągu całej fabuły żadnej większej decyzji – kolejne zachowania są mu sugerowane przez różnego typu szczęśliwe przypadki, postaci, wydarzenia.

Dokładnie wiemy, co teraz zrobi, bo sam nic nie wymyśla. Za każdym razem ktoś mu mówi, gdzie ma iść i co zrobić – a jeśli znajdzie się w ślepym zaułku to bądźcie pewni, że instrukcja “co dalej” wyląduje mu na głowie w postaci komunikatu z bazy, spadającego statku kosmicznego, tajemniczego sygnału… i tak dalej.

W efekcie trudno nam się z takim bohaterem utożsamiać. Nie bardzo wiadomo nawet, jak go opisać. W żadnym momencie filmu nie możemy powiedzieć “ale głupio się zachował”, albo “o, jaki on bohaterski”. Jest przezroczysty.

To przeszkadza o tyle, że reszta bohaterów jest dla naszego Jacka raczej tłem. Efekt jest taki, że dostajemy grupkę wyciętych z kartonu postaci, które poruszają się jak po nitce do kłębka po dość liniowej fabule. Jedna zagwozdka prowadzi do kolejnej, jedno rozwiązanie sugeruje, gdzie znajdzie się inne, aż w końcu razem z Tomem rozgryzamy o co w tym wszystkim chodzi.

Film jest przy tym nieźle zagrany, biorąc pod uwagę, że nie ma za bardzo czego grać. Aktorzy nie wyglądają, jakby jakoś strasznie wysilali się, żeby stworzyć swoje role. Cruise gra nieco skromniejszą wersję swoich standardowych postaci, Morgan Freeman ma tu dość niewielką rolę (gra Morgana Freemana, jak zwykle), a Olga Kurylenko jest przez cały film nieco zagubioną partnerką głównego bohatera. Najwięcej pokazała chyba Andrea Riseborough, ale to tylko dlatego, że najwięcej mogła – jej postać bywała zarówno wściekła, kusząca, zaniepokojona czy zrozpaczona.

Podsumowanie

Tak, warto. Gdybym chciał podsumować film jednym zdaniem, powiedziałbym, że twórcy obrali dobry kierunek, ale gdzieś po drodze się zgubili. Film nie jest typową, holywoodzką produkcją – ma zacięcie artystyczne, jest wizualnie wysmakowany, minimalistyczny, dopracowany.

Przy tym fabuła, choć tajemnicza, w pewnym momencie zaczyna być dość oczywista. Przede wszystkim zaś – główny bohater wydaje się nie podejmować żadnych decyzji i być po prostu przezroczysty – to otoczenie wymusza na nim określone zachowania, przez co trudno się z tym wszystkim utożsamiać.

Wizualne wysmakowanie też poszło niekoniecznie w dobrym kierunku, bo mimo spójności i dopracowania zabrakło scen, które faktycznie wbijają się w pamięć. Pamiętam, że było ładnie, ale gdybym miał opowiedzieć komuś, jak wyglądała najpiękniejsza scena – musiałbym chwile pogrzebać w pamięci. Nic nie przychodzi mi do głowy.

Trudno ocenić taki film. Jest o klasę lepszy i bardziej przemyślany, niż masa holywoodzkich produkcji. Ale jednocześnie stawia sobie w ten sposób poprzeczkę, której sam nie jest w stanie przeskoczyć.

Warto jednak go zobaczyć i docenić to, że twórcy chcieli nam w ciekawy, dopracowany sposób pokazać nietypową, oryginalną historię (nie będącą remake, sequelem, rebootem, ekranizacją etc.). Oblivion pokazuje, że w kinie science fiction istnieją jeszcze nieodkryte tereny – i chociaż w tym wypadku wyprawa w nie była średnio udana, to i tak było to ciekawsze niż kolejne próby powielania w koło tych samych schematów.

01

Podcast #59: W świecie fanfiction

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o fanfiction. Skąd w ludziach potrzeba dopisywania swoich fragmentów znanych historii? Czy wydawanie fanfików w formie książek to dobry pomysł? Jakie fanfiki mają na swoim koncie Wasi ulubieni prowadzący?

02

Czy feminizm kończy się, kiedy trzeba wnieść lodówkę na piętro?

W dzisiejszym odcinku programu o Pawle irytującym się ludzką głupotą porozmawiamy sobie o jednym z moich ulubionych żarcików na temat feminizmu.

03

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #2

W kolejnym odcinku analizy książki „After” możecie się spodziewać przede wszystkim „więcej”. Więcej dramy, więcej emocji, więcej fragmentów pozbawionych sensu.

04

Podcast #58: Kołczing

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o „kołczingu”, „pop-coachingu”, czy jakkolwiek nazwiecie tę traktowaną raczej pejoratywnie mutację coachingu, której nawet faktyczni coache się wstydzą. Skąd to się wzięło? Dlaczego może być potencjalnie niebezpieczne? Co powinno się z tym zrobić?

05

Podcast #57: Fantastyczni podcasterzy i jak ich znaleźć

W dzisiejszym odcinku wracamy do świata „Harry’ego Pottera”. W pierwszej części dyskutujemy o wydanym niedawno scenariuszu sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, w drugiej: o filmowym spin-offie serii w postaci produkcji „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.

06

O dotykaniu Justina Biebera

Internet obiega nagranie ze Snapchata młodej youtuberki, która z nieukrywanym wzruszeniem opowiada o swoim spotkaniu z Justinem Bieberem. Komentatorzy już wieszczą koniec świata.

07

Co to jest gender?

Gender w naszym kraju jest słowem-wytrychem. Pewnej grupie ludzi kojarzy się z wszystkim, co uważają za „złe”. Co to tak naprawdę znaczy?

08

Podcast #56: Zabawa w wojnę

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o wojnie. Konkretniej: o tym, czy można się bawić w wojnę czy jednak nie wypada.

09

Podcast #55: O reklamie w internecie

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o czymś, co prawdopodobne nie leży w sferze zainteresowań większości z Was, ale z całą pewnością w jakiś sposób Was dotyka.

10

Podcast #54: Doktor Strange, Tarzan i klata Benedicta Cumberbatcha

W najnowszym odcinku dołączył do nas Ichabod, by w końcu dostarczyć Wam obiecaną, drugą część rozważań superbohaterskich.

11

Podcast #53: Rant o feminizmie

Dawno nie było żadnego feministycznego rantu, a kolejny odcinek podcastu Zombie vs Zwierz to dobre miejsce na taki show!

12

Podcast #52: Czego powinniśmy wymagać od kina rozrywkowego?

W najnowszym odcinku podcastu staramy rozprawić się z mitem, że od kina rozrywkowego nie możemy niczego wymagać, bo przecież „to tylko zabawa”.

13

Dlaczego parking „dla kobiet” to seksizm?

W poznańskiej galerii Malta znajduje się specjalnie przygotowany parking… dla kobiet. Miejsca na nim są szersze. Bo wiecie, kobiety nie potrafią jeździć.

14

Podcast #51: Dlaczego bawią nas złe filmy?

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, dlaczego czasem lubimy oglądać filmy o rekinach i dlaczego „The Room” i „Pamiętniki z wakacji” są super.

15

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #1

Książka Anny Todd (znanej również pod pseudonimem Imaginator1D) to erotyczny romans dla młodzieży na podstawie fanfiction o zespole One Direction. Co mogło pójść nie tak?

16

Podcast #50: Superheros też człowiek

W dzisiejszym odcinku podcastu pochylamy się nad tematem superbohaterów. Kim tak naprawdę jest superheros? Czy może brać pieniądze za swoją pracę? Czy musi zajmować się ratowaniem świata?

17

Podcast #49: Zwierz, Mysz i reprezentacja

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny, bo to pierwszy epizod „Zombie vs Zwierz”… bez zombie!

18

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

19

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

20

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

21

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

22

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

23

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

24

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

25

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

26

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

27

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

28

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

29

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

30

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

31

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

32

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

33

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

34

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

35

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

36

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

37

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

38

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

39

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

40

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

41

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

42

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

43

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

44

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

45

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

46

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

47

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

48

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

49

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

50

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img