Jawbone UP, czyli inteligentna opaska na rękę - recenzja

Siedzieliśmy w piątek z EliząTomkiem przy sushi i doszliśmy do wniosku, że gdyby ktoś żyjący dwadzieścia lat temu podsłuchał naszą rozmowę, uznałby, że żyje w świecie science fiction. Inteligentne telefony, implanty i opaski na rękę, które analizują nasz sposób życia, pomagając go poprawić. Dziś będzie o tym ostatnim.

Od tygodnia jestem posiadaczem UP firmy Jawbone. Na pierwszy rzut oka wygląda jak hipsterska, kolorowa opaska – podobna do tych silikonowych, rozdawanych przy okazji różnych akcji społecznych. Ale nie dajcie się zwieść pozorom – w środku jest wypchana zestawem czujników i połączona z aplikacją na smartfonie, która ułatwia nam kontrolę nad tym jak się odżywiamy, ile się poruszamy, jak śpimy etc.

Jako early adopter, który dodatkowo ma problemy ze zmuszeniem się do zdrowego trybu życia, nie mogłem sobie odmówić jej zakupu. Po tygodniu jestem w niej absolutnie zakochany, chociaż nie jest to opinia kompletnie bezkrytyczna.

Sporo się rozpisałem przy tej recenzji, jeśli Ci się podoba, podziel się nią na Facebooku :)

Z czym to się je?

Na początek kilka informacji, które są najbardziej kluczowe na temat tego produktu. Po pierwsze: UP jest trochę inne niż konkurencyjne urządzenia w tej kategorii. Pozostałe (np. Nike FuelBand) są przeznaczone typowo dla ludzi uprawiających sporty, np. biegających.

UP jest bardziej produktem lajfstajlowym. Poprawia jakość naszego snu, pozwala kontrolować dietę i aktywność ruchową, ale też zapisywać wszelkiego typu wysiłek fizyczny począwszy od biegania i jazdy na rowerze, po spacery i… granie w gry na konsoli (przy użyciu Wii czy PS Move). Spis funkcji będzie nieco niżej.

image

To co musicie wiedzieć na początek to fakt, że opaska nie jest czymś, co jest niezbędne do życia. Nie jest też produktem dla każdego. Ale dla wielu z Was może być strasznie praktyczna a do tego dawać bardzo dużo zabawy.

Ja mam o tyle problem, że nigdy nie udawało mi się przekonać do w miarę zdrowego trybu życia. Trudno mi było kontrolować ile jem, co jem, ile kalorii spalam a ile spożywam. A jak nie kontrolowałem, to z dbania o siebie nic nie wychodziło.

Tymczasem teraz, dzięki UP, mam do tego wygodne, niemalże zautomatyzowane narzędzie, do tego będące fajnym gadżetem i przede wszystkim zmieniające perspektywę samego dbania o siebie. Dzięki opasce przestaje to być nudnym obowiązkiem wymagającym samozaparcia, a zaczyna być opartą o grywalizację zabawą z samym sobą i przyjaciółmi.

Design

Zacznijmy od tego, jak cała zabawa wygląda na zewnątrz. Całość składa się z dwóch elementów – samej opaski i aplikacji na iOS/Androida, za pomocą której konfigurujemy ją i synchronizujemy.

Fizyczny design samego urządzenia jest świetny. Przypomina te klasyczne, silikonowe opaski na rękę, tylko jest grubsza. Do tego nie jest “zamknięta” – na jednym końcu mamy metalowy kawałek z logo (po którego zdjęciu znajdziemy mini-jacka), a na drugim: przycisk do sterowania opaską.

UP nawet nie stara się być skromna i nierzucające w oczy. To kolorowa, designerska opaska.

Obok przycisku znajdują się dwie kolorowe diody za pomocą których UP komunikuje się z użytkownikiem. Są kompletnie niewidoczne kiedy nie świecą, co ma ten plus, że nie psują designu i ten minus, że w ostrym świetle też ich nie widać.

Korzystanie z opaski przy pomocy jednego jedynego przycisku wymaga zapamiętania kilku skrótów (przytrzymanie, klik-przytrzymanie, dwuklik-przytrzymanie), ale przyzwyczaiłem się bardzo szybko. Możecie to zobaczyć na wideo tutaj.

Aplikacja jest przygotowana bardzo dobrze. Jest śliczna, czytelna, ma fantastyczne ikony i kolorowe, animowane wykresy. Nie mam jej nic do zarzucenia – wszystko w niej jest logiczne i sensowne. Na iPhone i Androidzie z tego co wiem wygląda identycznie.

Synchronizacja całości odbywa się poprzez podłączenie opaski do minijacka i odpalenia aplikacji. To dość kontrowersyjna sprawa: z jednej strony mogłoby to być robione po Bluetooth i nie wymagałoby w ogóle ściągania opaski, ale z drugiej: zżerałoby baterię w tempie ekspresowym.

A’propos baterii – UP ładujemy za pomocą krótkiego kabelka minijack-USB. Trwa to dosłownie chwilę (po kwadransie opaska ma 100% baterii) i wystarczy to robić raz na dziesięć dni.

UP jest wodoodporna i ogólnie wszystkoodporna. Mimo posiadania dość precyzyjnej technologi w środku, da się ją prawie dowolnie wyginać. Można ją też brać pod prysznic – ba, w zasadzie to nawet trzeba. Jedynym wyjątkiem podanym na stronie jest pływanie – o ile nie ma problemu z deszczem, prysznicem czy kąpielą, to już basen albo morze mogą zrobić urządzeniu krzywdę.

image

Spotkałem się z opiniami, że noszenie takiej opaski jest średnio wygodne, ale nie zauważyłem niczego takiego. Sądzę, że u mnie to kwestia noszenia zegarka – jestem do tego przyzwyczajony, a UP jest od niego wygodniejsza bo jest węższa i trzyma się bardziej luźno (“otwarte” zakończenie pozwala nam swobodnie ruszać nadgarstkiem). Dla wielu może to jednak wymagać przyzwyczajenia.

Opaska jest teoretycznie dostępna w wielu kolorach, ale w praktyce nie jest tak fajnie. Za pośrednictwem rodzimego Apple Store można zamówić jedynie niebieską, czarną i miętową, a o prześlicznej czerwonej nikt za bardzo niczego nie wie, oprócz tego, że nie jest jeszcze dostępna nawet w Stanach.

Idziemy spać z UP

Przejdźmy do opisu funkcjonalnego. Co konkretnie potrafi robić UP? Podzieliłem ten punkt na kilka sekcji. Po pierwsze: z opaską możemy iść spać. Wymaga to przełączenia się na tryb nocny przez przytrzymanie przycisku na urządzeniu. Co nam to daje?

  • Cele: sen i ruch – UP sugeruje nam ile aktywności ruchowej i snu potrzebujemy w naszym wieku. Wartości te można zmienić, ale te podane przez ekspertów brzmią całkiem rozsądnie. W aplikacji widzimy cały czas jak idzie nam realizacja naszych celów – słupki pokazują ile procent naszego celu osiągnęliśmy.
  • Analiza snu – w trybie nocnym opaska analizuje nasz sen i pokazuje szczegółowe podsumowanie – jego fazy, liczbę pobudek, czas zasypiania i tak dalej.
  • Budzik – niby taki prosty dodatek, ale to jedna z bardziej przydatnych funkcji. UP analizuje nasz sen, może więc nas obudzić w odpowiednim jego momencie. Działa to tak: ustalamy sobie w jakie dni i o której godzinie chcemy wstać, a do tego wybieramy okienko czasowe, w którym opaska ma nas obudzić. Standardowo jest to 30 minut. Czyli: jeśli ustawimy budzik na 8:00, to UP zacznie wibrować w najbardziej optymalnym momencie pomiędzy 7:30 a 8:00. Można ustawić wiele budzików, w zależności od dnia tygodnia.
  • Power Nap – być może nie wiecie, ale istnieje taki sposób na szybki odpoczynek. Polega on na tym, żeby wstać w odpowiednim momencie po zaśnięciu – pomiędzy fazami snu. Dzięki temu po 20-30 minutowej drzemce czujemy się jak po kilku godzinach odpoczynku. Z tym, że ciężko to wyliczyć zwykłym budzikiem – ale mając opaskę na rękę analizującą fazy snu jest to znacznie prostsze. UP na podstawie analizy naszego snu z kilku ostatnich dni wylicza optymalny czas obudzenia i zaczyna w odpowiednim momencie wibrować.

Ruszamy się!

Niczym Batman zmieniający się w Bruce’a Wayne, UP kompletnie inne możliwości daje w dzień. Po pierwsze: związane z ruchem.

  • Zabezpieczenie przed bezczynnością – jakkolwiek głupio to brzmi po naszemu. Zabawa polega na tym, że możemy sobie ustalić, że jeżeli w danych godzinach (np. w czasie pracy) przez określony czas (np. 30 minut) kompletnie nic nie robimy (co w moim przypadku oznacza zwykle siedzenie przy komputerze), to opaska zacznie wibrować. Bardzo fajny motywator, jest tylko jeden problem – konfiguracja jest globalna, w przeciwieństwie do budzika nie można ustalić wielu alarmów w zależności od dni tygodnia czy pory dnia. Szkoda.
  • Analiza aktywności ruchowej – opaska analogicznie do snu analizuje nasz ruch przez cały dzień. Wynik pokazuje w postaci dość dokładnych statystyk: liczby wykonywanych kroków, czasu kiedy jesteśmy aktywni a kiedy nie, spalonych kalorii (aktywnie i nieaktywnie). Widzimy też oczywiście procent w jakim wykonaliśmy ustalony sobie wcześniej cel.
  • Zapisywanie treningów – klikając i przytrzymując przycisk zaczynamy zapisywać aktywność – spacer, bieganie, taniec, jazdę na rowerze etc. Potem w ten sam sposób kończymy jej logowanie. Po zsynchronizowaniu możemy dodać szczegóły – przede wszystkim wybrać jaki to był typ aktywności, bo UP niestety nie odróżnia np. jazdy na rowerze od biegania. W zależności od tego co wybierzemy zobaczymy inne statystyki (słupki pokażą kiedy wykonywaliśmy największy wysiłek, zobaczymy ile czasu nam to zajęło, z jaką prędkością się poruszaliśmy, ile spaliliśmy kalorii etc.)

Om nom nom nom…

Osobna sekcja to jedzenie. Coś, co daje bardzo dobre i praktyczne wyniki, ale jednocześnie ze wszystkich funkcji opaski wymaga najwięcej od użytkownika.

  • Analiza spożywanych kalorii – prosta sprawa, widzimy ile jemy i możemy to porównywać z tym, ile spalamy. Jest tylko jeden problem: opaska nie potrafi magicznie zgadnąć, co mieliśmy na śniadanie. Dlatego musimy dodawać posiłki ręcznie w aplikacji. Pół biedy w USA, gdzie mamy bazę kodów kreskowych. U nas jest nieco gorzej, ale nie tak źle, jak można byłoby się spodziewać. Przede wszystkim: jest całkiem duża baza produktów. Po drugie: możemy bez problemu tworzyć własne. Czyli: jeśli pijemy Colę, to na pewno jest w bazie. Klikamy, wybieramy liczbę szklanek i jest. Jeśli pijemy nasz ulubiony soczek i nie ma go w bazie: możemy go dodać. Jeśli jemy jakieś połączenie produktów możemy je sobie stworzyć z gotowych składników (czyli np. połączyć dwie kromki, plaster szynki, trochę keczupu, masło i dwa plastry pomidora, a potem zapisać to jako “moja ulubiona kanapka”).
  • Analiza spożywanych składników spożywczych – to jest jeszcze lepsze. Oprócz samej liczby kalorii, aplikacja pokazuje nam co dokładnie zawierają zjadane przez nas posiłki. Podobnie jak w przypadku ruchu i snu, mamy tu zasugerowane cele (które jednak możemy dowolnie zmieniać, np. według swojej diety). Niektórych rzeczy potrzebujemy jak najwięcej (witaminy, tłuszcze nienasycone), innych nie powinniśmy przekraczać (cukier, cholesterol). Z reguły niestety te pierwsze nabija się ciężko a te drugie w oka mgnieniu.

Statystyki i grywalizacja

Dobra, podstawowe funkcje mamy za sobą, ale to nie koniec. Przede wszystkim: aplikacja jest wypchana różnymi statystykami związanymi z wszelkimi zebranymi przez opaskę danymi. Oprócz tych już opisanych (które – podkreślam jeszcze raz – są śliczne, kolorowe i obdarzone świetną ikonografii), możemy porównywać w zasadzie dowolne wartości – np. sprawdzić, jak ilość snu wpływa na nasze samopoczucie (które też możemy sobie logować), albo aktywność w trakcie dnia. Widzimy też naszą “linię życia” – możemy za pomocą prostego interfejsu oglądać historię naszej aktywności dzień po dniu.

Kolejną istotną rzeczą jest cały mechanizm grywalizacji ze znajomymi. Do wewnętrznej społeczności UP możemy dodawać innych posiadaczy opaski, za pomocą Facebooka i Twittera. Potem widzimy na jakim poziomie udaje im się osiągać cele, możemy im kibicować i porównywać nasze statystyki. Do dyspozycji mamy też dość dokładne ustawienia prywatności, dzięki którym decydujemy o czym informować nie chcemy.

image

Póki co z UPa korzysta dwójka moich znajomych (w tym Wojtek u którego też możecie czytać wrażenia), więc trudno mi powiedzieć więcej, ale element społecznościowy wydaje się być zrobiony sympatycznie, choć nie bez możliwości rozwoju. Aktywnościami możemy też się dzielić na Facebooku, co jest o tyle ciekawe, że oprócz linka do podsumowania serwis wyświetla bardzo fajną i ładną tabelkę.

To co ja mam robić, żeby lepiej żyć?

UP daje swojemu użytkownikowi indywidualne porady. Jest to całkiem sympatyczne rozwiązanie, ale nie tak rozwinięte jak mogłoby być, a przy tym jest zmarnowaniem marketingowego potencjału.

Na czym polegają tipy? Ot, jeśli za mało śpisz to możesz przeczytać jak to wpływa na samopoczucie czy apetyt. Jeśli za mało się ruszasz w trakcie pracy, dostajesz rady w jaki sposób nadrobić trochę aktywności.

UP na pewno nie jest urządzeniem dla każdego.

Przy czym porad możemy dostać najwyżej 2-3 dziennie. Aż by się chciało, żeby było ich więcej, a przede wszystkim – żeby były bardziej spersonalizowane. Byłoby cudnie, gdyby opaska miała taką markę i osobowość jak na przykład Siri w iPhone. Żeby zwracała się do właściciela po imieniu i nieco bardziej na luzie.

Urządzenie noszone na nadgarstku w zasadzie przez 24 godziny na dobę ma bardzo duży potencjał do stania się “przyjacielem” noszącego, ale to wymaga dobrego marketingu ze strony twórców. Tu według mnie potencjał został zmarnowany.

Ale czy to w ogóle działa?

No właśnie – czy wszystkie te opisane przeze mnie bajery w zasadzie działają?

Po pierwsze: tryb nocny. To najlepszy budzik z jakiego kiedykolwiek korzystałem. Zawsze miałem problemy z porannym wstawaniem a teraz w zasadzie otwieram oczy i uświadamiam sobie, że w sumie to już nie śpię. Są podobne aplikacje na telefon oparte o akcelerometr, ale nie wydają się być tak dokładne i przede wszystkim trudno na nie liczyć nie śpiąc samemu albo mając kota biegającego w nocy po głowie.

Funkcja Power Nap również działa świetnie, chociaż zauważyłem bardzo dużą zależność pomiędzy częstotliwością jej wykorzystywania a efektywnością odpoczynku – ale to kwestia fizjologii a nie technologii ;)

Zadziwiająco fajną rzeczą jest wibrowanie jeśli nie robimy nic przez określony czas. Jasne, wymaga to nieco samozaparcia, ale autentycznie zacząłem np. w firmie chodzić do kuchni nalać sobie trochę wody, kiedy opaska dała znać, że od kilkudziesięciu minut nie ruszyłem się sprzed komputera.

Podobnie w kwestii spożywanych posiłków: po raz pierwszy zacząłem regularnie analizować co jem i starać się unikać czerwonych ikonek i zbierać te zielone. To połączenie dwóch rzeczy: grywalizacji z samym sobą i tego, że w końcu jest to sposób na tyle wygodny, czytelny i mało intruzywny, że mi się chce.

To nie jest urządzenie, bez którego nie można żyć. Ale zdecydowanie żyje się z nim przyjemniej.

Jeśli chodzi o analizę ruchu to w testach, które wykonałem zdaje się być bardzo dokładna. Przy trzystu zrobionych krokach opaska myli się o 1-2, przy czym nie chodziłem w żaden specjalny sposób, nie machałem rękami, w międzyczasie coś robiłem na telefonie itd.

W skrócie: nie zauważyłem żadnych oznak tego, żeby statystyki były w jakiś sposób przekłamane. Kiedy nie mogę zasnąć, widzę odwzorowanie tego w aplikacji. Jeśli w środku nocy obudzi mnie biegająca po szafkach kotka, rano widzę dokładnie o której to było godzinie. Jeśli poszedłem na spacer i w połowie zrobiłem sobie przerwę, to widzę dokładnie kiedy wykonywałem największy wysiłek a kiedy się zatrzymałem.

W kwestii obsługi i statystyk brakuje jednego: interfejsu webowego. Wykresy możemy oglądać na smartfonie a jeśli podzielimy się nimi na Facebooku albo Twitterze, to dostajemy link do podobnego podsumowania w przeglądarce – ale nie możemy zalogować się na stronie i zobaczyć swojego timeline. Szkoda.

image

Podsumowanie

UP nie jest produktem niezbędnym. Ba, wielu może się w ogóle do niczego nie przydać. Ale jednocześnie znam masę ludzi, dla których jest świetnym rozwiązaniem. Ja osobiście mam ambicję zmiany swojego trybu życia i bardziej świadomego analizowania tego co jem, co robię i jak śpię – a takie urządzenie bardzo mi to ułatwia, do tego w przyjaznej, sympatycznej, “grywalizacyjnej” formie.

To czego mi najbardziej brakuje to elementy bardziej spersonalizowane, albo nawet wbudowanie w UP pozornej sztucznej inteligencji, podobnej jak w Siri. Może w którejś z kolejnych wersji?

Póki co jestem w mojej opasce absolutnie zakochany. Zacząłem wstawać bez żadnego wysiłku, wiem ile czego jem (i dlaczego źle) i jak moje aktywności fizyczne wpływają codziennie na moje zdrowie i samopoczucie – to pierwsza rzecz na świecie, która była w stanie mnie przekonać do czegoś takiego.

W Polsce UP możecie kupić najprościej przez Apple Store, ewentualnie przez brytyjski Amazon, ale tam będziecie musieli czekać znacznie dłużej. Opaska kosztuje $130 i występuje w trzech wersjach wielkościowych – na stronie producenta dowiecie się, w jaki sposób dobrać model do obwodu nadgarstka.

Kilka dni po napisaniu przeze mnie tej recenzji, opaska otrzymała aktualizację dodającą do jej oprogramowania API. Dzięki temu z danych przez nią dostarczanych może korzystać masa innych programów. Przeczytacie o tym więcej tutaj!

W międzyczasie pojawiła się nowa wersja opaski zwana UP 24, łącząca się z telefonem przez Bluetooth – przeczytacie o niej tutaj.

01

Podcast #59: W świecie fanfiction

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o fanfiction. Skąd w ludziach potrzeba dopisywania swoich fragmentów znanych historii? Czy wydawanie fanfików w formie książek to dobry pomysł? Jakie fanfiki mają na swoim koncie Wasi ulubieni prowadzący?

02

Czy feminizm kończy się, kiedy trzeba wnieść lodówkę na piętro?

W dzisiejszym odcinku programu o Pawle irytującym się ludzką głupotą porozmawiamy sobie o jednym z moich ulubionych żarcików na temat feminizmu.

03

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #2

W kolejnym odcinku analizy książki „After” możecie się spodziewać przede wszystkim „więcej”. Więcej dramy, więcej emocji, więcej fragmentów pozbawionych sensu.

04

Podcast #58: Kołczing

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o „kołczingu”, „pop-coachingu”, czy jakkolwiek nazwiecie tę traktowaną raczej pejoratywnie mutację coachingu, której nawet faktyczni coache się wstydzą. Skąd to się wzięło? Dlaczego może być potencjalnie niebezpieczne? Co powinno się z tym zrobić?

05

Podcast #57: Fantastyczni podcasterzy i jak ich znaleźć

W dzisiejszym odcinku wracamy do świata „Harry’ego Pottera”. W pierwszej części dyskutujemy o wydanym niedawno scenariuszu sztuki „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”, w drugiej: o filmowym spin-offie serii w postaci produkcji „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”.

06

O dotykaniu Justina Biebera

Internet obiega nagranie ze Snapchata młodej youtuberki, która z nieukrywanym wzruszeniem opowiada o swoim spotkaniu z Justinem Bieberem. Komentatorzy już wieszczą koniec świata.

07

Co to jest gender?

Gender w naszym kraju jest słowem-wytrychem. Pewnej grupie ludzi kojarzy się z wszystkim, co uważają za „złe”. Co to tak naprawdę znaczy?

08

Podcast #56: Zabawa w wojnę

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o wojnie. Konkretniej: o tym, czy można się bawić w wojnę czy jednak nie wypada.

09

Podcast #55: O reklamie w internecie

W dzisiejszym odcinku podcastu rozmawiamy o czymś, co prawdopodobne nie leży w sferze zainteresowań większości z Was, ale z całą pewnością w jakiś sposób Was dotyka.

10

Podcast #54: Doktor Strange, Tarzan i klata Benedicta Cumberbatcha

W najnowszym odcinku dołączył do nas Ichabod, by w końcu dostarczyć Wam obiecaną, drugą część rozważań superbohaterskich.

11

Podcast #53: Rant o feminizmie

Dawno nie było żadnego feministycznego rantu, a kolejny odcinek podcastu Zombie vs Zwierz to dobre miejsce na taki show!

12

Podcast #52: Czego powinniśmy wymagać od kina rozrywkowego?

W najnowszym odcinku podcastu staramy rozprawić się z mitem, że od kina rozrywkowego nie możemy niczego wymagać, bo przecież „to tylko zabawa”.

13

Dlaczego parking „dla kobiet” to seksizm?

W poznańskiej galerii Malta znajduje się specjalnie przygotowany parking… dla kobiet. Miejsca na nim są szersze. Bo wiecie, kobiety nie potrafią jeździć.

14

Podcast #51: Dlaczego bawią nas złe filmy?

W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy o tym, dlaczego czasem lubimy oglądać filmy o rekinach i dlaczego „The Room” i „Pamiętniki z wakacji” są super.

15

Złe książki: „After. Płomień pod moją skórą” #1

Książka Anny Todd (znanej również pod pseudonimem Imaginator1D) to erotyczny romans dla młodzieży na podstawie fanfiction o zespole One Direction. Co mogło pójść nie tak?

16

Podcast #50: Superheros też człowiek

W dzisiejszym odcinku podcastu pochylamy się nad tematem superbohaterów. Kim tak naprawdę jest superheros? Czy może brać pieniądze za swoją pracę? Czy musi zajmować się ratowaniem świata?

17

Podcast #49: Zwierz, Mysz i reprezentacja

Dzisiejszy odcinek podcastu jest bardzo specjalny, bo to pierwszy epizod „Zombie vs Zwierz”… bez zombie!

18

Podcast #48: Na żywo na Coperniconie

Dzisiejszy odcinek jest niemal godzinnym zapisem naszego spotkania z słuchaczami na Coperniconie.

19

Co się stanie, kiedy w „Harrym Potterze” zmienisz słowo „różdżka” na „penis”?

Pytanie zawarte w tytule pojawiło się w internecie wiele lat temu, jako pretekst do zabawy polegającej na wyszukiwaniu kolejnych dwuznacznych cytatów. Za namową widzów sprawdzam, jak to wszystko brzmi po polsku.

20

Podcast #47: Terror spoilerów!

Uwaga, odcinek zawiera straszne spoilery do filmów sprzed kilkudziesięciu lat!

21

Nie, nie ma porno w nowym systemie iPhone

Media donoszą: w iOS 10, nowym systemie napędzającym telefony Apple znajduje się UKRYTE PORNO! Tyle, że nie.

22

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert The Cure w Łodzi!

20 października w Łodzi zagra zespół The Cure. We współpracy z marką Amundsen będę miał dla Was pięć podwójnych zaproszeń na to wydarzenie. O tym jednak przeczytacie na końcu tekstu. Teraz porozmawiamy sobie chwilę o szukaniu szczęścia w życiu. Brzmi górnolotnie, co?

23

Soundtracki z „World of Warcraft” w końcu dostępne na Spotify

Jeżeli lubicie muzykę filmową (grową?), to mam dla Was wspaniałą wiadomość: soundtracki z „World of Warcraft” po latach trafiły w końcu na Spotify!

Blizzard umieścił w serwisie ścieżki dźwiękowe ze wszystkich dotychczasowych dodatków poza „Warlords of Draenor”, plus specjalny album zawierający muzykę z karczm i tawern, do których możemy zawitać w grze.

Polecam Wam, bo to świetny kawałek muzyki. Wersja podstawowa wywołuje u mnie nostalgię, ale polecam też np. muzykę z „Mists of Pandaria”, nawiązującą do dalekowschodnich klimatów. Album „Taverns of Azeroth” nadaje się za to w sam raz do udźwiękowienia sesji RPG albo wieczoru przy winie i planszówkach.

Sprawdźcie koniecznie!

Soundtrack do „World of Warcraft” / „The Burning Crusade” / „Wrath of the Lich King” / „Cataclysm” / „Mists of Pandaria” / „Legion” / „Taverns of Azeroth”

24

Recenzja: „Smoleńsk”

Wybrałem się do kina na „Smoleńsk”, bo brakowało mi recenzji, które oceniają ten film jako film – nie jako manifest polityczny.

25

Podcast #46: W piekle minimalizmu

Po nietypowo długiej przerwie podcast „Zombie vs Zwierz” wraca z czwartym sezonem!

26

Porzucenie gniazdka słuchawkowego przez Apple nie jest głupie – głupi jest sposób, w jaki to zrobili

Nie miałbym absolutnie żadnego problemu z odrzucenia przez Apple mini jacka, gdyby iPhone 7 miał złącze USB-C a nie Lightning.

27

Pandy nie są już gatunkiem zagrożonym

Taką informację w ostatnich dniach na swojej stronie umieściła Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody. Mała rzecz a cieszy – chociaż należy pamiętać, że pandy wielkie wskoczyły o tylko jeden stopień wyżej na skali, więc dalej są „narażone” (po przetłumaczeniu na Polski brzmi to naprawdę dziwnie). Ale hej, komu ta wiadomość chociaż trochę nie poprawiła humoru?

Ailuropoda melanoleuca (Giant Panda)

28

Mod zmieniający interfejs Spotify na jasny

Niestety, tylko na macOS. Co ciekawe design Spotify już kiedyś był jasny – ale raczej szary i zdecydowanie mniej nowoczesny. Bardzo chciałbym zobaczyć oficjalną, białą wersję interfejsu – projekt Devina Halladaya udowadnia bowiem, że aplikacja wygląda wtedy lżej i przyjaźniej. Przetestujcie koniecznie ale miejcie świadomość, że każda kolejna aktualizacja może sprawić, że program wróci do oryginalnej wersji.

Spotio: An Rdio-inspired skin for Spotify

29

Złe książki: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

Z okazji przekroczonych niedawno 20 000 subskrypcji poprosiłem znajomych youtuberów o pomoc w nagraniu specjalnego odcinka „Złych książek”. Fragmenty „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, powieści Katarzyny Michalak czy „Wszystkich odcieni czerni” Ilony Felicjańskiej zaprosiłem… cóż, tyle osób, że nie chce mi się wymieniać ;) Poza tym chyba lepiej, żeby była to dla Was niespodzianka. Miłego oglądania! Subskrybujcie tutaj.

ZŁE KSIĄŻKI: Youtuberzy czytają „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (i nie tylko)

30

Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

Na YouTube znajdziecie vlog, w którym poruszam głośny ostatnio temat karmienia piersią w miejscach publicznych. Swoją drogą – poruszam ostatnio na moim kanale nieco poważniejsze tematy, które wcześniej pojawiały się głównie na blogu. To kolejny etap moich stopniowych przenosin na format wideo. Koniecznie zasubskrybujcie kanał, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

VLOG: Karmienie piersią w miejscach publicznych to kwestia edukacji

31

6 września podobno zobaczymy iPhone 6SE, iPhone 7 dopiero za rok

Tomek Wyka z MyApple na Twitterze:

Do Apple Polska wpłynął e-mail. Data premiery #iPhone 6SE: 06.09. Przedsprzedaż: 09.09. Rozpoczęcie sprzedaży: 16.09. Polska w pierwszej turze.

Tomek twierdzi, że źródło jest wiarygodne. Plotki o tym, jakoby Apple planowało przesunąć duże odświeżenie swojego smartfona na przyszły rok i pokazać w tym roku kolejną, jeszcze bardziej ulepszoną wersję iPhone 6, krążą w Sieci od pewnego czasu.

Szczerze? Brzmi to jak strzał w stopę. Niezależnie jakie zmiany w urządzeniu planuje firma, nazwanie go „iPhone 6SE” zwyczajnie zniechęci część klientów – np. właścicieli „szóstki”, którzy uznają, że to „tylko” jej kolejna wersja.

Pożyjemy, zobaczymy – biorąc pod uwagę ostatnie lata prawdopodobnie jeszcze przed oficjalną zapowiedzią będziemy wiedzieli o urządzeniu niemal wszystko.

Tomasz Wyka na Twitterze

32

Xiaomi prezentuje Mi Notebook Air

Xiaomi kontynuuje rozszerzanie swojej oferty wchodząc na rynek laptopów. Ich urządzenie nazywa się Mi Notebook Air, co raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego, na czym chińska firma się wzoruje.

Sprzęt kosztuje znacznie taniej od MacBooków (ceny w Chinach zaczynają się od 3500 juanów, czyli 2000 zł z haczykiem) i oferuje bebechy, które… no ok, powinny wystarczyć do w miarę komfortowej pracy, o ile nie robicie grafiki 3D ani nie montujecie dużych wideo. No ale wygląda obłędnie. Jak to bywa w przypadku Xiaomi, trudno przewidzieć jaka będzie trwałość tych komputerów, ale elegancki minimalizm sprawia, że wystarczy rzut oka, żeby powiedzieć „O, chcę to”. Aż chcę się wysłać zdjęcia do Tima Cooka z pytaniem „Hej, jak tam aktualizacja designu, na którą czekamy od lat?”.

Komputery produkuje zewnętrzny partner, firma Tian Mi. Mają być dostępne w Chinach od 2 sierpnia i na razie nic nie wiadomo o premierze w innych krajach. Pierwsze recenzje zapewne pokażą, czy warto na nią czekać.

Mi Notebook Air

33

Legendary zapowiada aktorską adaptację „Life is strange”

No i w sumie na razie… to tyle. Trwają poszukiwania scenarzysty, nie wiadomo absolutnie nic o reżyserze (nie wspominając już o castingu).

„Life is strange” to szeroko nagradzana, epizodyczna gra opowiadająca historię Max – nieśmiałej, introwertycznej dziewczyny, która wraca na studia do rodzinnego miasteczka, odnawia przyjaźń z dawną znajomą, szuka swojego miejsca w świecie i… odkrywa, że potrafi cofać czas.

To takie skrzyżowanie „Twin Peaks” z „Przystankiem Alaska” i… bo ja wiem, „X-Files”? W każdym razie gra, mimo pozornie sielankowego nastroju, mocno porusza i zachęca do przemyślenia sobie kilku rzeczy na temat życia.

Na serial pewnie przyjdzie nam dość długo poczekać, ale kilka dni wcześniej pojawiła się inna wiadomość: pierwszy epizod oryginału jest teraz dostępny za darmo, więc jeśli dotąd nie mieliście okazji spróbować, to pojawił się dobry moment.

Legendary Digital Studios to adapt Life Is Strange™ into digital series

34

Podcast: złap je wszystkie!

W ramach przerwy między sezonami wracamy z kolejnym odcinkiem specjalnym podcastu! Tym razem mówimy o fenomenie i rzekomych zagrożeniach związanych z „Pokémon GO”.

35

Złe książki: „Rok w Poziomce” Katarzyny Michalak #6

Przed nami finał najdłuższej serii w historii „Złych książek”! Zapraszam na szóstą, ostatnią część analizy powieści Katarzyny Michalak pt. „Rok w Poziomce”.

36

Pięć najgłupszych komentarzy na temat „Pokémon GO”

„Pokémon GO” to gra, która wyciąga ludzi z domu na długie spacery i pozwala im poznać nowych znajomych. Myśleliście, że media nie znajdą sposobu na pisanie o tym tak, by brzmiało to źle?

37

Listy do Pawła #4: Domowy sposób na cytologię

Dawno nie było „Listów do Pawła”, ale co się odwlecze… wracam do Was z programem, w którym udzielam profesjonalnych porad psychologicznych za darmo.

38

Lubicie „Pokémon GO”? Sprawdźcie też „PokéMMO”

Moda na łapanie Pokémonów za pomocą telefonów komórkowych to dobry moment na przypomnienie „PokéMMO”, fanowskiego projektu zmieniającego klasyczą grę z Game Boya w komputerowe RPG online.

39

Nowe logo Mastercard

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie doczekała się odświeżenia logo. Jest teraz prostsze, bardziej współczesne i nieco mniej nadęte. Znacznie czytelniej wygląda też w mniejszych formach. Podoba mi się, bo choć wprowadza wiele istotnych poprawek, to zachowuje klimat poprzedniej wersji (pod linkiem znajdziecie ich porównanie). Za projekt odpowiada Pentagram.

MasterCard Explains Its New Logo, Both What’s New and What Isn’t

40

Złe książki: „Harry Potter” #2

Kolejny epizod „Złych książek” to ciąg dalszy analizy mojej ulubionej lektury z dzieciństwa. Dziś odkrywam, że niemal wszyscy jej bohaterowie to straszni rasiści.

41

Superbook: urządzenie za $99, które obiecuje, że zmieni smartfona w laptopa

Nazywa się Superbook. Wygląda trochę jak MacBook. Kosztuje niewiele i zmienia smartfona w laptopa. Mam wrażenie, że to wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwe.

Na czym polega pomysł? Superbook wygląda jak mały laptop, ale tak naprawdę nie jest samodzielnym komputerem. Działa dopiero po podłączeniu do niego smartfona z Androidem. Korzysta z jego mocy obliczeniowej, ale w środku ma własną baterię i zapewne kawałek pamięci, na którym trzyma zmodyfikowaną wersję systemu czy własne aplikacje.

Póki co dostępne jest kilka zdjęć i demo, ale nie pokazują one tego co najważniejsze – szybkości urządzenia. To, że jest w stanie uruchamiać wiele aplikacji na raz nie oznacza jeszcze, że będzie na tyle sprawny, żeby wystarczyć do codziennej pracy. Z drugiej strony smartfony są szybsze z roku na rok, więc w tej kwestii będzie tylko lepiej.

Wrażenie robi (i budzi zarazem nieufność) cena. $99 za coś takiego brzmi wręcz podejrzanie dobrze. Projekt ma już wkrótce ruszyć na Kickstarterze, więc zapewne wtedy dowiemy się więcej.

The Superbook

42

Tak, jest problem z oznaczaniem reklam na YouTube, a afera w USA może pomóc go rozwiązać

Federalna Komisji Handlu w USA ujawniła przekręty we współpracy Warner Bros z amerykańskimi youtuberami. Na czym polega afera? Zasadniczo na tym, co na polskim YouTube jest codziennością.

43

Dlaczego boimy się chcieć więcej niż „to co wszyscy”?

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. To oczywiste, prawda? Mimo to często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli (albo przynajmniej powinni być).

44

Od teraz Snapchat pozwala publikować archiwalne zdjęcia

Zbliża się ciekawy okres w rozwoju Snapchata. Podbicie rynku to dopiero początek – teraz trzeba przekuć to w coś więcej, niż przejściową modę. A to oznacza zmiany i kompromisy.

45

Nie, nie będzie ósmej części „Harry'ego Pottera”

Kontynuacja „Harry’ego Pottera” w formie sztuki teatralnej to fajna sprawa. Udawanie, że to książka, żeby wyciągnąć kasę od nieświadomych czytelników – niekoniecznie.

46

Amundsen Music Expedition: wygraj bilety na koncert Rihanny w Warszawie!

Rihanna to taka „gwiazdka jednego sezonu”, której „sezon” trwa już ponad dekadę. Jak to możliwe i czego możemy się dzięki temu nauczyć?

47

80 świetnych plakatów w wersji bez napisów

Fantastyczny zestaw, w sam raz jeśli szukacie czegoś na facebookowe Cover Photo ;) Osiemdziesiąt plakatów w wysokiej rozdzielczości i bez napisów – jest tu m.in. „Powrót do przyszłości”, „Obcy”, „Łowca androidów” czy „Brudny Harry”. Obejrzyjcie koniecznie.

80 hi-res, textless posters (some of my favorites)

48

Sopot walczy z półnagimi turystami na ulicach

Gazeta.pl o działaniach Sopotu:

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak „gołe klaty” na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani.

Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. Moją pierwszą myślą było: jestem za, nic mnie tak nie wkurza w turystycznych miejscowościach (łącznie z tymi górskimi), jak panowie w średnim wieku chodzący w przykrótkich gaciach, ze skarpetami do sandałów i w niczym więcej. Albo nastolatkowie, jakby wyrwani z „Warsaw Shore”, eksponujący swoje mięśnie przed samicami.

Z drugiej strony wiele zależy od, powiedzmy, estetyki. Bo nie irytuje mnie sama nagość, tylko raczej to co jest jej powodem. A u wielu powodem jest to, że ściągnięcie koszulki to ich jedyny sposób na poradzenie sobie z potem i niekoniecznie przyjemnymi zapachami. Sposób, dodajmy, średnio efektywny.

Sopot nie chce „gołych klat” na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

49

Dużo klasycznego „Star Treka” w polskim Netfliksie

Piotr Matusz:

Wraz z końcem czerwca Netflix udostępnił wszystkie seriale Star Trek i to kompletne. Mamy więc TOS (3 sezony), TNG (7 sezonów), DS9 (7 sezonów), Voyager (7 sezonów), Enterprise (4 sezony) i TAS (2 sezony). Napisów do odcinków na razie nie ma, ale patrząc na inne produkcje, które pojawiały się bez tłumaczeń, to jest to tylko kwestia czasu.

To jest naprawdę dobra wiadomość. Czas sobie zrobić powtórkę The Next Generation.

Star Trek w Netflixie! Dużo Star Treka!

50

10 000 fanów „Złych książek” na Facebooku i wywiad z Katarzyną Michalak

Moja youtubowa seria „Złe książki” dorobiła się 10 000 fanów na Facebooku! Z tej okazji wypuściłem specjalne wideo…

Wow! Jeszcze Ci mało? Zajrzyj do Reading List, gdzie polecam teksty z innych blogów. A jeśli Ci się tu podoba, polub mój fanpage na Facebooku.

Miło, że wpadliście!

Naprawdę się cieszę, że tu jesteście, ja po prostu mam taką twarz. Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Od września 2014 to moje główne źródło utrzymania i sposób na życie. Poza czytaniem mnie tutaj możecie oglądać mnie na YouTube i słuchać mojego podcastu.

Jeśli klikniecie te trzy kreseczki w lewym górnym rogu strony, znajdziecie linki do innych rzeczy, które robię, np. Snapchata, Instagrama czy Reading List – mojej listy polecanych blogów.

Mój fanpage

Fanpage to nie tylko informacje o nowych tekstach na blogu, ale też moje wideo, krótkie przemyślenia i przede wszystkim zdjęcia moich kotów.

Kontakt i reklama

Informacje na mój temat, statystyki bloga i formy współpracy z markami. Jeśli jesteś nią zainteresowany, skieruj się właśnie tu.
Partnerzy technologiczni:
img
img
img